Magdalena Stysiak: Turczynki zagrały nieziemsko, tureccy kibice zachowali się niefajnie. Polska - Włochy? Nie wiem kto tu jest faworytem

- Publiczność kibicowała swojej drużynie, ale troszkę to było niefajne, że nie zachowała się jak nasza, w Łodzi. U nas nieważne kto wychodzi grać z nami, dostaje brawa. A nas tu wygwizdali. Jeżeli taka jest ich kultura, to trudno - mówi Magdalena Stysiak. Nastoletnia przyjmująca jest trochę rozczarowana po porażce Polek z Turczynkami 1:3 (17:25, 16:25, 25:14, 18:25) w półfinale mistrzostw Europy. Ale też przekonuje, że w meczu o brąz z Włochami nasz zespół zagra lepiej. - Musimy od początku ruszyć mocno. Dalej gramy o swoje marzenia - mówi Stysiak.
Zobacz wideo

Łukasz Jachimiak: Szukamy pozytywów? Porozmawiamy o wygranym secie półfinału z Turcją?

Magdalena Stysiak: Po dwóch przegranych setach powiedziałyśmy sobie, że nie mamy już nic do stracenia i musimy zagrać swoją dobrą siatkówkę. W pierwszej i drugiej partii zabrakło nam zagrywki. W trzecim secie wyszłyśmy na zagrywkę odpowiednio skoncentrowane i widać było, jaki problem mają rywalki. Szkoda, że tego nam wcześniej zabrakło. My miałyśmy w tym meczu bardzo wysoką skuteczność z wysokich piłek. Czyli radziłyśmy sobie pomimo braku przyjęcia. Gdybyśmy lepiej odpowiedziały zagrywką, może byśmy wygrały mecz. Chociaż Turczynki zagrały nieziemsko i brawa dla nich. A my podnosimy głowy do góry i walczymy dalej.

A czego Wam zabrakło w czwartym secie? Miałyście akcję na 14:11, sędzia nie odgwizdał nieczystego zagrania Turczynkom i stanęłyście, rywalki miały serię sześciu punktów.

- Myślę, że kiedy Karakurt poszła w tamtym momencie na zagrywkę, to uznała, że nic innego jej nie zostało, jak tylko ryzykować. Ta dziewczyna ma potężną zagrywkę i to wykorzystała. Ryzyko jej się w pełni opłaciło, my sobie nie poradziłyśmy z przyjęciem. To jest klucz do zrozumienia naszej porażki.

Gwizdy Turków towarzyszące każdej Waszej akcji też swoje zrobiły?

- Tak. Publiczność kibicowała swojej drużynie, ale troszkę to było niefajne, że nie zachowała się jak nasza, w Łodzi. U nas nieważne kto wychodzi grać z nami, dostaje brawa. A nas tu wygwizdali. Od razu, gdy weszłyśmy na przywitanie. To było trochę niefajne. Wiadomo, że kibicują swoim, ale jeżeli taka jest ich kultura, to trudno. I myślę, że u nas, w Łodzi, na hymnie byłoby jeszcze głośniej.

Z Włoszkami o brąz będzie Wam się grało łatwiej? I publiczność nie będzie przeszkadzała, i kilka dni temu już je pokonałyście.

- Ciężko powiedzieć, kto tu jest faworytem. My na pewno musimy od początku zagrać swoją dobrą siatkówkę, wejść mocno, ruszyć. Włoszki nie odpuszczą, dla nich czwarte miejsce na pewno będzie najgorsze.

Dla Was nie?

- Oczywiście, zawsze czwarte miejsce jest najgorsze, kiedy już gra się o medal. Ale na początku sezonu chyba brałybyśmy je w ciemno. A teraz chcemy więcej, dalej gramy o swoje marzenia.

Więcej o: