Siatkówka. Rywalizacja o brąz jak o złoto. Jastrzębski Węgiel wygrał kolejny siatkarski horror!

Rywalizacja o brązowy medal PlusLigi przeniosła się do Zawiercia. Drugi mecz i ostateczne zwycięstwo jastrzębian 3:2 w hali oglądał komplet widzów. Stan rywalizacji pary to 2:0 dla Jastrzębskiego Węgla. Teraz gra przenosi się ponownie do Jastrzębia-Zdroju. Pierwsze spotkanie o brązowy medal PlusLigi sezonu 2018/2019 zakończyło się zwycięstwem jastrzębian 3:2 i nagrodą MVP dla atakującego tego zespołu, Dawida Konarskiego.
Zobacz wideo

W środę widać było, że zespół z Zawiercia zrobi wiele, by doprowadzić do remisu w rywalizacji. Zaczęło się od prowadzenia gospodarzy 6:3 i umiejętnego rozprowadzenia ataku przez Michala Masnego. Choć później rywale wyrównali, to dwa dobre zagrania Mateusza Malinowskiego znów dały zapas punktowy miejscowym (10:7). Skończył on się wraz ze zbiciami Dawida Konarskiego i po asie Juliena Lyneela na 11:10. To był moment, w którym pałeczkę pierwszeństwa w zdobywaniu punktów przejęli siatkarze Jastrzębskiego Węgla. Lyneel, Michał Szalacha i Konarski raz po raz odbierali rywalom argumenty na siatce i w przyjęciu, a do tego trzy błędy własne popełnili zawiercianie (21:16). Skuteczne dwa zagrania Bartosza Gawryszewskiego nic już nie zmieniły i goście ostatecznie wygrali 25:19. Gospodarze bardzo wzięli sobie do serca to, że z każdym wygranym punktem jastrzębian rośnie prawdopodobieństwo wygrania przez gości kolejnego meczu i w konsekwencji przybliżenia się do zdobycia brązowego medalu PlusLigi. W drugiej partii prowadzili nawet 10:6, 12:8 i 14:9, co w szeregach jastrzębian wzbudziło popłoch. Na boisku w charakterze przyjmującego pojawił się libero, Paweł Rusek. Ten ruch nie zmienił jednak zbyt wiele, bowiem świetnie działał zawierciański blok, a goście popełniali kolejne błędy w polu serwisowym (14:18).

Podali jednak pomocną dłoń przyjezdnym - popełnili dwie pomyłki i ich przewaga po chwili stopniała do jednego punktu (18:17). Mimo to wytrzymali nerwową końcówkę i po ataku Kamila Semeniuka cieszyli się ze zwycięstwa (25:21). 8:8, 10:10, 11:11, 15:15 - tak wyglądał początek trzeciej odsłony starcia w Zawierciu. Gospodarzom wystarczyły jednak dwa dobre zagrania Marcina Walińskiego i Bartosza Gawryszewskiego, by wyjść na dwupunktowe prowadzenie, dające im spokojniejsze głowy przed najważniejszą fazą seta. Drużyna z Jastrzębia-Zdroju sprawiała natomiast wrażenie, jakby grunt pali się jej pod nogami. Kolosalny błąd serwisowy Kampy i pomyłka w ataku Lyneela dały miejscowym kolejne punkty. Roberto Santilli przerwał grę przy przewadze rywali 21:17.

Na niewiele się to zdało, bowiem ostatni punkt w secie drużyna Marka Lebedew zdobyła po błędzie w ataku Konarskiego (25:21). Emocji nie brakowało także partię później. Oba kluby kibica niezwykle głośno dopingowały swoich ulubieńców, a wynik wciąż oscylował w granicach remisu (10:10, 14:14). Jastrzębianom udało się co prawda wyjść na dwupunktowe prowadzenie po atakach Dawida Guni i Konarskiego, jedna Warta błyskawicznie odrobiła straty poprzez zagranie z 6. strefy Ferreiry i piłkę sytuacyjną posłaną w boisko rywali przez Walińskiego. Przełamaniem dla miejscowych był skończony atak

Malinowskiego - w jednej akcji potrzebował do tego aż trzech prób, jednak finalnie udało mu się dać przewagę drużynie (20:19). Nie trwała ona jednak długo, a Kampa przypieczętował zwycięstwo i doprowadzenie do tie-breaka przez jastrzębian asem serwisowym (25:22).

W nim górą po wyrównanej walce (5:5, 11:11, 23:21) byli jastrzębianie. Aluron Virtu Warta Zawiercie - Jastrzębski Węgiel 2:3 (19:25, 25:21, 25:21, 22:25, 21:23)

Stan rywalizacji: 2:0 dla jastrzębian