Siatkówka. Jeszcze nie wybrano selekcjonera, a już dobiera się do niego sztab? Co jeszcze może nas zdziwić?

Wybory selekcjonera reprezentacji Polski trwają. Od września. Końca nie widać, ale nie przeszkadza to Polskiemu Związkowi Piłki Siatkowej w dobieraniu sztabu do przyszłego trenera.

20 września 2017 roku po nieudanych mistrzostwach Europy Ferdinando De Giorgi został zwolniony z posady selekcjonera reprezentacji Polski siatkarzy. Od tego czasu trwa niekończąca się debata o tym, kto powinien znaleźć się na jego miejscu.

Dość szybko po rozwiązaniu współpracy z Włochem zaczęto mówić o tym, że czas na Polaków u sterów rodzimej reprezentacji, nie bacząc na to, że kilka miesięcy temu, zanim wybrano Fefe, taka opcja w ogóle się nie pojawiła.  Jednym z najgłośniej optujących za tym rozwiązaniem był Jacek Kasprzyk.

Do PZPS-u wpłynęło sześć polskich kandydatur – Jakub Bednaruk, Michał Gogol, Piotr Gruszka, Andrzej Kowal, Mariusz Sordyl oraz Robert Prygiel. Do tej grupy dołączyli również Vital Heynen oraz w ostatnim momencie Marcelo Mendez. Po pierwszy rozmowach w drodze po wakat selekcjonerski oficjalnie pozostało czterech kandydatów. W mediach zaczęto podawać informacje o tym, że chodzi o Heynena, Gruszkę, Gogola i Kowala.

Za dużo, zbyt szybko

W ostatnim okresie władze PZPS nie unikały komentowania obecnego stanu rzeczy. Obok istotnych informacji dotyczących terminu wyboru selekcjonera (najprawdopodobniej 7 lutego) zaczęły padać słowa, których raczej nikt nie chciałby usłyszeć.

- W tamtym roku kadra grała bez pomysłu, a powinna walczyć kombinacyjnie – powiedział w jednym z wywiadów prezes Jacek Kasprzyk. - Słuchając kandydatów wiele się uczymy – dodał. - Nie chcemy znów popełnić błędów. Fefe nie słuchał naszych uwag, nie słuchał zawodników, nie słuchał nikogo – przyznał między innymi podczas rozmowy w Radio Centrum czy w felietonie Polsatu Sport do programu #7strefa.

Co z tego wynika? Że to prawda – PZPS musi się jeszcze wiele nauczyć. Zarząd, który podpisał kilkuletni kontrakt z Włochem i jego sztabem, a później wbrew zapewnieniom, że chce budować drużynę w tym kształcie do igrzysk olimpijskich w Tokio, go rozwiązał, raczej powinien unikać dosadnych wypowiedzi na temat byłego trenera. Skoro mamy koncentrować się wyłącznie na przeszłości, to po co kilka miesięcy po fakcie komentować pracę ludzi, którzy przecież chcieli wygrać złoto mistrzostw Europy? Swoje zapłacili, a cena była wysoka.

Kto buduje sztab?

- Nowy trener dostanie wolną rękę, jeśli chodzi o dobór współpracowników? – pytał jeszcze kilka miesięcy temu Łukasz Jachimiak w wywiadzie z prezesem Kasprzykiem. - Trudno, żeby było inaczej – odpowiedział mu rozmówca.

W czwartek PZPS podał jednak, że pewne rozmowy w temacie asystentów w sztabie zostały już przeprowadzone. - Jednocześnie informujemy, że w wyniku ustaleń z Michałem Mieszko Gogolem, który przedstawił bardzo interesującą prezentację przewidywany jest do pracy w sztabie reprezentacji Polski mężczyzn – poinformowano na oficjalnym koncie na Twitterze PZPS, jednocześnie mówiąc, że w konkursie na stanowisko selekcjonera pozostało trzech kandydatów. To może potwierdzać, że Gogol znalazł się wcześniej w „finałowej” czwórce.

Ile selekcjoner będzie miał faktycznej wolności? Czy nie będzie dalszego przesuwania terminu jego wyboru? (wedle zapowiedzi miał być wytypowany na przełomie grudnia i stycznia) Pytań, które w ostatnich tygodniach się pojawiają, paradoksalnie jest więc coraz więcej. Szkoda tylko, że czasu na przygotowanie do obrony tytułu mistrza świata proporcjonalnie nie przybywa.

Zobacz wideo