Natalia Mędrzyk: Trener się obawiał, było widać. Chwała nam

- Byłyśmy przygotowane na ciężki mecz, bo to było otwarcie turnieju, przed własnymi kibicami, czyli duże emocje. Trener się tego meczu obawiał, było po nim widać. Fajnie, że jednak skończyło się szybko. Chwała nam za to - mówi Natalia Mędrzyk. W piątek polskie siatkarki wygrały ze Słowenią 3:0 (25:12, 25:22, 25:23) w swoim pierwszym spotkaniu mistrzostw Europy 2019. W sobotę o godz. 20.30 gramy z Portugalią. Relacja na żywo na Sport.pl

Heynen: Żeby drużyna mnie posłuchała, potrzebuję kryzysu

Zobacz wideo

Łukasz Jachimiak: Odetchnęłyście, gdy przy wyniku 24:23 Iza Mlakar zaatakowała w aut i skończył się Wasz pierwszy mecz mistrzostw Europy?

Natalia Mędrzyk: "Odetchnąć" to za duże słowo. Myślę, że mimo nerwowej końcówki byłyśmy pewne swego. Wtedy w głowach niepotrzebnie pojawiło się małe rozprężenie. Ale też trzeba pochwalić Słowenki za to, że bardzo dobrze broniły. Były ustawione w odpowiednich miejscach, dlatego akcje były dłuższe niż mogły. Przy tym wszystkim cieszy wynik 3:0. Chwała nam za to, że tak wygrałyśmy. Byłyśmy przygotowane na ciężki mecz, bo to było otwarcie turnieju, przed własnymi kibicami, czyli duże emocje. Fajnie, że jednak skończyło się szybko.

Mówisz "rozprężenie", ale trudno zrozumieć, jak można doprowadzić do aż takich nerwów, kiedy się prowadzi 24:18. Wy wtedy pomyślałyście, że to już koniec, że już macie mecz wygrany?

- Gdybyśmy wiedziały dlaczego tak jest, to tak by nie było, wiadomo. Na pewno już każda z nas się witała z gąską, na pewno rozprężenie przyszło. Ale też trzeba oddać, że druga rozgrywająca Słowenii miała naprawdę fajną zagrywkę.

Słowenki zapowiadały, że będą bardzo mocno serwować, ale chyba krzywdy zagrywką Wam nie zrobiły?

- Zdarzyło się kilka razy, że piłki nam uciekały. Ale generalnie nie było najgorzej.

Trener Jacek Nawrocki mówił o tym, że Słowenki będą ryzykowały zagrywką, i generalnie bardzo się obawiał tego meczu. Wy chyba mniej?

- Trener się na pewno obawiał, było po nim widać. Wiadomo, że pierwszego meczu każdy się trochę obawia. Sama miałam w sobie jakieś dziwne emocje. Ale szybko z tego wszyscy wybrnęliśmy. Przyjdą trudniejsze mecze, choćby z Włoszkami.

Z Portugalią trudny chyba nie będzie?

- Nie ma łatwych meczów. Już po zobaczeniu kawałka ich spotkania z Włochami można powiedzieć, że to waleczny zespół.

Waleczny, ale sportowo słaby. Trudność polega chyba na tym, że wszyscy od Was oczekują - i Wy na pewno od siebie też - że mecze ze Słowenią, Portugalią i Ukrainą spokojnie wygracie i że prawdziwe granie z dużymi emocjami będzie dopiero z Belgią i Włochami?

- I z Belgią, i z Włochami się niedawno spotykałyśmy, wiemy co grają. Nasze mecze są rzeczywiście tak ułożone, żebyśmy najpierw przyzwyczaiły się do turnieju, do gry przed naszą publicznością. Te pierwsze trzy mecze powinny być wygrane. I myślę, że na Belgijki i Włoszki będziemy przygotowane.

Więcej o: