Niebywałe! Reprezentacja Polski w półfinale Ligi Narodów! Iran rozbity

Niebywałe! Grająca w rezerwowym składzie reprezentacja Polski zapewniła sobie awans do Final Six siatkarskiej Ligi Narodów! Tym razem podopieczni Vitala Heynena rozbili Iran 3:1 (21:25, 25:18, 25:20, 25:22).

Nie minęła jeszcze euforia po sensacyjnej wygranej młodej, polskiej kadry nad Brazylią w Final Six Ligi Narodów (3:2), a 24 godziny później biało-czerwoni mierzyli się z kolejnym rywalem, w meczu bezpośrednio dającym awans do półfinału. Reprezentacja Iranu, bo o niej mowa, to drużyna, przez którą po raz ostatni w tej edycji rozgrywek mistrzowie świata doświadczyli porażki. W generalnym, historycznym rozrachunku (19 spotkań) Polacy wygrali z Persami 12 razy, ulegając im siedmiokrotnie, w tym dwa razy w Lidze Narodów 2018 i 2019. Iran do spotkania z Polakami podszedł z kontuzjowanym Miladem Ebadipourem, co mogło być znaczącym osłabieniem drużyny.

Zobacz wideo

Bednorz następcą Heynena w walce z arbitrami

Słabsza obrona Jakuba Popiwczaka, skuteczny atak Amira Ghafoura i nieskończone dwie piłki Bartosza Bednorza - te akcje dały prowadzenie 3:0 Persom na początku spotkania. Na pierwszą awanturę przy napiętych stosunkach polsko-irańskich nie trzeba było długo czekać - mimo poprawnego ataku polskiego przyjmującego na 4:3 sędzia kazał powtórzyć akcję. Wściekł się Vital Heynen, zirytował autor zagrania, czyli Bednorz, który chwilę później został ukarany żółtą kartką za gest w stronę arbitra (4:5). Pod siatką iskrzyło jednak nadal. Przepychanka pomiędzy Maroufem a polskimi zawodnikami, niesamowicie skuteczny (nie tylko) pasywny blok Iranu i trudności biało-czerwonych w zdobywaniu punktów dały Persom cztery punkty zapasu (11:7). Brak skuteczności ataku (ale za to przy podwójnym i potrójnym bloku rywali) Bartosz Kwolek starał się nadrobić w zagrywce (nawet zapisał na swoim koncie asa), jednak w tym momencie meczu Irańczycy mieli więcej atutów niż Polacy (16:10). Kolejne asy Ghafoura (17:10), przerwy na żądanie Vitala Heynena, skuteczny Fayazi wymusiły zmiany w polskim zespole. Na parkiecie pojawili się Łukasz Kaczmarek i Piotr Łukasik, zdobywając punkty w kolejnych zagraniach (14:18). Choć Persowie zaczęli popełniać błędy, a Karol Kłos w końcu „włączył” polski blok, to zespół Igora Kolakovica i tak utrzymywał sporą przewagę (22:18). Ostatecznie Polska przegrała 21:25.

Czerwone kartki dla Heynena „nakręcają” polski zespół

Niezależnie od sympatii trzeba było przyznać, że irański zespół prezentował się świetnie w mocnym ataku, radząc sobie bardzo dobrze również w bloku i obronie (5:4). Do drugiej partii polski zespół podszedł jednak mniej nerwowo. Bartosz Kwolek zaczął wykorzystywać ręce rywali w ofensywie, a Karol Kłos zwolnił nieco tempo bloku, zatrzymując Seyeda na siatce (9:5). Persowie odrobili jednak straty (11:11). Wkrótce okazało się, że i w tym secie nie braknie kontrowersji. Vital Heynen po jednej z akcji prosił o challenge, by sprawdzić czy piłka była w boisku. Arbiter nie przyznał mu go, a kiedy szkoleniowiec kadry zaczął się z nim o to wykłócać, ukarał Belga czerwoną kartką. Ostatecznie okazało się, że trener mistrzów świata miał rację, a sama akcja „nakręciła” polski zespół, który chwilę później odskoczył od rywali na cztery punkty (17:13). Od tego momentu żaden z zespołów nie bawił się już w sentymenty. Kwolek serwował z prędkością 117 km/h, pierwszy raz w meczu pomylił się Ghafour, a z przechodzącej bezlitośnie zaatakował Bednorz (23:18). Efektowny atak Muzaja zakończył partię (25:18).

Polski środek Huberem stoi

Trzecia partia rozpoczęła się grą punkt za punkt (6:6). Największą bolączką polskiej kadry w tym momencie była bardzo słaba zagrywka - Kwolek, Kłos i Kaczmarek nie byli w stanie przebić piłki na drugą stronę siatki. To z kolei poskutkowało tym, że na mocniejsze zagrania w polu serwisowym zaczęli sobie pozwalać Persowie, podczas gdy słabsze przyjęcie Polaków uniemożliwiało biało-czerwonym również skuteczny atak (8:11). Z opresji swój zespół wyprowadził 20-letni środkowy Norbert Huber. Nie dość, że w ataku utrzymywał 100 procentową skuteczność (7/7), to jeszcze zapisał na swoim koncie 3 bloki i asa (16:15). Poza tym znakomicie grał także Bartosz Bednorz - 12/18 w ataku, dwa asy, 1 blok. Pewni siebie Polacy zachowali zimne głowy w końcówce, po błędzie rywali wygrywając wysoko (25:20).

Witaj, półfinale!

Dwa bloki Hubera i rzucona piłka Maroufa - to dzięki temu biało-czerwoni uzyskali przewagę na początku czwartej partii (6:3). Choć później Persowie odrobili, to determinacją w obronie i silą ataku Polacy ponownie wyszli na prowadzenie. Widać było jednak, że Bartosz Bednorz i Norbert Huber ledwo trzymają się na nogach (12:10). Atak Kłosa ze środka sprowadził biało-czerwonych na drugą przerwę techniczną przy prowadzeniu 16:14. Już nic nie było w stanie wyrwać prowadzenia z polskich rąk. Choć trener Kolakovic zmienił dużą część składu, to żaden z graczy nie potrafił zagrozić biało-czerwonym (22:19). Ostatnią akcją meczu było zbicie na prawym skrzydle Kwolka (25:23). Dzięki dwóm zwycięstwom Polacy awansowali do półfinału Siatkarskiej Ligi Narodów.

Więcej o: