Mistrzostwa Europy. Przerwana passa zwycięstw Polek. A największe wyzwanie w czwartek!

Polskie siatkarki przegrały z Belgią 2:3 w swoim czwartym meczu mistrzostw Europy rozgrywanych w Łodzi. To pierwsza porażka Polek w tym turnieju. W czwartek o 20:30 zagrają ostatni mecz w grupie. Tym razem ich przeciwniczkami będą faworytki do tytułu, Włoszki. Polki już wcześniej zapewniły sobie awans do 1/8 finału.

Kurek: Złoto na igrzyskach? Jesteśmy w stanie to zrobić

Zobacz wideo

Dobry start, dobry blok

Początek pierwszego seta to wyrównana gra z kilkoma akcjami, które mogły się podobać - jak atak w drugi metr Malwiny Smarzek-Godek (3:2). W przyjęciu Polki wyraźnie szukały Britt Herbots, co im się opłacało - zawodniczka była zdecydowanie najmniej stabilnym ogniwem zespołu z Belgii. Pojedyncze pomyłki skutecznej w ataku, choć słabszej w przyjęciu Natalii Mędrzyk (7:8), nie spowolniły gry po stronie biało-czerwonych. Choć później pojawiły się błędy (przejście linii środkowej Magdaleny Stysiak czy aż cztery próby ataku Mędrzyk w jednej akcji), to blok na Herbots i fantastyczna Agnieszka Kąkolewska w długich piłkach dały gospodyniom prowadzenie (21:18). Blok Zuzanny Efimienko-Młotkowskiej i Malwiny Smarzek-Godek na Grobelnej i pomyłka Herbots w polu serwisowym zakończyły set na korzyść miejscowych (25:20).

Zemsta Britt Herbots

3:6, 6:9 - Belgijki podporządkowały sobie Polki na starcie kolejnej partii. Choć gospodynie odrobiły na 9:9, to błąd Natalii Mędrzyk znów dał prowadzenie rywalkom. Nie można było mieć jednak do przyjmującej wielkich pretensji - kryła w przyjęciu Magdalenę Stysiak, która "pokrywała" tylko około metra boiska. Punktową ucieczkę po raz kolejny zapewniła swojemu zespołowi Kąkolewska. Kapitan i środkowa polskiej kadry była filarem zespołu - w pierwszym secie atakowała na 60 procentach, zdobyła 2 bloki i asa. Biało-czerwone wyszły na prowadzenie 20:16, lecz szybko je straciły. Wszystko stało się przez... Herbots, która w pierwszej partii wiele razy podawała Polkom rękę. W końcówce błędy przyjęcia i ataku siatkarek Jacka Nawrockiego dały wygraną Belgii (27:25).

Kto nie popełnia błędów, ten wygrywa

Jeśli w czymś doszukiwać się powodów wygranej Polek w partii numer trzy, to na pewno był to blok i zagrywka. Podopieczne Jacka Nawrockiego zapisały na swoim koncie 3 bloki i 2 asy. Tego samego nie można było powiedzieć o ich rywalkach, które nie odnotowały ani jednego punktu w tych elementach. Poza tym biało-czerwone grały bardzo poprawnie - popełniły tylko jeden błąd. Belgijki natomiast przy podobnej skuteczności ataku najwięcej traciły właśnie przez pomyłki własne - aż 6 punktów (20:25).

Czas na Włochy

Mecz Polska - Belgia był bardzo "szarpany" i trudno było w nim wyłonić faworyta do zwycięstwa. De facto w każdym z setów któryś z zespołów w pewnym momencie partii odskakiwał od rywala na 4-5 punktów. Tą drużyną w secie czwartym była Belgia. Choć po 20. punkcie to Polki starały się odrobić straty, kierując więcej piłek do Smarzek-Godek, to było za późno, by zmienić losy rozdania (21:25). Jak po grudzie początkowo szło podopiecznym Jacka Nawrockiego również w piątej partii (4:4). Za nisko grana kontra przez Joannę Wołosz i as Dominiki Sobolskiej na Marii Stenzel sprawiły, że Belgijki wyszły na prowadzenie. Blok Mędrzyk i atak Smarzek-Godek ponownie dały zapas punktowy gospodyniom (8:6). Choć wydawało się, że zagrania polskiej atakującej uspokoją grę jej zespołu, to końcówka tie-breaka była nerwowa (13:12) - również przez as serwisowy Herbots (14:14). Polki miał trzy meczbole, ale ostatecznie ze zwycięstwa po dwóch błędach w ataku Mędrzyk cieszyły się Belgijki (17:15).

Polska - Belgia 2:3 (25:20, 25:27, 25:20, 21:25, 15:17)