Heynen jak Wagner. Spokojny, a nie chytry plan świetnie się sprawdził. Teraz Hiszpania [Trzy rzeczy po trzech setach]

Ukraina ma niezłych siatkarzy, ale okazało się, że i ona nie potrafi zmusić do większego wysiłku reprezentacji Polski. I to mimo że Vital Heynen już w połowie drugiego seta wymienił całą "szóstkę". Na zakończenie fazy grupowej mistrzostw Europy mistrzowie świata wygrali z Ukrainą 3:0 (25:17, 25:16, 25:15). Po pięciu zwycięstwach z rzędu i tylko jednym straconym secie w sobotę zagramy w 1/8 finału. Naszym rywalem będzie Hiszpania.
Zobacz wideo

1. Nie chytry, a spokojny plan Vitala

Już przed meczem Vital Heynen ogłosił to, co zawodnikom przekazał już w środę - że mecz z Ukrainą zacznie ta "szóstka", która grała przeciw Holandii i Czechom (Drzyzga, Muzaj, Kubiak, Leon, Nowakowski, Bieniek oraz Zatorski na libero), a mniej więcej w połowie spotkania wszyscy zostaną zmienieni.

Trener podkreślił, że chce po fazie grupowej chce mieć w gotowości wszystkich 14 zawodników. I że w szatni przed spotkaniem z Ukrainą powiedział im, żeby przede wszystkim nie zrobili żadnych głupich rzeczy, żeby nie złapali kontuzji.

2. Heynen jak Wagner, Ukraina jak poprzedni rywale

Wygrali z Czechami, Czarnogórą i Estonią, przegrali tylko z Holandią. Ukraińcy mieli być dla Polaków trudniejszym rywalem od poprzednich. Nie byli. Przy wyniku 14:8 w drugim secie Heynen zrobił to, co zapowiadał.

Podobno ostatnim trenerem naszej reprezentacji, który robił takie zmiany był legendarny Hubert Wagner. Ale - jak twierdzi komentator Polsatu Wojciech Drzyzga - nawet on takiej rotacji nie stosował w meczach imprez mistrzowskich.

W każdym razie sześć zmian w naszej drużynie ani trochę nie zmieniło obrazu tego meczu. Trzy akcje nowej polskiej "szóstki" dały jej trzy kolejne punkty i przegrywając 8:17 trener rywali poprosił o przerwę. Nic nie dała. Ukraińcy przegrali drugą partię jeszcze wyżej niż pierwszą. Byli tak samo bezradni, jak wtedy, gdy walczyli z Wilfredo Leonem, Michałem Kubiakiem czy Piotrem Nowakowskim, który nękał ich swoimi flotowymi zagrywkami.

Takie miny w czwartkowy wieczór mieli wszyscy ukraińscy siatkarze. Niestety, okazało się, że i oni nie byli w stanie zmusić mistrzów świata do poważnego wysiłku. Gdy w pewnym momencie ostatniego seta zbliżyli się do Polaków na dwa punkty, to zaraz dostali serię mocnych odpowiedzi i przegrali do 15.

3. W 1/8 finału też nie będzie emocji?

Z Estonią 3:1, z Holandią 3:0, z Czechami 3:0, z Czarnogórą 3:0, z Ukrainą 3:0. Tylko Estonia potrafiła ugrać przeciw nam co najmniej 20 punktów w secie. To Polska w najważniejszych liczbach w fazie grupowej trwających mistrzostw Europy. Są liczby, nie ma emocji, nie ma wielkich historii. I wszystko wskazuje na to, że nie inaczej będzie w sobotę.

Wtedy w Apeldoorn w 1/8 finału Polska zmierzy się z Hiszpanią. Część kibiców na pewno pamięta, jaką furorę zrobiła ta kadra na ME 2007, gdy sensacyjnie zdobyła złoty medal (po moskiewskim finale z Rosją). Ale teraz nie ma tam ani trenera Andrei Anastasiego, ani takiego pokolenia siatkarzy. Obecnie Hiszpania to dopiero 35. zespół światowego rankingu FIVB. To drużyna, która do 1/8 finału zakwalifikowała się w ostatniej chwili, pokonując 3:1 pewnych już swego Niemców. Wcześniej w grupie B Hiszpanie przegrali ze Słowakami 2:3, ulegli Belgii 0:3, i Serbii 1:3, a z Austrią wymęczyli wygraną po tie-breaku.

Oczywiście oni nie mają nic do stracenia i na pewno w meczu z mistrzami świata spróbują przeskoczyć samych siebie. Ale chyba po prostu jesteśmy na zbyt wysokim poziomie, by zdołały do niego doskoczyć te zespoły, które spotkaliśmy i spotykać będziemy przez większą część mistrzostw