ME 2017. Polska - Estonia. Rywalem polski trener, polski lider i finezyjny Bociek

Trener Ghoerge Cretu przez trzy ostatnie lata prowadził Cuprum Lubin, a wcześniej był też szkoleniowcem AZS-u Olsztyn. W Lubinie gra Robert Taht, w tej chwili piąty najlepiej punktujący zawodnik mistrzostw. A mający 210 cm wzrostu atakujący Oliver Venno to podobno odpowiednik Grzegorza Boćka, który właśnie uczy się finezyjnych zagrań. W poniedziałek, na zakończenie fazy grupowej ME, Polska zmierzy się w Gdańsku z Estonią. Relacja na żywo w Sport.pl od godz. 20.30

- Wcale nie uważam, że Estonia to najsłabszy zespół w naszej grupie. Zespół, z którym zmierzymy się w poniedziałek, ma bardzo stabilny atak, gra ze świetną intensywnością i tempem – mówi Ferdinando De Giorgi w rozmowie ze Sport.pl

Czy to dziwne, że trener reprezentacji Polski aż tak mocno komplementuje drużynę, która w światowym rankingu FIVB plasuje się o 29 pozycji niżej od nas – na 32. miejscu? Nie, ponieważ Estończycy pokazali już, że potrafią naprawdę dużo.

Kreek – Polska 8:3

W sobotnim meczu z Serbią wygrali dwa sety, niewiele zabrakło im do sensacyjnego zwycięstwa. Podopieczni Cretu świetnie zagrali blokiem, zdobyli w tym elemencie aż 15 punktów, sześć razy Serbów zatrzymał Ardo Kreek. Były środkowy Resovii, Jadaru Radom i Politechniki Warszawa z ośmioma punktowymi blokami po dwóch meczach jest drugi w rankingu najlepiej blokujących zawodników mistrzostw. Czwórka polskich środkowych – Bartłomiej Lemański, Mateusz Bieniek, Łukasz Wiśniewski i Jakub Kochanowski – do spółki w dwóch meczach uciułała trzy bloki (dwa Wiśniewski i jeden Lemański).

Estończycy mają swoich liderów, czego nie widać u nas, mają też jasną filozofię gry, której się trzymają, a my ciągle jesteśmy w momencie poszukiwania własnej tożsamości.

Test na cierpliwość

- Pracowałem z trenerem Cretu, wiem, jaka jest jego filozofia siatkówki, w kadrze Estonii on ją realizuje – mówi nam Kamil Sołoducha, statystyk reprezentacji Finlandii. – Estończycy przede wszystkim starają się nie robić błędów. We wszystkich elementach. Jeżeli piłka jest wystawiona niedokładnie i jest ryzyko popełnienia błędu, to szukają miękkich rozwiązań, kiwają za blok lub plasują w jakieś konkretne strefy na boisku. Przeciwko nim ważna jest po pierwsze cierpliwość, a po drugie dobra obrona – tłumaczy ekspert.

W pięciosetowych meczach z Finlandią i Serbią Estończycy oddali rywalom odpowiednio 33 i 25 pkt. Średnio przez własne pomyłki tracą więc 5,8 pkt w secie. Polacy w spotkaniach z Serbią i Finlandią mylili się odpowiednio 20 i 24 razy. W sumie rozegraliśmy sześć partii, wychodzi więc, że w każdej popełniliśmy średnio 7,33 błędu. Różnica jest zauważalna.

Czy wybieranie bezpiecznych rozwiązań bardzo zmniejsza siłę ognia Estończyków? – Niekoniecznie. Mają całkiem niezłą zagrywkę, często taktyczną, w różnych ustawieniach szukają różnych zawodników, żeby ich wyłączyć z gry czy utrudnić im grę – mówi Sołoducha. Ze 106 serwisów w meczu z Serbią nasi najbliżsi rywale zepsuli 17. I choć zanotowali zaledwie cztery asy, to wieloma serwisami na tyle odrzucili Serbów od siatki, że później ustawali skuteczny blok (w tym elemencie wygrali 15:5).

Venno może się obudzić

W sobotę Estończycy sprawili niespodziankę, urywając Serbom punkt, a pewnie sprawiliby sensację, wygrywając mecz, gdyby lepiej dysponowany był Oliver Venno. – Naturalnym liderem zespołu jest Taht. To nie jest taki zawodnik, jak np. Serb Aleksandar Atanasijević, który potrafi zareagować agresywnie wobec przeciwników, krzyknąć coś na boisku. Ale Taht jest zdecydowanie najjaśniejszym punktem drużyny. I w kwalifikacjach, i w Lidze Światowej [Estonia grała w trzeciej dywizji, wygrała ją, dzięki czemu w całym rozgrywkach została sklasyfikowana na 25. miejscu], i w PlusLidze, grał na naprawdę wysokim poziomie, teraz też pokazuje, że jest najbardziej stabilny. A pomagać powinien mu Venno – mówi Sołoducha.

Wysoki atakujący [ma 210 cm wzrostu] słabo rozpoczął turniej. Z Finlandią skończył tylko 7 z 22 zbić (32 proc. skuteczności), do tego dorzucił po punkcie zagrywką i blokiem. Z Serbią grał jedynie w pierwszym secie, a widząc, że skończył zaledwie jeden z sześciu ataków (17-procentowa skuteczność) Cretu zastąpił go Reneem Teppanem.

- Venno to typowo siłowy zawodnik, ale z rumuńskim trenerem zaczął również używać trochę więcej miękkich rozwiązań. To wygląda trochę tak, jakbyśmy wzięli Grześka Boćka i zaczęli z nim ćwiczyć miękkie rozwiązania. Taki plasujący Bociek zaczyna im wychodzić na dobre, choć potrzebują jeszcze czasu – tłumaczy Sołoducha. Oby Venno nie zaskoczył akurat na czas meczu z Polską.

Więcej o: