Ćwierćfinał Polska - Niemcy trwa od czterech dni. Kto zagra o medale?

Jacek Nawrocki zdobył kilka medali, pracując z siatkarzami. Czy w środę w Łodzi wprowadzi reprezentację Polski siatkarek do strefy medalowej mistrzostw Europy 2019? Mecz Polska - Niemcy o godz. 20.30. Zwycięzca pojedzie na półfinał do Ankary, przegrany pożegna się z turniejem. Relacja na żywo na Sport.pl
Zobacz wideo

Jacek Nawrocki: "Zrealizowaliśmy cel".  Felix Koslowski: "Już zrobiliśmy więcej niż można było się spodziewać". 

Trener Polek: "Musimy pamiętać, że dziewczyny dawno nie brały udziału w takim rozwleczonym turnieju. Tak grane są mistrzostwa świata czy igrzyska olimpijskie. My z tym nie mieliśmy do czynienia".

Trener Niemek: "Nie jesteśmy doświadczeni. Mamy wiele młodych, utalentowanych zawodniczek, 90 procent naszej kadry pracuje już z myślą o igrzyskach w 2024".

Jeszcze raz Koslowski: "Polska jest wielkim faworytem. Jest bardzo mocna fizycznie. Niewiele jest tak wysokich i silnych drużyn".

Jeszcze raz Nawrocki: "Niemiecki trener mówi, że jest pod wrażeniem naszej gry? A ja jestem pod wrażeniem gry Niemek. Mogę o Niemkach mówić dużo dobrego".

Koslowski "atakuje" po raz kolejny: "Macie świetną Malwinę Smarzek-Godek, jest też Magdalena Stysiak, są bardzo dobre środkowe, Joanna Wołosz jest jedną z trzech najlepszych rozgrywających na świecie".

Do "gry" wchodzi Wołosz: "One też mają dużo atutów - świetną atakującą, przyjmujące, które dobrze to przyjęcie trzymają, rozgrywającą z dobrą lewą ręką. Trener Koslowski twierdzi, że jesteśmy faworytami? Dlatego ja powiem, że to Niemki są faworytkami. I tak do meczu będziemy się przerzucać". 

Nikt nie chce łatki

To nieprawda, że ćwierćfinał ME 2019 Polska - Niemcy odbędzie się w środę. On już trwa. Od niedzieli. Wtedy, zaraz po gładko wygranych meczach 1/8 finału przez Niemki (3:0 ze Słowenią) i Polki (3:0 z Hiszpanią), zaczęła się walka o jak najlepsze samopoczucie przed tym wszystkim, co dopiero ma się rozegrać na parkiecie.

Polki i Niemki to drużyny podobnej klasy. Obie przechodzą proces odmładzania, obie długo czekają na duży sukces na dużej imprezie. I dlatego teraz obie tak bardzo walczą o uniknięcie łatki faworyta. Ona ekipom na dorobku podobno ciąży szczególnie mocno.

Trener Nawrocki zrzucanie presji ze swojej drużyny prawdopodobnie uznaje za tak samo ważny element przygotowań, jak taktyczne rozpracowanie rywalek. A to ze swym sztabem robi drobiazgowo. On pracuje z kadrą piąty sezon. Doskonale pamięta, że kiedy zaczynał, wokół był spalona ziemia. Teraz jest o jeden mecz od takiego osiągnięcia, po którym wreszcie będzie mógł się poczuć, jak wtedy, gdy pracował w siatkówce męskiej. W niej odnosił sukcesy. Ze Skrą Bełchatów zdobywał mistrzostwa Polski, medale Ligi Mistrzów i klubowych mistrzostw świata. Z młodzieżowymi reprezentacjami kraju sięgał po złoto i dwa srebra mistrzostw Europy oraz po brąz mistrzostw świata. Nawrocki wie i wszyscy wiemy, że to jest ten moment, w którym może i powinien powalczyć o medal z siatkarkami. Pierwszy dla Polski od 2009 roku, gdy w Łodzi zdobyły brąz ME. Z 14-osobowej drużyny Nawrockiego wtedy w kadrze była tylko jedna zawodniczka, Paulina Maj-Erwardt.

Nie będzie łatwo. Ale też nigdy nie będzie łatwiej

Zwycięstwo nad Niemkami dałoby naszym siatkarkom dwie szanse na podium. W sobotę w Ankarze Polki zagrałyby w półfinale, a nawet gdyby go nie wygrały, w niedzielę walczyłyby o brąz. Ale Niemki nie są wdzięcznym rywalem. W trwających mistrzostwach wygrały wszystkie swoje mecze, pokonały m.in. Rosjanki. Mimo to nadal nie mają takiej marki, jak choćby właśnie Rosjanki, a tym bardziej wicemistrzynie świata Włoszki, które uległy Polkom kilka dni temu. Krótko mówiąc: ewentualna porażka z Niemkami będzie uznana za straconą szansę.

Taka byłaby ocena nie tylko dziennikarzy i kibiców. Wołosz wchodzi w gierki, mające zrzucać z drużyny odpowiedzialność, ale jednocześnie przyznaje, że wie, przed jak wielką szansą stanie razem z koleżankami. - Już się tego meczu nie mogę doczekać. Będzie na maksa ogień. Mam nadzieję, że nasi wspaniali kibice dadzą nam energetycznego kopa, gdy będzie ciężko - mówi. - Jeżeli utrzymamy swój dobry serwis i swoje przyjęcie, jeżeli my z Niemkami wygramy zagrywką, a nie one z nami, to szala przechyli się na naszą stronę - ocenia Zuzanna Efimienko-Młotkowska.

- Jestem spokojna. Myślę, że na mecz z Niemkami wyjdziemy z lekkim stresikiem. Pozytywnym - dodaje Natalia Mędrzyk. 

Polskie siatkarki nie mówią, że będzie łatwo, ale wiedzą, że mają wielką szansę i wierzą, że ją wykorzystają. Trener nie składa żadnych deklaracji. Gdy przypominamy, że w tym roku jego zespół wygrał z Niemkami cztery z pięciu meczów, w tym dwa na rozegrane na terenie rywala zaledwie tydzień przed startem mistrzostw (3:2 i 5:0), zbywa nas krótkim "W tym roku przegrywaliśmy i wygrywaliśmy, w ćwierćfinale może zdarzyć się wszystko". Ale i on, a może on przede wszystkim, dobrze wie, że choć nie będzie łatwo, to chyba już nigdy nie będzie łatwiej.

Więcej o: