Turcja czeka na złoto, ale Polska obiecuje: Będziemy się napie...ć i wygramy

Turecka telewizja pokazuje Senola Gunesa, bo dzisiaj w eliminacjach Euro 2020 gra ich piłkarska reprezentacja, i naszą Agnieszkę Kąkolewską, bo miejscowi obawiają się czy Polki nie staną ich siatkarkom na drodze do wymarzonego złota mistrzostw Europy. - Będziemy się napie...ć i wygramy - zapowiada Malwina Smarzek-Godek. Półfinał ME 2019 od godziny 18.30 czasu polskiego. Relacja na żywo na Sport.pl

W sobotę w Polsce trwa rozdrapywanie ran po piątkowej porażce piłkarzy ze Słowenią w eliminacjach Euro 2020. W sobotę Turcja czeka na mecz z Andorą, który ma być powrotem kadry na zwycięską ścieżkę. W czerwcu Turcy niespodziewanie pokonali Francję 2:0, ale ze snu o potędze już trzy dni później wybudziła ich Islandia. Było 1:2.

Tak kibice bawili się w Atlas Arenie po zwycięstwie Polek nad Niemkami

Zobacz wideo

Para z telewizji: Senol Gunes i Agnieszka Kąkolewska

W sobotę tutejsi kibice będą patrzeć na wydarzenia w Stambule. Ale szykują się i na emocje w Ankarze. Telewizja reklamuje na przemian mecz piłkarzy i mecz siatkarek. Z ekranów równie często przemawia prowadzący piłkarzy Senol Gunes, czyli legendarny trener, który w 2002 roku poprowadził zespół do medalu MŚ, i nasza kapitan Agnieszka Kąkolewska. Turcy mają nadzieję, że Polki nie zatrzymają ich drużyny w drodze do wymarzonego złota (ostatnio, w 2017 roku, miały brąz, w historii zdobyły trzy medale, a jedyny finał - w 2003 roku - przegrały w Ankarze z Polską).

Siatkarki zagrają przed piłkarzami. Na trybunach hali Ankara Arena ma być komplet 12 tysięcy ludzi gotowych do gry ze swoim zespołem. Będą krzyczeć, ryczeć, śpiewać, możliwe, że również gwizdać na Polki, może nawet zdarzy im się odpalić racę czy rzucić petardę.

Wygrały zauważalność, grają o więcej

Kibicowska Polska pamięta, jak z petardami w Bukareszcie wygrywał kiedyś Robert Lewandowski, uciszając tamtejszą publikę hat-trickiem. Czy teraz zobaczy, jak gorącą Turcję studzą Malwina Smarzek-Godek i Magdalena Stysiak?

Polskie siatkarki przez ostatnie dwa tygodnie wygrały sobie zauważalność. Po meczach w Łodzi opowiadały, jak miło było im występować przed taką publiką, jaką wcześniej widziały tylko bywając na meczach siatkarzy. Teraz zostały docenione. To dużo. Ale w Ankarze zagrają o więcej. Do historii sportu przechodzi się zdobywając medale. - Zupełnie nie zadowala mnie półfinał - mówi Paulina Maj-Erwardt, jedyna siatkarka z naszego 14-osobowego składu, która ma już w dorobku krążek dużego turnieju, brąz ME 2009.

Tak samo mówią koleżanki naszej libero. Ankara to dla nich miłe skojarzenie ze "Złotkami" Andrzeja Niemczyka. Ale Stysiak miała trzy lata, gdy Polki zdobywały tu swoje pierwsze złoto ME, dla niej to prehistoria.

Młoda drużyna Jacka Nawrockiego miejsce ważne dla polskiej siatkówki szanuje. Ale nie przyjechała tu z myślą, by do kogoś i czegoś nawiązywać. Ona tu przyjechała gonić własne marzenia.

Trener Nawrocki we właściwy sobie sposób podkreśla, jak trudno te marzenia będzie zrealizować. - W drużynie Turcji musimy upatrywać bardzo trudnego przeciwnika. I niewygodnego ze względu na grę, jaką preferują. Chodzi przede wszystkim o dystrybucję ataku związaną z wykorzystywaniem środkowych. Ale mamy już to wszystko rozpracowane. Trzeba tylko zrealizować założenia na boisku - mówił już kilka dni temu, zaledwie kilka chwil po wygranym ćwierćfinale z Niemkami.

"Będziemy się napie...ć"

Trener Polek może nie jest specjalistą od budowania morale, może nie potrafi tak przemawiać do drużyny, by ta dostawała skrzydeł, by rosła jej pewność siebie. Ale dzięki jego pracy po raz pierwszy od 10 lat siatkarki grają o medale. Coraz wyraźniej widać, że chłodne, analityczne podejście szkoleniowca dobrze się sprawdza w połączeniu z żywiołowością zawodniczek. - Jak zagrać z Turczynkami? Będziemy się napie...ć i wygramy - wypaliła Smarzek-Godek, zapominając o techniczno-taktycznych niuansach. Chcecie zobaczyć dobrą, sportową wojnę? Siatkarki zapraszają.