Skomplikowany kalendarz na ME siatkarzy. Czy ktoś rozumie drabinkę turniejową?

Polska w mistrzostwach Europy ma łatwą grupę, jednak później nie wiadomo, jak toczyć się będą jej losy. Skomplikowany kalendarz powoduje, że nie wiadomo, kto z kim i gdzie zagra na etapie ćwierćfinału i półfinału.
Zobacz wideo

13 września 2009 roku polska kadra siatkarzy wywalczyła jedyny w historii zloty medal mistrzostw Europy. 13 września 2019 roku dla dwukrotnych mistrzów świata otwiera się szansa na powtórzenie tego wyniku.

Faza grupowa z europejskimi średniakami

Drużyna Vitala Heynena zmagania mistrzostw Europy rozpocznie w holenderskim Rotterdamie. W grupie D zmierzy się kolejno z Estonią, Holandią, Czechami, Czarnogórą i Ukrainą. Nie można powiedzieć, że są to najbardziej wymagający rywale na świecie.

Polska zajmuje obecnie 4. miejsce w rankingu FIVB. Najwyżej notowana z grupy Holandia jest dopiero 15. Estonia zajmuje 26. miejsce, Czechy 30., Czarnogóra 39, a Ukraina 54. Nie można więc oczekiwać, że dwukrotni mistrzowie świata, którzy w ostatnim czasie wygrali brązowy medal Ligi Narodów (grając 26 różnymi zawodnikami) i zakwalifikowali się do igrzysk olimpijskich, będą mieli problemy z pokonaniem niżej rozstawionych w rankingu rywali.

Czy ktoś rozumie drabinkę turniejową?

W przypadku wygrania przez biało-czerwonych swojej grupy w 1/8 finału połączeni zostaną z czwartym zespołem grupy B. W niej występują takie zespoły, jak Serbia (10. miejsce w rankingu FIVB), Niemcy (27.), Belgia (12.), Austria (37.), Słowacja (27.) i Hiszpania (35.).

Patrząc na rozkład sił, można przypuszczać, że Polacy sparowani zostaną albo z Hiszpanią, albo ze Słowacją. Problem pojawia się w przypadku przypuszczalnie drugich w grupie D Holendrów. Jeśli Belgia w grupie B zajmie 3. miejsce, wtedy gospodarze dwóch turniejów mistrzostw Europy wpadają na siebie. Ta sytuacja w 1/8 mistrzostw Europy w świetle regulaminu rozgrywek jest niedopuszczalna. Wtedy Polska jako lider grupy D nie mierzy się z 4. zespołem grupy B, a z 3., którym jest Belgia. W tym przypadku zamiast do Apeldoorn, jak pierwotnie kierowała drabinka ME, zespół gra w Antwerpii. Jednocześnie Holandia w Apeldoorn zagra z Hiszpanią lub Słowacją. Reszta awansujących z grupy D, czyli zespoły z miejsc 3. i 4. rywalizują regularnie z najlepszą parą z grupy B.

Sytuacja rzecz jasna może rozwinąć się w różny sposób. Równie dobrze 3. najlepszym zespołem grupy B mogą zostać Niemcy. Wtedy w 1/8 finału Holandia mierzy się właśnie z nimi. Polska gra swój mecz w Apeldoorn i tam zostaje na 1/4 finału, gdzie gra ze zwycięzcą z pary Holandia/Niemcy. Inaczej będzie w przypadku, gdy w 1/8 finału wpadną na siebie Belgowie i Holendrzy (scenariusz 1/8 finału wyżej, jakby ktoś już się pogubił). W tym scenariuszu może nastąpić przeniesienie Polski do górnej części tabeli, bo 1/4 finału rozgrywana będzie pomiędzy zwycięzcami meczów 1/8 z danego kraju. To z kolei zdeterminuje innego ćwierćfinałowego rywala biało-czerwonych - z grupy A np. Bułgarię. Przy realizacji takiego scenariusza zespół Vitala Heynena zamiast jechać na półfinał do Lublany, pojedzie do Paryża.

Nie wiadomo, jak się to wszystko potoczy. Problemy z interpretacją zasad rozgrywania meczów mają trenerzy i zawodnicy, a także kierownicy drużyn. Rozstrzygnięcia zapadać będą zapewne na bieżąco.