Polska z rekordem tych mistrzostw Europy! "Wzięliśmy udział w antyreklamie siatkówki" [Trzy rzeczy po trzech setach]

Wygraliśmy seta największą różnicą punktów w turnieju, pograliśmy zmiennikami, odnieśliśmy czwarte zwycięstwo w swoim czwartym meczu mistrzostw Europy. Ale trudno o prawdziwą radość po wygranej 3:0 nad Czarnogórą (25:10, 25:17, 25:19), bo mimowolnie wzięliśmy udział w antyreklamie siatkówki. Kolejny mecz zagramy w czwartek o godzinie 20, mierząc się z Ukrainą. Relacja na żywo na Sport.pl
Zobacz wideo

1. Vital Heynen zrobił, co chciał. Chyba

Na ataku Dawid Konarski, na rozegraniu Marcin Komenda, na przyjęciu Wilfredo Leon i Aleksander Śliwka, na środku Mateusz Bieniek i Karol Kłos oraz na libero Damian Wojtaszek - taki był skład Polski na mecz z Czarnogórą. Później pograli jeszcze Jakub Kochanowski i Artur Szalpuk. Czyli w czwartym meczu Polski na mistrzostwach Europy zaprezentowali się ci, którzy wcześniej nie byli nadmiernie eksploatowani. To jest najważniejsza informacja ze spotkania z Czarnogórą. Wygraliśmy zgodnie z planem i zgodnie z koncepcją Vitala Heynena. Choć możliwe, że nasz trener wolałby, żeby mecz wyglądał trochę inaczej. Bo chyba dla zawodników był mniej męczący niż poranna, 70-kilometrowa podróż z Amsterdamu do Rotterdamu.

2. Mistrzostwa w kurniku. A jak kurnik, to i grzęda

Na stanowiska komentatorskie wchodzi się po drabinie. Komentuje się, siedząc na tymczasowej konstrukcji przypominającej grzędę, a nie trybunę.

Mecze mistrzostw Europy ogląda się w hali, którą jedni nazywają kurnikiem, inni chlebakiem.

Można przyjąć ze zrozumieniem informację, że ten obiekt jest ważnym miejscem dla historii holenderskiej siatkówki, że ponad 20 lat temu właśnie w nim arcymocna kadra "Oranje" pracowała na medale wielkich imprez. Ale czy my organizując wielkie turnieje przyjmujemy gości w hali w Spale?

3. Nie promocja, tylko antyreklama

Trudno nie odnieść wrażenia, że CEV, czyli Europejska Konfederacja Piłki Siatkowej, robi wszystko, by nie promować, a ośmieszać swój produkt. Mistrzostwa Europy zostały powiększone, teraz grają w nich 24 drużyny, czyli o osiem więcej niż jeszcze w poprzedniej edycji. Efekt? Może rzeczywiście obecność na turnieju Grecji czy Rumunii wpłynie na rozwój siatkówki w tych krajach. Ale czy starcie tych drużyn naprawdę budzi emocje godne mistrzowskiego turnieju? Niech odpowiedzią będzie liczba widzów, którzy obejrzeli ten mecz z trybun hali w Montpellier. Było ich - uwaga - 104. Czy taka garstka kibiców wyglądała dobrze w hali mogącej pomieścić 10 700 ludzi? Pytania można mnożyć. Warto zastanowić się nad tym czy rzeczywiście warto dawać możliwość gry z mistrzami drużynom, które jeszcze do tego nie dorosły. W piłce nożnej w mistrzostwach Europy też grają 24 drużyny, ale futbol jest jednak sportem o wiele bardziej powszechnym, w nim na pewno nie ma aż takiej różnicy poziomu między czwartą a 39. drużyną światowego rankingu.

Niestety, z całym szacunkiem dla rywala, trzeba powiedzieć, że Czarnogóra jeszcze nie zasługuje na granie z Polską. Vital Heynen miał rację, nie planując sparingów przed mistrzostwami. Nie pomylił się ani trochę, uznając, że rolę treningowych meczów spełnią te, które musimy rozegrać w fazie grupowej.

Takim samym wynikiem jedną z partii meczu z Białorusią wygrali jeszcze Rosjanie. Bardzo możliwe, że do końca fazy grupowej ktoś jeszcze wyśrubuje "rekord".

Mistrzostwa mają i zbyt wielu uczestników, i niesamowicie rozdęty system grania. W sumie odbędzie się w nich aż 76 meczów. Piłkarskie Euro, też powiększone do 24 uczestników, ma o 51 meczów. Po co tyle grania, które w dużej części mało kogo interesuje?

Pytania można mnożyć.

- Czy to normalne, że holenderska część turnieju, czyli akurat ta ze świetnymi kibicami z Polski i niezłymi miejscowymi nagle przeniosła się z nowoczesnej hali w Rotterdamie, do której potrafiło przyjść 11 tysięcy ludzi, do hali w Amsterdamie na dwa i pół tysiąca widzów?

- Czy da się zrozumieć, dlaczego z Amsterdamu holenderska część mistrzostw na ważne przecież mecze 1/8 i 1/4 finału pojedzie do Apeldoorn, gdzie z trybun mecze będzie mogło oglądać tylko po dwa tysiące widzów?

- Czy w ogóle warto stawiać te wszystkie pytania, skoro przecież nikt w CEV-ie nie zamierza się nad nimi pochylać?