Zaczęło się od kompletnej pomyłki. Polki pokonały jednak trudności i wywalczyły awans!

Mimo początkowych trudności polska kadra siatkarek wygrała z Ukrainą 3:1. Przed nią dzień przerwy, a następnie ostatnie spotkania z Belgią i Włochami. W poniedziałkowym meczu biało-czerwone wywalczyły awans z grupy.
Zobacz wideo

Kompletna pomyłka partii pierwszej

Rywalki sprawiły Polkom zaskakująco sporo kłopotów na początku pierwszej partii. Słabe przyjęcie biało-czerwonych i brak efektywnego ataku Malwiny Smarzek-Godek, która dwa razy trafiła w aut, dały wynik 9:10. Błąd Magdaleny Stysiak w przyjęciu to już dwa punkty przewagi Ukrainek (13:11), a kolejny pomyłki gospodyń jeszcze pogorszyły sytuację (12:15). Najbardziej widoczną z rywalek była Alesia Rykhliuk, która raz po raz punktowała polską obronę - miejscowe mimo wszystko zaczęły odrabiać starty (18:19). Fatalna gra w defensywie i coraz słabsza postawa atakującej pogrążyły jednak biało-czerwone w końcówce (19:23). Dogranie Marii Stenzel z piątego na czwarty metr było najlepszym podsumowaniem partii. Polki przegrały ją 20:25.

Czy leci z nami "Mali"?

7:1 i 12:6 - tak rosła przewaga Polek w drugiej partii. Mimo to słabo grała Malwina Smarzek-Godek. Jej bezsilność widoczna była nawet na czystej siatce - nie kończyła ataków, by chwilę później wrzucić piłkę w siatkę. "Mali" odblokowała się dopiero przy akcji na 20:10. Najbardziej stabilną ofensywnie zawodniczką była więc w tej sytuacji grająca na 86 procentach skuteczności ataku Natalia Mędrzyk. Gospodynie wygrały 25:11.

Trudny, choć spokojny marsz ku zwycięstwu

44 procent w ataku, 48 w przyjęciu, 3 bloki i 7 błędów własnych - tak prezentowały się statystyki polskiej kadry w trzecim secie. Choć gra podopiecznych Jacka Nawrockiego nie imponowała, to ważne, że przyniosła oczekiwany rezultat - zwycięstwo. Rywalki Polek prezentowały oba aspekty siatkarskiej gry mniej więcej na 35 procentach efektywności, nie odnotowując szczególnie udanych akcji w bloku czy polu serwisowym (22:25).

W ostatniej, czwartej partii biało-czerwone dość szybko wyszły prowadzenie, które stopniowo powiększały (16:8). Mimo że błędy popełniała nawet Joanna Wołosz, to jej zespół nie pozwolił sobie nawet na chwilę dekoncentracji (25:15).

Ten mecz pokazał największe bolączki polskiej kadry - jeśli nieskuteczna jest Smarzek-Godek, to zespół ma spore problemy w ofensywie. Poza tym brakuje w nim większej płynności przyjęcia, co wykorzystują nawet drużyny, które nie dysponują mocną zagrywką. Póki co to, co prezentują gospodynie, wystarczyło do pokonania rywalek z niższej europejskiej półki. Pytanie, na co będzie je stać, gdy przeciwniczki zaczną przedstawią większe wymagania.

Przed Polkami dzień przerwy. W środę zagrają z Belgijkami, a w czwartek z Włoszkami.

Polska - Ukraina 3:1 (20:25, 25:11, 25:22, 25:15)