Malwina Smarzek-Godek: Co ja mam powiedzieć? Zadzwońcie do mnie jutro, teraz nie potrafię

- Bardzo niewiele nam zabrakło, dlatego to jest dla mnie tak strasznie trudne. Potrzebuję czasu, żeby to sobie ułożyć w głowie - mówi Malwina Smarzek-Godek po porażce 1:3 z Serbią. Polskie siatkarki nie zakwalifikowały się do igrzysk w Tokio. I choć to nie koniec ich olimpijskich marzeń, atakująca jest bardzo rozczarowana. - Niestety, nasz poziom jeszcze nie jest taki, żebyśmy potrafiły być bardzo dobre przez cały mecz - tłumaczy.
Zobacz wideo

Zdobyła 27 punktów, ciągnęła polski atak, znakomicie wywiązała się z roli liderki. Ale to nie wystarczyło do zwycięstwa. - Nie. Proszę, nie. No co ja mam powiedzieć? - kilka minut po meczu z Serbią Malwina Smarzek-Godek była mocno rozczarowana. Grupkę czekających na nią dziennikarzy próbowała przekonać, że lepszym pomysłem będzie odłożenie rozmowy. - Zadzwońcie do mnie jutro, teraz nie potrafię - mówiła. I pewnie wysłuchalibyśmy jej prośby, ale po chwili sama stwierdziła, że jednak odpowie na pytania, tylko prosi, by nie było ich więcej niż trzy.

- Było bardzo blisko, mogłyśmy pokonać mistrzynie świata i Europy, mogłyśmy sobie zapewnić grę na igrzyskach. Bardzo niewiele nam zabrakło, dlatego to jest dla mnie tak strasznie trudne. Potrzebuję czasu, żeby to sobie ułożyć w głowie. Na pewno powinnyśmy wygrać czwartego seta [Polki prowadziły 18:12, ale przegrały do 23]. Nie wiem co by było później w piątym, ale na pewno miałyśmy wszystko w swoich rękach, mogłyśmy wykorzystać szansę, ale ją wypuściłyśmy - mówi Smarzek-Godek.

Co zdaniem liderki naszej kadry zdecydowało o zwycięstwie Serbek? - One dużo częściej niż my grają takie trudne mecze, o wielką stawkę. Dlatego one wytrzymały presję, a my nie - odpowiada 23-letnia atakująca. - Prawda jest taka, że my super zaczęłyśmy, zagrałyśmy świetnego pierwszego seta, a później to nie Serbki poprawiły swoją grę, tylko my przestałyśmy grać to, co grałyśmy. Niestety, nasz poziom jeszcze nie jest taki, żebyśmy potrafiły być bardzo dobre przez cały mecz. Ciągle jeszcze musimy się tego uczyć - mówi Smarzek-Godek.

"Na mistrzostwach Europy na pewno będziemy chciały zdobyć medal"

Teraz, po kilku dniach odpoczynku, Polki będą się przygotowywały do mistrzostw Europy. One odbędą się od 23 sierpnia do 8 września. Większość swoich meczów nasz zespół rozegra w Łodzi. Dopiero ewentualne spotkania w strefie medalowej zagra w Turcji. - To nie tak, że teraz na mistrzostwach będziemy się chciały odegrać, ale na pewno będziemy chciały zdobyć medal. Po to na mistrzostwa pojedziemy - mówi Smarzek-Godek.

Do walki o igrzyska w Tokio Polki wrócą w styczniu, w turnieju kontynentalnym, w którym spotka się osiem najlepszych europejskich drużyn niemających jeszcze olimpijskich kwalifikacji. Zawody będą bardzo trudne, bo awans wywalczy tylko zwycięzca. A już wiadomo, że zagrają m.in. Turcja, Holandia i Niemcy. - Na pewno będzie ciężko, ale też na pewno powalczymy. Tylko że teraz o szczegółach jeszcze nie ma co myśleć - kończy Smarzek-Godek.