Daniel Pliński dla Sport.pl: Czy ktokolwiek na świecie jest w stanie ugryźć Polskę?

- Czy ktokolwiek na świecie jest w stanie ugryźć Polskę tak grającą jak z Czechami? To jest pytanie retoryczne - mówi Daniel Pliński. Mistrz Europy i wicemistrz świata po zakończeniu kariery pracuje dla telewizji nc+, a w trakcie ME 2019 jest ekspertem Sport.pl. We wtorek o godzinie 17 Polska zagra z Czarnogórą. Relacja na żywo na Sport.pl

Łukasz Jachimiak: Trzy do zera, w setach do 18, 12 i 15 - Czechy to nie jest drużyna gwiazd, ale wygraliśmy w takim stylu, którego chyba nie da się nie docenić?

Daniel Pliński: To był łomot. Pokazaliśmy świetną dyspozycję i dużą pewność siebie. Michał Kubiak w sytuacyjnych piłkach tak się zrywał, że już widać, w jak dobrej jest formie. Do tego popatrzmy na naszą zagrywkę. Po niej widać, jak dobrze jest przygotowana drużyna i jak pewnie się czuje. Powiem szczerze: nie sądziłem, że aż tak zlejemy Czechów.

W trwających mistrzostwach tylko Portugalia przegrywała sety wyżej niż Czesi z nami. Ona uległa 10:25 Włochom i 11:25 Francuzom.

- Ale Czechy to nie Portugalia, Czesi są na wyższym poziomie.

Chyba tak, skoro są stałym uczestnikiem ME, a Portugalia skorzystała z tego, że turniej powiększono z 16 do 24 drużyn.

- Moim zdaniem po meczu z Czechami można tylko piać z zachwytu. Świetnie wchodzimy na najwyższy poziom.

Na razie robi to podstawowa "szóstka", która zagrała dwa mecze z rzędu. Teraz pewnie Vital Heynen da pograć zmiennikom?

- Bardzo dobrze, że pograli najlepsi. Pierwszy mecz dostał inny skład, dwa kolejne mocno zagrali liderzy, a teraz pewnie znów będą zmiany i w efekcie wszyscy będą w grze i w formie na fazę pucharową mistrzostw. We wtorek pewnie ktoś sobie odpocznie, bo to dzień z przeprowadzką do Amsterdamu, czyli bardziej męczący. Zresztą, po takim meczu jak ten z Czechami to komuś na pewno warto dać odpocząć.

Zauważyłeś, że rywale w meczach z nami dają odpoczywać swoim kluczowym zawodnikom? Trener Estonii po dwóch setach zmienił cały skład, trener Czech nie wystawił od początku Jana Hadravy. Oni z góry uznają, że nie mają szans i oceniają, że lepiej się oszczędzać na następne mecze?

- Tak to wygląda i pewnie tak jest. Czy ktokolwiek na świecie jest w stanie ugryźć Polskę tak grającą jak z Czechami? To jest pytanie retoryczne. Tak grająca Polska, z takimi środkami, z rewelacyjnymi skrzydłami, to jest potęga. Bardzo miło się na to patrzy.

A propos "środków" - Mateusz Bieniek 8/9 w ataku i cztery bloki, Piotr Nowakowski 3/3 w ataku, trzy asy i dwa bloki - niesamowite są ich liczby z krótkiego przecież meczu z Czechami.

- Oczywiście, kosmos. Jedyny minus tych liczb jest taki, że ciężko je będzie powtórzyć, ha, ha.

Tak sobie mówimy, a nasi siatkarze wychodzą na boisko dzień czy dwa dni później i znów grają to samo.

- No tak, to prawda. Popatrzmy na Bieńka. Ten chłopak cały czas robi postępy w bloku. Z miesiąca na miesiąc się poprawia. Kiedyś mówiono o nim, że jest tylko ofensywny, a on pokazuje, że jest kompletny, że ma wszystko. Bieniek nieprzypadkowo trafił do najlepszego klubu na świecie [do włoskiego Lube]. Nie po znajomości. Po znajomości to Ferdinando De Giorgi mógłby go zaprosić na obiad. Mateusz podpisał kontrakt w najlepszym klubie na świecie, bo De Giorgi lepiej od nas wie, ile ten chłopak umie. Obserwował go, kiedy go prowadził w Kędzierzynie-Koźlu. Poznał się na nim jeszcze szybciej niż wszyscy.