Siatkówka. Był spodziewany ogień w meczu z Iranem! Polacy po siatkarskim horrorze ulegli Persom

Teoretycznie "najgorętsze" spotkanie weekendu Polaków w Iranie, czyli rywalizacja z gospodarzami, nie zawiodło wielbicieli sportowych emocji. Polska przegrała z Iranem 2:3 (20:25, 25:21, 25:18, 17:25, 8:15).

Przed meczem Polska - Iran Persowie mieli na swoim koncie sześć zwycięstw i tylko jedną porażkę, czyli byli o jedną wygraną od zrównania się bilansem triumfów z zeszłorocznej całej Siatkarskiej Ligi Narodów. Biało-czerwoni z kolei w piątek przegrali z Rosją, a do meczu z Persami podchodzili bez Grzegorza Łomacza w pełni sił. Jedynym rozgrywającym do dyspozycji Vitala Heynena był Marcin Janusz.

Zobacz wideo

Młodzi gniewni przez dłuższy czas nie pozwolili wejść sobie na głowę

Biało-czerwoni mimo trudności dość pewnie podeszli do spotkania z Iranem. Wyciągnięty na lewym ataku Tomasz Fornal punktował po bloku, mimo że po drugiej stronie bardzo mocno grał Amir Ghafour (6:4). O wiele lepiej w pojedynek wszedł też Łukasz Kaczmarek, który w przeciwieństwie do piątkowego meczu punktował już na starcie (9:7). Zablokowanie Fayaziego na podwójnej krótkiej i kilka błędów serwisowych rywali utrzymało prowadzenie Polaków (15:12). Młody skład biało-czerwonych (najbardziej doświadczony był Karol Kłos) po raz kolejny musiał się jednak mierzyć w końcówce seta z brakiem doświadczenia. Reprezentanci Polski stracili prowadzenie po sprytnym rozegraniu Maroufa, a ich sytuacji nie poprawiła nawet widowiskowa obrona Jędrzeja Gruszczyńskiego. Przegrali 20:25.

Inny zespół w drugiej partii i przeszkadzający sędziowie

Od 6:0 Polacy rozpoczęli drugą partię. Mimo że skutecznie atakował Ghafour, to tym razem biało-czerwonym w boisko wchodziły nawet plasy Śliwki (12:8). Choć sędziowie starali się utrudnić zespołowi Vitala Heynena zdobywanie punktów w meczu (przykładem punktowy atak Kłosa, który był jakieś 20 cm w polu, a został odgwizdany jako aut), to mistrzowie świata i tak utrzymywali spory zapas nad rywalami (16:12). Irańczycy i ich głośno dopingujący kibice dwoili się i troili, by ponownie przejąć kontrolę nad partią, jednak błędy Ebadipoura im w tym nie pomagały (17:21). Zagrywka w siatkę Ghaemiego oraz skuteczna kiwka Jakuba Kochanowskiego zakończyły tę partię (25:21).

Koncert obrony Polaków

Imponujące długie akcje i świetne obrony Jakuba Popiwczaka rozpoczęły partię numer trzy (4:3). Widowiskowe ataki z Kaczmarka oraz jego bloki na gospodarzach, a także punktowy serwis Marcina Janusza dały Polakom czteropunktową zaliczkę (10:6). Irańczycy odrobili aż trzy punkty po pomyłce w polu serwisowym Kochanowskiego, dobrym kontrataku Mousaviego i bloku na Kłosie (12:13). Choć Vital Heynen przerwał grę, to gra miejscowych się "nakręciła". Persowie biegali w radości po boisku, krzyczeli i zaczęli wygrywać długie akcje - np. tę zakończoną przez Ebadipoura na 14:14. To jednak nie powstrzymało biało-czerwonych przed dalszym zdobywaniem punktów. Po raz kolejny świetnie w obronie zagrał Popiwczak, a niezwykle walecznie w ataku po rękach rywali prezentował się Bartosz Kwolek. Biało-czerwoni ostatecznie wygrali 25:18.

Ogłuszający ryk Irańczyków wybił Polaków z rytmu

Gra na początku kolejnej partii się wyrównała, a zarówno Shafiei, jak i Śliwka dodawali punkty swoim zespołom (8:8). Wkrótce Persowie wyszli na prowadzenie, co spowodowane było słabszą postawą Polaków w przyjęciu i kolejnymi blokami, które stawiali gospodarze (14:11). Następne akcje należały jednak do Milada Ebadipoura, który punktował słabość gry na siatce swoich przeciwników, świetnie spisując się w kontrataku (18:11). Ogłuszający doping irańskich kibiców nie pomagał coraz mniej pewnym siebie Polakom, którym zdarzały się dotąd niepopełniane błędy - np. obicie rąk Norberta Hubera. Persowie triumfowali 25:17.

Już nic nie było w stanie wyciągnąć im zwycięstwa z rąk. Skuteczni Ghafour i Ebadipour kończyli spotkanie, popisując się udanymi zagraniami, które przyćmiły ofensywne starania Polaków. Dopiero przy stanie 8:5 na boisku pojawił się Dawid Konarski za Kaczmarka, ale na ratowanie wyniku było już za późno. Po kilku kuriozalnych pomyłkach sędziów Iran wygrał 15:8 i całe spotkanie 3:2.

W niedzielę na Polaków czeka ostatni rywal. Będzie nim zespół z Kanady.

Polska - Iran 2:3 (20:25, 25:21, 25:18, 17:25, 8:15)