Polacy zaczynają grę w Lidze Światowej. Jarosz: Dwóch lat straconych z Antigą nie da się zamieść pod dywan

W piątek polska reprezentacja turniejem w Pesaro rozpocznie zmagania Ligi Światowej. Pod wodzą nowego trenera biało-czerwoni rywalizować będą kolejno z Brazylią, Włochami i Iranem. - Byłem bardzo mile zaskoczony występem naszych graczy w pierwszym sparingu. Pokazali fajną, dojrzałą i mądrą siatkówkę. Mam nadzieję, że Fefe wie, co robi i pod jego okiem reprezentacja będzie iść w dobrym kierunku - powiedział Sport.pl medalista mistrzostw Europy, Maciej Jarosz.

Brazylijczycy bez twórcy sukcesów, ale w najmocniejszym składzie

W tegorocznej edycji Ligi Światowej zespół Ferdinando De Giorgiego w pierwszej kolejności zmierzy się z Brazylią. Już w piątek Canarinhos wystąpią pod wodzą nowego trenera, Renana Dal Zotto, choć Bernardo Rezende pozostał blisko kadry i wspiera swoich byłych podopiecznych. Drużyna ta typowana jest jako faworyt turnieju w Pesaro. - Brazylia podobno ma przyjechać w najmocniejszym składzie. Zespół ten od wielu lat gra w podobnym zestawieniu personalnym i zdecydowanie będzie najsilniejszym przeciwnikiem biało-czerwonych – ocenia ekspert siatkarski i były reprezentant Polski, Maciej Jarosz. „Smaczku” rywalizacji doda fakt, że w piątek spotkają się ze sobą aktualni mistrzostwie świata i mistrzowie olimpijscy. Nie można również zapomnieć, że do tej pory Brazylijczycy grali we wszystkich edycjach Ligi Światowej i na szesnaście występów tylko pięciokrotnie nie znaleźli się w czołowej trójce imprezy. Sięgnęli po 9 złotych medali turnieju, co plasuje ich na czele zestawienia. Ostatni raz zwyciężyli w 2010 roku.

Trudny sprawdzian Włocha z Włochami

Sobota to mecz Polska – Włochy. Będzie to drugi istotny sprawdzian biało-czerwonych, personalnie bardzo ważny dla Ferdinando De Giorgiego. Trener ten to były rozgrywający reprezentacji Włoch (wystąpił w 330 meczach) i szkoleniowiec, który w przeszłości zajmował się kilkoma klubami z Italii (m. in. Lube). - Kryzys we włoskiej siatkówce nastąpił dwa lata temu, więc zawodnicy już dawno z niego wyszli. Gracze z Italii tworzą jedną z najsilniejszych reprezentacji w Europie i na świecie – z roku na rok robią postęp. Jest to bardzo trudny przeciwnik nawet mimo tego, że wystąpi bez swoich dwóch liderów – Ivana Zaytseva oraz Osmany Juantoreny. To wyjątkowo mocny zespół – komentuje olimpijczyk z Moskwy z 1980 roku.

Siatkarze z Włoch ośmiokrotnie sięgali po złoty medal Ligi Światowej. Swój ostatni zdobyli w 2000 roku.

Teoretycznie najsłabsi, ale nieobliczalni

O drużynie narodowej Iranu można powiedzieć wiele. Jest to przeciwnik nieobliczalny – raz potrafi zagrać bardzo słabo, innym razem nie pozostawić złudzeń co do swojej przewagi. Jednocześnie jest to zespół skłonny do podziałów i taki, z którym trenerom współpracuje się wyjątkowo trudno. - Iran to kadra dość dziwna i niewygodna. Tworzą ją sportowcy, którzy grają nieco inną siatkówkę niż europejska. Na pewno zespół ten jest najgroźniejszy na własnym boisku, a na wyjazdach, na neutralnym terenie jest najsłabszym z przeciwników, których mamy w pierwszym turnieju Ligi Światowej w Pesaro – ocenia Jarosz.

Niedzielny mecz Polacy rozpoczną z pewną przewagą. Wynikać ona będzie z rezultatu, który osiągnęli nad Persami w debiucie Ferdinando De Giorgiego w roli szkoleniowca reprezentacji. 20 maja podczas oficjalnego pożegnania Krzysztofa Ignaczaka w katowickim Spodku biało-czerwoni bez większego problemu pokonali Iran 3:0 (25:19, 25:19, 25:23). - Byłem bardzo mile zaskoczony występem naszych graczy w pierwszym sparingu. Pokazali fajną, dojrzałą i mądrą siatkówkę. Mam nadzieję, że Fefe wie, co robi i pod jego okiem reprezentacja będzie iść w dobrym kierunku – dodaje ekspert siatkarski.

Ile w kadrze się zmieniło?

Polscy siatkarze rozpoczęli treningi z Ferdinando De Giorgim na początku maja. Od tego czasu, jak sami podkreślają, ich rytm pracy całkowicie się zmienił. Na razie przynosi to wymierne rezultaty w postaci kolejnych sparingowych zwycięstw. Czy jednak wszystkie problemy, z którymi jako drużyna zmagali się przez ostatnie miesiące. są już za nimi? - Dwóch lat straconych ze Stephanem Antigą nie da się zamieść pod dywan. Niewykorzystane szanse na pewno zostały naszym kadrowiczom w głowach. Nie dość, że Francuz zostawił naszą reprezentację rozbitą i nie było w niej prawdziwego zespołu, to jeszcze miała ona problem mentalny, ponieważ nie tworzyła grupy fajnych chłopaków. De Giorgi w ZAKSIE Kędzierzyn-Koźle pokazał natomiast, że mądrą pracą i dyscypliną można wiele zdziałać. Nasi reprezentanci bardzo ciężko trenują, nawet po 7 godzin dziennie. Dla niektórych z nich to nowość, a dla mnie norma w profesjonalnych drużynach. Dodatkowo warto wspomnieć, że w zespole zostały wyznaczone bardzo jasne zasady – co wolno i czego nie wolno. Jeśli będą one cały czas przestrzegane, to wydaje mi się, że jest spora szansa na bardzo dobry wynik – kończy Maciej Jarosz.

Więcej o: