Sport.pl

Siatkówka. Liga Światowa. Final Six: Brazylijczycy wygrali z Kanadą

W pierwszym meczu rozgrywanego w brazylijskiej Kurytybie Final Six Ligi Światowej Canarinhos pokonali Kanadyjczyków 3:1 (25:21, 17:25, 25:19, 25:19). Zespołowi Stephane'a Antigi udało się "urwać" rywalom tylko set.

Brazylijczycy rozpoczęli mecz od pomyłek, natomiast ich rywale zdobywali punkty seriami (3:8). Wynik zmienił się dopiero po interwencji Renana Dal Zotto i złożeniu ciężaru ofensywy na Lucarelliego (15:16). Było to o tyle skuteczne, że piłka za piłką zespół Stephane'a Antigi tracił na skuteczności, co przełożyło się na wynik i późniejszą wygraną gospodarzy (21:25).

 Kanadyjczycy, zirytowani porażką mimo świetnego startu w mecz, w drugim secie postawili na agresywniejszą zagrywkę (8:6). Przynosiła ona pozytywne skutki, bowiem do połowy partii raz po raz wychodzili na dwupunktowe prowadzenie (14:12). Później Brazylia pogrążyła się sama. Wystarczyło kilka błędów przyjmujących gospodarzy, żeby Sharone Vernon-Evans wykorzystał swoje warunki fizyczne do zakończenia partii na korzyść gości (25:17).

 Podstawową cechą dotychczasowej gry Canarinhos był słaby początek poszczególnych setów. Podobnie było i w trzeciej partii, kiedy po zagraniach Timothy'ego Maara to zespół trenera Antigi wyszedł na kilkupuntowe prowadzenie (12:10). Dopiero powrót do dobrej gry Lucarelliego dał gospodarzom remis (14:14), a w dalszej perspektywie prowadzenie (16:15) i wygraną (25:19).

 Czwarty set był zupełnie inny od pozostałych. Widać było, że Kanadyjczycy stracili już nieco sił i wiary w pokonanie faworytów, a brazylijska gra zdecydowanie się poprawiła (9:6). Stało się tak głównie dlatego, że Canarinhos w końcu znaleźli punktowy blok, który w wykonaniu Lucasa zatrzymywał kolejnych rywali (12:7). Dzięki temu gospodarzom szło już jak z górki i po ataku Maurício Borgesa nad blokiem zakończyli spotkanie (25:19).

 Brazylia – Kanada 3:1 (25:21, 17:25, 25:19, 25:19)

Wimbledon. Mocne otwarcie Agnieszki Radwańskiej

Więcej o: