Siatkówka. Jakub Jarosz wyjaśnia dziwne zachowanie względem trenera De Giorgiego: Nie było to celowe

Po meczu Asseco Resovia Rzeszów - Jastrzębski Węgiel szeroko omawiano zachowanie Jakuba Jarosza, który po zakończeniu zmagań nie podał ręki trenerowi rywali, Ferdinando De Giorgiemu. Zawodnik skomentował sytuację na Twitterze.

W niedzielę w hali w Rzeszowie miejscowa Asseco Resovia mierzyła się z Jastrzębskim Węglem. Zespół Andrzeja Kowala wygrał przekonująco 3:0, dzięki czemu w tej chwili jest na 4. miejscu w tabeli PlusLigi.

Mający sporo powodów do radości siatkarze gospodarzy po meczu tradycyjnie podziękowali za spotkanie rywalom. Obecne w hali kamery uchwyciły jednak moment, który wywołał spore poruszenie w środowisku siatkarskim – po uściśnięciu dłoni ostatniego siatkarza drużyny przeciwnej atakujący rzeszowian, Jakub Jarosz, ominął szkoleniowca oponentów i jednocześnie byłego selekcjonera polskiej kadry, Ferdinando De Giorgiego. To natychmiast zrodziło to spekulacje, że jego zachowanie było pokłosiem braku powołania do kadry na zeszłoroczne mistrzostwa Europy.

- Chciałbym skomentować sytuację o moim rzekomo celowym nie podaniu ręki trenerowi Jastrzębskiego Węgla. Zapewniam wszystkich zszokowanych, że był to zwykły przepadek i nie zauważyłem trenera drużyny przeciwnej. Po podaniu ręki ostatniemu zawodnikowi w zwycięskiej euforii pobiegłem cieszyć się z resztą sztabu naszej drużyny. Nie było to celowe – napisał na swoim oficjalnym profilu na Twitterze atakujący Asseco Resovii Rzeszów. - Jestem jednak zdziwiony, że poważni dziennikarze podchwytują takie tematy. Czy naprawdę w Pluslidze nie dzieje się nic ciekawszego? Szanuję każdego zawodnika i trenera. Także tych którzy nie powołali mnie do reprezentacji. Miłego dnia – zakończył Jarosz.

Atakujący przeszedł do Asseco Resovii po sezonie spędzonym w egzotycznej lidze katarskiej. Obecnie jest podstawowym zawodnikiem rzeszowskiej drużyny, statystycznie plasując się na 9. miejscu na swojej pozycji w PlusLidze.