Liga Narodów 2019. Dawid Konarski: Serwujemy z marszu. Tego jeszcze zupełnie nie ćwiczyliśmy

- Nie chciałbym się wystrzelać teraz, na początku, a później grać kompletną klapę - mówi Dawid Konarski, najlepszy siatkarz reprezentacji Polski w pierwszych meczach tegorocznej Ligi Narodów. W piątek nasza kadra wygrała z Australią 3:1, w sobotę z USA 3:2. W niedzielę, na zakończenie turnieju w Katowicach, zagramy z Brazylią. Początek meczu o godzinie 17, relacja na żywo w Sport.pl

Łukasz Jachimiak: W piątek z Australią skończyłeś aż 17 z 25 ataków, w sobotę z USA 14 z 28, czyli statystyki już nie aż tak dobre, ale chyba i tak możesz być z siebie zadowolony?

Dawid Konarski: Czuję się nieźle, bo miałem dobrą końcówkę sezonu. Mentalnie jestem dobrze nastawiony, fizycznie mogłoby być lepiej, ale najważniejsze mecze, czyli kwalifikacje olimpijskie i mistrzostwa Europy jeszcze daleko, a to wtedy mamy grać najlepszą siatkówkę. Nie chciałbym się wystrzelać teraz, na początku, a później grać kompletną klapę. W sumie dobrze, że przeciw USA nie było tak dobrze jak przeciw Australii. A jako drużyna na pewno jesteśmy zadowoleni ze zwycięstwa. Mecz z USA nie był piękny z naszej strony, ale serduchem, wolą walki go wyciągnęliśmy. Mieliśmy problem z wstrzeleniem się zagrywką, trochę też z kontratakiem. Dlatego jeszcze bardziej się cieszymy, że mimo nienajlepszej postawy walczyliśmy do końca i to się okazało kluczem do zwycięstwa.

Zobacz wideo

Amerykanie dużo lepiej od was serwowali. Z czego wynika to, że popełniacie bardzo dużo błędów na zagrywce?

- Może z tego, że zupełnie jeszcze tego elementu nie ćwiczyliśmy, odkąd zaczęło się zgrupowanie. Na razie serwujemy z marszu. Świeżości na pewno też brakuje, widać, że fizycznie nie jesteśmy supermocni. Ale cóż, jakoś trzeba z tego wybrnąć. Ja sobie poradziłem tak, że od pewnego momentu zacząłem serwować skróty, wszystkie na pana z numerem osiem, zapomniałem nazwiska. I to przyniosło skutek w paru momentach w końcówce czwartego seta. Trzeba sobie jakoś radzić, nie zawsze grać mocno, jeśli nie idzie. Trzeba jakoś z pomysłem zadziałać.

Mówisz o panu z numerem osiem, którego nazwiska nie pamiętasz, i ja też nie pamiętam, bo skład USA jest dużo słabszy niż na ubiegłorocznych mistrzostwach świata. Dlaczego mimo to znów graliście z nimi pięć setów? Wydawało się, że pójdzie gładko.

- To Tobie się wydawało, że pójdzie gładko, nam nie.

Tak, spodziewałem się, że wygracie łatwiej.

- Stany od lat mają takie szkolenie, że praktycznie co cztery lata wypuszczają nowe garnitury zawodników gotowych do grania praktycznie po uniwersytetach. Oni nie muszą grać w Europie, w czołowych ligach, a są gotowi do grania w reprezentacji. I to przeciw nam teraz pokazali. Oczywiście gdybyśmy my zagrali poziom wyżej, to by było łatwiej, tu się zgodzę, na pewno. Z Australią paliwa było trochę więcej niż z USA.

Z Brazylią będzie poziom wyżej?

- Teoretycznie tak, bo przecież zagrają finaliści mistrzostw świata.