Emocje były przez pół seta, Niemcy bez szans, Polska w półfinale mistrzostw Europy! [TRZY RZECZY PO TRZECH SETACH]

Wreszcie znalazł się zespół, który ugrał przeciw Polsce 20 punktów w secie. I tylko tyle w ćwierćfinale mistrzostw Europy siatkarzy osiągnęli Niemcy. Wicemistrzów sprzed dwóch lat nasz rozpędzony zespół pokonał 3:0 (25:19, 25:21, 25:18). Polacy pokazali, że na każdą dobrą akcję rywala potrafią odpowiedzieć dwiema jeszcze lepszymi. I że są gotowi na mecze o medale.

Michał Kubiak: To dopiero początek turnieju. Źródło: Polska Siatkówka

Zobacz wideo

1. Niemcy kopali, my oddaliśmy

Niemcy serwowali w Wilfredo Leona, a on tylko podbijał piłkę nad siebie. Za każdym razem był bliżej popełnienia błędu niż takiego dogrania do Fabiana Drzyzgi, które pozwoliłoby rozgrywającemu komfortowo poprowadzić akcję. Taki scenariusz oglądaliśmy przez połowę pierwszego seta. Niemcy realizowali to, co wymyślił Andrea Giani. Taktyka włoskiego trenera była prosta i skuteczna. Ale do czasu. Bo miała ten minus, że Polacy mogli znaleźć na nią równie prostą odpowiedź.

Przy wyniku 10:12 sygnał do wykorzystywania własnej zagrywki dał drużynie kapitan Michał Kubiak.

Statystyki mówią, że to był jeden as, a nie dwa. Ale one są nieważne. Najważniejsze, że za chwilę bomby serwisowe dorzucił Mateusz Bieniek i przy 16:13 dla Polski Giani wziął już drugi czas. Ale zatrzymać naszych mistrzów świata nie potrafił. Rozpędziliśmy się - ataki coraz pewniej kończyli Maciej Muzaj i Leon, szybko zrobiło się 19:14 i partię otwarcia wygraliśmy bardzo pewnie.

Mimo wcześniejszych kłopotów w ćwierćfinale - jak we wcześniejszych, łatwych dla nas meczach tego turnieju - graliśmy swoje. A to najlepszy dowód:

2. Wicemistrzowie też za słabi

Oczywiście Niemcy to rywal z wyższej półki niż wszyscy, których spotkaliśmy na mistrzostwach wcześniej. Ale mecz z wicemistrzami Europy też nie przyniósł emocji. Drugi set był pierwszym od dawna, w którym straciliśmy co najmniej 20 punktów. W wygranym po 3:0 meczach z Holandią, Czechami, Czarnogórą, Ukrainą i Hiszpanią nie było ani jednej takiej partii. Pierwszy set meczu z Niemcami był już 17. z rzędu, w którym nie daliśmy rywalowi dojść do 20 punktów.

O tych statystykach wspominać warto, bo tak naprawdę tylko przez nie można pokazać, że to było dla nas spotkanie odrobinę trudniejsze. Ale całkowicie je kontrolowaliśmy, odkąd w połowie pierwszego seta na zagrywkę poszedł Kubiak.

Niemcy próbowali różnych rozwiązań, jednak wszystko robili pod nieustanną presją. Oni cały czas byli kilka punktów za nami, na każdą ich udaną akcję my zaraz odpowiadaliśmy dwiema.

Sprawdziło się to, co niektórzy zapowiadali - że dla Polski w mistrzostwach Europy trudne granie zacznie się dopiero w strefie medalowej.

3. Teraz trudny wyjazd. Po nim jeszcze trudniejszy?

Po siedmiu zwycięstwach z rzędu, po 21 wygranych setach i tylko jednym przegranym polscy siatkarze przeniosą się z Holandii do Słowenii. W czwartek w Ljubljanie rozegrają półfinał ze Słowenią, która sensacyjnie pokonała Rosję 3:1 (25:23, 25:22, 21:25, 25:21). Początek spotkania w czwartek o 20:30, relacja na Sport.pl.

Podopieczni Heynena rozegrają tam swój pierwszy mecz, a rywale - już ósmy. To będzie przewaga Słowenii. Ale czy mamy się czym martwić? W takiej formie, z takim potencjałem, możemy wygrać i trudny, wyjazdowy półfinał, i ewentualny jeszcze trudniejszy finał z Francją w Paryżu. Polska jest najbardziej imponującym zespołem tych mistrzostw. Polska jest zbudowana, pewna siebie i wyluzowana, bo w tym sezonie główny cel już zrealizowała (awans na igrzyska olimpijskie). To bardzo duży kapitał na najważniejsze mecze turnieju.

Więcej o: