Memoriał Wagnera 2017. Oskar Kaczmarczyk: na mistrzostwa możemy czekać z optymizmem

- Dobrze mieć taki problem - mówi Oskar Kaczmarczyk. Asystent Ferdinando De Giorgiego tłumaczy, dlaczego tuż po Memoriale Wagnera sztab reprezentacji Polski siatkarzy nie wybrał 14 zawodników na startujące 24 sierpnia mistrzostwa Europy

Łukasz Jachimiak: Po wygraniu XV Memoriału Wagnera stanęliście na najwyższym stopniu podium, odśpiewaliście hymn, posypało się na Was złote konfetti – to była próba generalna przed tym, co się wydarzy w Krakowie w dniu finału mistrzostw Europy?

Oskar Kaczmarczyk: Próba generalna to była na parkiecie zanim ustawiono podium. W siatkówkę mieliśmy próbę generalną. Ale na pewno nikt by się nie obraził, gdyby takie podium było na początku września. Mistrzostwa ruszają za dwa tygodnie, możemy na nie czekać z optymizmem.

Jak ta próba generalna wypadła? W czym się poprawiliście od Ligi Światowej?

- Przez cały ten okres pracowaliśmy nad wysoką piłką. To na pewno bardzo dobrze teraz funkcjonowało. Generalnie poprawiliśmy się znacząco w ataku. A najważniejsze dla nas w tych trzech spotkaniach memoriału było to, że chociaż nie zawsze graliśmy dobrze, to potrafiliśmy szukać innych rozwiązań. Powiem, że paradoksalnie najgorszy był wygrany 3:0 mecz z Kanadą. Fajne jest to, że walczymy, że grając źle, słabo, możemy dalej być w grze i walczyć o zwycięstwo. To pokazaliśmy z Rosją, którą pokonaliśmy, mimo że po dwóch setach było 0:2.

Kiedy poznamy kadrę na mistrzostwa?

- Na pewno nie dzisiaj, nie zaraz po Memoriale Wagnera.

Dlatego, że mecz z Rosją namieszał Wam, trenerom, w głowach?

- Tak, musimy na spokojnie przeanalizować jak kto grał i podjąć jak najlepsze, rozsądne decyzje.

Zdążycie do czwartku, kiedy to zbierzecie się w Spale już na ostatni szlif formy przed mistrzostwami?

- Tak sobie postanowiliśmy. Jestem przekonany, że tak będzie. Nie wiem czy kadra będzie znana w poniedziałek czy później, bo musimy się przespać z kilkoma decyzjami [trener De Giorgi powiedział, że potrzebuje jednej nocy na przemyślenia]. Dobrze mieć taki problem. Wszyscy z 18 zawodników, których mamy, dali ogromne serce do pracy i do walki. Teraz dla nas, dla sztabu, jest najtrudniejszy moment, bo komuś trzeba podziękować. To muszą być wyważone decyzje.

Przed memoriałem byliście bliżej decyzji?

- W ogóle o tym nie myślę, ale przed chwilą się dowiedziałem, że aż 10 kontuzji mieliśmy na poprzednich memoriałach. Turnieje mają to do siebie, że różne rzeczy się na nich dzieją, dlatego nie ma co przed nimi za bardzo planować. My chcieliśmy tylko poznać odpowiedzi na pewne pytania i je poznaliśmy. Są pozytywne. Przed nami decyzje, które nie będą łatwe, ale to jest pozytywne, że doszło do takiej sytuacji.

Powiesz na której pozycji macie najwięcej wątpliwości?

- Oczywiście nie.

Jak będzie wyglądał Wasz ostatni tydzień przygotowań? Wspomniałeś o kontuzjach, więc będziecie chuchać i dmuchać na zawodników?

- Najprostszą taktyką unikania kontuzji jest niemyślenie o nich. Są dwa rodzaje kontuzji – z przeciążenia lub przetrenowania, ale takie nam nie grożą, bo trener przygotowania fizycznego bardzo dobrze wykonuje swoją robotę. Natomiast nie możemy wykluczyć kontuzji wynikającej z jakiegoś wypadku. Ale powinno być dobrze, zostało dosłownie kilka treningów, które czekają nas po powrocie z domów, z krótkiego odpoczynku.

Te treningi będą ukierunkowane już na taktykę, na analizę rywali? Siły już chyba nie trzeba robić?

- Praca fizyczna już została wykonana, baza jest. Teraz będziemy pracować nad dynamiką, zrobimy ostatni szlif. Zostanie 14 zawodników, będziemy szli pod kątem taktyki na pierwszy mecz [24 sierpnia z Serbią na Stadionie Narodowym w Warszawie]. On będzie najważniejszy. Do tej pory testowaliśmy ustawienia, teraz będziemy już mieli wybrane.

Wiecie już kiedy i ile razy będziecie mogli potrenować na Stadionie Narodowym?

- Na ten moment wiemy, że pojawimy się tam raz na normalnym treningu i raz na rozruchu.

Stephane Antiga: Jak usłyszę polski hymn to będzie dziwnie