Polskie siatkarki imponują efektownymi akcjami. "Mega super to wygląda"

- Jak nam to wychodzi, to faktycznie mega super to wygląda - mówi Magdalena Stysiak o "pajpach", które gra z rozgrywającą Joanną Wołosz. Przyjmująca, która ma dopiero 18 lat, była bohaterką wygranego przez Polki 3:1 meczu z Ukrainą. Teraz liczymy, że Stysiak będzie też jedną z liderek kadry w meczach z Belgią i Włochami.

Po trzech meczach w mistrzostwach Europy 2019 polskie siatkarki są już pewne awansu do 1/8 finału. Podopieczne Jacka Nawrockiego pokonały Słowenię 3:0, Portugalię 3:0 i Ukrainę 3:1. We wtorek mają wolne, w środę zmierzą się z Belgijkami (godzina 17.30), a w czwartek - z Włoszkami (godz. 20.30).

Łukasz Jachimiak: Pierwszy raz na mistrzostwach wyszłaś na boisko w podstawowym składzie - byłaś trochę zestresowana?

Magdalena Stysiak: Nie, bo taki był plan, żeby w meczach ze Słowenią i Portugalią mniej mnie obciążyć, a teraz już przede mną będzie coraz więcej grania. Jestem na to gotowa.

Trener na Ciebie postawił, ale też bardzo szybko zdjął Cię z boiska, bo miałaś problemy z przyjęciem. Wiedziałaś wtedy, że zaraz wrócisz, że dostajesz tylko chwilę na złapanie oddechu?

- Nie wiedziałam. Ale trener szybko przyszedł i powiedział, że robi zmianę powrotną i idę pod siatkę, do ataku.

Gdzie się czułaś lepiej - na zagrywce czy w ataku?

- Na ataku.

Pewnie największą frajdę dawały Ci "pajpy"? Nam w oglądaniu na pewno.

- No tak, to jest bardzo fajna kombinacja. Jeden, niestety, nie wyszedł, bo przeszłam linię trzeciego metra. Ale cały czas to trenujemy i staramy się w meczu grać te kombinacje, bo one są bardzo dużym zaskoczeniem dla przeciwnika. A jak nam to wychodzi, to faktycznie mega super to wygląda.

Generalnie jesteś zadowolona ze swojej gry?

- Jestem zadowolona, chociaż wiem, że kilka rzeczy mam do poprawki. Kilka rzeczy muszę sobie w głowie poukładać, a pewne elementy techniczne na treningach doszlifować. Postaram się tym zająć, żeby to wyglądało jak najlepiej.

A co według Ciebie musicie poprawić wszystkie?

- Na pewno nie możemy tak serwować, jak w przegranym secie z Ukrainą. W pierwszej partii z naszej strony presja na zagrywce była bardzo mała. Musimy odsuwać rywalki od siatki, trzeba ryzykować na zagrywce. Na szczęście później pokazałyśmy kawał naszej dobrej siatkówki.

Z Belgią chyba trzeba będzie pokazać jeszcze większy kawał?

- Szanujemy każdego przeciwnika, a o Belgii dobrze wiemy, że to bardzo mocny zespół. I że mecz z nimi będzie bardzo ważny. Na pewno musimy zagrać swoją bardzo dobrą siatkówkę i tylko wtedy możemy liczyć na dobry wynik.

Oglądaj najciekawsze wideo gazeta.pl.

Zobacz wideo
Więcej o: