Magdalena Stysiak: Nie czytam. Teraz interesuję się tylko dobrą grą

- Na czas tego turnieju chcę się odciąć od internetu, od sprawdzania, co piszą media - mówi Magdalena Stysiak. Niedawno 18-latka skarżyła się na hejt wylewający się na nią i na jej koleżanki z siatkarskiej reprezentacji Polski. W piątek, w pierwszym meczu kadry na mistrzostwach Europy, Stysiak świetnie spisała się jako joker. - Fajna rzecz! Tak się nastawiłam, że było zero stresu - opowiada. Po zwycięstwie nad Słowenią 3:0 w sobotę nasz zespół zagra z Portugalią. Relacja na żywo na Sport.pl o godz. 20.30

Heynen: Nie robię nic, czego nie lubiłem jako zawodnik

Zobacz wideo

Łukasz Jachimiak: Wszyscy oczekują, że wyjdziesz w podstawowym składzie, a Ty pojawiasz się dopiero na końcówkę drugiego seta. Rywalki doganiają i prowadzimy tylko 23:22. Wtedy dostajesz dwie piłki, obie pewnie kończysz. Brzmi dobrze, prawda?

Magdalena Stysiak: Fajna rzecz! Pewnie, że jest super, kiedy człowiek wychodzi z kwadratu dla rezerwowych i od razu kończy tak ważne piłki. Byłam na to nastawiona, wiedziałam, że piłka pójdzie właśnie do mnie i że ja to muszę skończyć. Tak się nastawiłam, że było zero stresu. Czułam tylko pozytywne emocje.

Byłaś zaskoczona, że nie grasz od początku?

- Ustaliliśmy to z trenerem. Chodziło o to, żeby zaskoczone były Słowenki. Alessandro Chiappini spodziewał się, że będę w "szóstce" i wszystko rozpisał swoim zawodniczkom zakładając, że będę grała.

Kiedy w trzecim secie prowadziłyście 24:18, a nagle zrobiło się tylko 24:23, to przypomniał Ci się niedawny mecz z Serbkami w eliminacjach do igrzysk?

- Nie. Szczerze: zapomniałam o tym meczu całkowicie. Okej, była z naszej strony bardzo dobra gra i bardzo dobra walka, ale staram się nie wracać do tego, co było, tylko skupiać się na tym, żeby było jeszcze lepiej. Wtedy przegrałyśmy końcówkę, chociaż miałyśmy dużą przewagę [23:17], ale w meczu ze Słowenią to nie miało znaczenia, nie miałyśmy w głowach tamtej porażki. Nie mówię, że dziewczynom w końcówce nogi nie zadrżały. Ale jednak wytrzymały to i chociaż Słowenki grały wtedy bardzo dobrze, to my się cieszymy ze zwycięstwa.

Nadal czytasz to, co o Tobie mówią? Pytam, bo Magdalena Śliwa stwierdziła w rozmowie z nami, że to mogą być Twoje mistrzostwa, że już tu możesz wyrosnąć na jedną z liderek kadry.

- Skoro tak powiedziała, to dziękuję jej bardzo za wiarę we mnie. Ale powiem szczerze: nie czytałam, bo na czas tego turnieju chcę się odciąć od internetu, od sprawdzania, co piszą media. Wiadomo, mogłabym czytać, widzieć, że jedni komentują bardzo pozytywnie, a drudzy piszą bardzo źle. Ale nie chcę sobie tym zaprzątać głowy. Może po mistrzostwach sobie na spokojnie usiądę i poczytam. Teraz interesuję się tylko dobrą grą. Nastawiam się tak, żebym z meczu na mecz była coraz lepsza.

To są wnioski wyciągnięte po walce o Tokio? Wtedy mówiłaś mi, że masz żal do ludzi, którzy przed Waszym meczem z Serbią pisali, że nic nie umiecie, nie macie po co wychodzić na boisko i tak dalej.

- Tak, pamiętam to. Uznałam, że nie ma sensu się przejmować anonimowymi kibicami, którzy się nie znają na siatkówce i nie wierzą w reprezentację Polski. My udowodniłyśmy, że potrafimy walczyć. I na tych mistrzostwach też udowodnimy.

Więcej o: