ME siatkarzy 2017. Rosja - Słowenia 3:0. Kat Polaków ofiarą faworyta

Godzina z prysznicem i Rosja jest w strefie medalowej mistrzostw Europy siatkarzy. W ćwierćfinale rozegranym w Krakowie jeden z głównych faworytów do złota rozbił Słowenię 3:0 (25:17, 25:19, 25:19). Po tak jednostronnym spotkaniu jeszcze bardziej dziwi, że w środowym barażu ze Słowenią bezradna była Polska

O meczu Polska – Słowenia pisać już nie ma sensu. Ale oglądając Rosję bijącą naszych pogromców trudno nie myśleć o tym, jak bardzo spadł poziom naszej kadry skoro była bezradna w starciu z tak przeciętnym rywalem.

Rosjanie rozegrali ten ćwierćfinał z jeszcze większym spokojem niż kilka dni temu rozgrywali mecze grupowe. Za nimi już cztery występy w Krakowie, a ich bilans to cztery zwycięstwa, wszystkie w stosunku 3:0. Teraz przed nimi jeszcze dwa spotkania – półfinał i mecz o medal – których muszą być faworytami, bez względu na to, z kim przyjdzie im się mierzyć.

Zespół Siergieja Szlapnikowa w polskim turnieju prezentuje najwyższy i najrówniejszy poziom ze wszystkich 16 uczestników. Jest też bardzo pewny siebie. Rosjanie od razu ustawili sobie Słoweńców zagrywką, a dzięki temu, że odrzucili ich od siatki dobrze grali blokiem. W całym meczu zdobyli nim aż 13 punktów, a Słoweńcy zaledwie dwa. Rosjanie lepiej też atakowali, przyjmowali, bronili – po prostu wbili rywali w parkiet jeszcze mocniej niż ci zrobili to dzień wcześniej z Polakami. „Sborna” w każdym secie prowadziła od początku do końca, już na pierwsze przerwy techniczne schodziła z zapasem trzech-pięciu punktów, a później - jak przystało na klasowy zespół - utrzymywała koncentrację i spokojnie kontrolowała grę. Po godzinie i 19 minutach zespół Szlapnikowa zameldował się w półfinale. W nim zagra w sobotę z Belgami albo Włochami.

Zobacz wideo
Więcej o: