Kubańczycy oddali Brazylii siatkarza. Pomogło pół miliona dolarów? A co z Leonem?

Z kubańską stroną da się porozumieć, jeśli ma się dobre argumenty. Tamtejsza federacja siatkówki zgodziła się, by były zawodnik jej kadry Joandry Leal Hidalgo grał teraz dla Brazylii. Pomóc w tym miało... pół miliona dolarów. Na załatwienie podobnej sprawy, dotyczącej Wilfredo Leona, od połowy 2015 roku czeka PZPS.

Kubańczycy w siatkówkę grać potrafią. Z ich usług chcą korzystać najlepsze drużyny na całym świecie. Czasem też zdarza się, że reprezentanci tego kraju chcą zmienić swoje sportowe obywatelstwo i z reprezentanta Kuby stać się reprezentantem Polski, Brazylii czy Włoch. W teorii sprawa jest możliwa, w praktyce trudna do zrealizowania. Na zmianę przynależności reprezentacyjnej zawodnika musi zgodzić się jego macierzysta federacja. Kuba nie ma żadnego interesu w tym, by ich gracze wzmacniali szeregi boiskowych oponentów. Dobrze wiedzą o tym m.in. biało-czerwoni. Polski Związek Siatkówki, od prawie dwóch lat próbuje załatwić „transfer” jednego z najlepszych przyjmujących świata. Wilfredo Leon chce dla nas grać, złożył odpowiednie dokumenty, PZPS wysłał prośbę o zgodę do swego odpowiednika na Kubie i sprawa utknęła w miejscu. Do Warszawy nie przyszedł w tej kwestii nawet jeden zwrotny mail.

Brazylijskie rozwiązanie dolarowe


Podobną historię miała brazylijska federacja, która chciała zmienić sportowy paszport Yoandry Leala Hidalgo. Właśnie się to jej udało! Jak? Do pozytywnego rozpatrzenia sprawy zachęciła Kubańczyków niemałym wsparciem finansowym. Według naszych nieoficjalnych informacji pomogło pół miliona dolarów przelane na konto kubańskiego związku.
Prezes PZPS, z którym krótko rozmawialiśmy o sprawie, nie był tym specjalnie zaskoczony, ale zaznaczył, że Polska obrała inną drogę.
- Za dwa miliony złotych to my mamy szkolenie dla młodzieży. Nasz związek nie jest w stanie wytoczyć tu jakiś finansowych argumentów, to jest brutalna prawda – tłumaczy przebywający na urlopie Jacek Kasprzyk. Jak zaznacza kluczowe dla sprawy mogą być jednak najbliższe dni. W Marrakeszu trwa bowiem posiedzenie Komitetu Wykonawczego FIVB.


Pomoże federacja kontynentalna?


Być może na federację kubańską wpłynie za pomocą sankcji Konfederacja Piłki Siatkowej Ameryki Północnej, Centralnej i Regionu Karaibów (NORCECA), albo po prostu wyrazi taką zgodę w imieniu Kubańczyków. Ma taką możliwość i jest o tym mowa w przepisach FIVB.
- Trzymamy rękę na pulsie. Jesteśmy w kontakcie z FIVB i wiceprezydentem federacji Cristobalem Marte Hoffizem. On jest jednocześnie prezydentem NORCECA. Od niego będzie dużo zależało – sugeruje prezes i zaznacza, że związek stara się przyspieszyć całą sprawę.
Nawet jeśli zgodę na grę Leona dla Polski otrzyma, to od momentu jej wydania zacznie obowiązywać gracza jeszcze dwuletnia karencja. Ta pod pewnymi warunkami jednak też może zostać przez FIVB zniesiona.

– Może coś się uda zrobić jeszcze przed Mistrzostwami Europy, ale z tym bywa różnie. W przyszłym roku są jednak mistrzostwa świata – kończy z nadzieją w głosie prezes.
Wilfredo Leon trenuje i gra dla Zenita Kazań. Właśnie trzeci raz z rzędu wygrał z tym klubem Ligę Mistrzów. Spore sukcesy odnosił także z kadrą Kuby. Po jego 17 urodzinach wybrano go jej kapitanem. W 2010 roku brał on udział w Singapore 2010 Youth Olympic Games, gdzie zdobył złoto. Dla swego kraju grał do 2012 roku. W 2015 otrzymał natomiast polskie obywatelstwo.

W podobnej sytuacji co Leon jest też m.in. inny były reprezentant Kuby Leonel Marshall, uznawany niegdyś za jednego z najbardziej utalentowanych graczy drużyny narodowej. W 2002 roku siatkarz postanowił jednak uciec ze zgrupowania i otrzymał azyl polityczny we Włoszech. Wciąż bezskutecznie stara się o zmianę swego paszportu sportowego.

Stephane Antiga w "Wilkowicz Sam na Sam": Syn powiedział: gdybym miał zagrać w kadrze siatkarzy, to dla Polski, nie dla Francji. Ja się zgadzam. Bo tu fajnie jest