Memoriał Wagnera 2017: Dawid Konarski: zepsułem najważniejszą piłkę

2 : 3
Informacje
Memoriał Huberta Wagnera 2017 - Mecze Polaków
Piątek 11.08.2017 godzina 20:30
Wyniki szczegółowe
1 S
2 S
3 S
4 S
5 S
Wynik
Polska
25
16
20
25
13
2
Francja
22
25
25
22
15
3
- Mamy jeszcze dwa tygodnie do mistrzostw i musimy takie sytuacje wyeliminować - mówi Dawid Konarski, twierdząc, że w przegranym 2:3 meczu z Francją naszym największym problemem była momentami bezradność wobec zagrywki rywala. Konarski z roli atakującego wywiązał się bardzo dobrze, ale zadowolony z siebie nie jest. W sobotę Polska gra z Kanadą. Relacja na żywo w Sport.pl o godz. 15

Dlaczego po dobrym pierwszym secie później już do końca meczu z Francją graliście nierówno? To rywal się ustabilizował czy Wy zgubiliście rytm?

Dawid Konarski: Na pewno Francuzi zaczęli strzelać z zagrywki. Naprawdę dużo trenowaliśmy przez ostatnich sześć tygodni takie sytuacje, pracowaliśmy, żeby umieć je przetrzymać, a i tak zdarzały się nam serie pięciu czy sześciu ich zagrywek, z którymi nie umieliśmy sobie poradzić. Dalej musimy nad tym pracować, mamy jeszcze dwa tygodnie do mistrzostw i musimy takie sytuacje wyeliminować. Trzeba po jednym, maksymalnie po dwóch dobrych zagraniach przeciwnika robić przejście i koncentrować się na naszym bloku, na naszej obronie. Nie możemy mieć takich długich serii bez punktu, zwłaszcza z tak klasowym rywalem, bo ciężko będzie takie straty odrobić. Bardzo szkoda, że tu się nie udało, było to do wyciągnięcia. Przegrywaliśmy w tie-breaku wyraźnie [2:7], a jednak się podnieśliśmy, fajnie nasza gra wyglądała, na trybunach atmosfera zrobiła się świetna, ale niestety, nie daliśmy rady.

Gdybyśmy oceniali Was indywidualnie, na pewno dostałbyś najwyższą notę. Jesteś zadowolony ze swojej gry?

- To normalne, że zdobyłem najwięcej punktów, bo dostałem najwięcej piłek. Zdobywanie punktów to moja rola. Też raz mi wychodzi lepiej, a raz gorzej i mam nadzieję, że forma będzie się stabilizowała.

Dostałeś 32 piłki, skończyłeś 20 – bardzo dobre liczby.

- Liczby może i dobre, ale w tie-breaku nie było dobrze, ostatnią, najważniejszą piłkę, jaką miałem, na 14:13, zepsułem, bo nie trafiłem czysto. To przykrywa całość. Ale tak się zdarza, taka jest siatkówka.

Zmęczyłeś się chociaż trochę? Bo nie wyglądasz?

- Mecz skończyliśmy późno w nocy [krótko przed północą], a w sobotę gramy już o 15, więc czasu mamy malutko. Zwłaszcza, że jeszcze musieliśmy zjeść kolację, musieli się nami zająć fizjoterapeuci. Spać poszliśmy późno w nocy, a trochę jednak trzeba było odpocząć.