Siatkówka. Zacięte mecze Skry i Resovii, w tabeli nadal tłoczno

W 25. kolejce PlusLigi Skra i Resovia wygrały swoje pojedynki dopiero w tie-breaku. W przypadku rzeszowian zwycięstwo było jeszcze bardziej cenne, ponieważ odnieśli je nad aspirującymi do gry w czołowej czwórce olsztynianami. Swój pojedynek pewnie wygrała ZAKSA, a Jastrzębski Węgiel potrzebował czterech setów, by pokonać gdańszczan.
TOMASZ STAŃCZAK

Indykpol AZS Olsztyn - Asseco Resovia Rzeszów: 2:3 (25:19, 25:23, 17:25, 21:25, 10:15)

Mianem hitu kolejki, który decydował o sytuacji w górnej części tabeli, można było określić pojedynek Indykpolu AZS-u Olsztyn z Asseco Resovią Rzeszów. Gospodarze bardzo dobrze rozpoczęli spotkanie, prowadząc 2:0.

W ich przypadku sprawdziło się jednak powiedzenie, że jeśli nie wygrywa się meczu z taką zaliczką, to przegrywa się go 2:3. W trzech kolejnych setach siatkarze Andrzej Kowala prezentowali się lepiej od rywali - dokładniej atakowali (49 procent skuteczności przy 42 skuteczności olsztynian), przyjmowali (48 procent defensywy przy 45 AZS-u) oraz zaserwowali więcej asów (10:7). Tylko w bloku oba zespoły prezentowały się podobnie (7:7).

- W ostatnim czasie otrzymaliśmy dwie lekcje i mam nadzieję, że wyciągniemy z nich wnioski. Pierwszą mieliśmy jeszcze w Kędzierzynie-Koźlu, gdzie po przewadze przez większość seta, przegraliśmy w samej końcówce. Drugim elementem jest spotkanie z Resovią, kiedy prowadziliśmy 2:0 i mieliśmy przeciwnika na dobicie, aby wygrać za trzy punkty.

W obu przypadkach wyglądało to tak, jakbyśmy bali się zwycięstwa. Mam nadzieję, że do końca sezonu będziemy już wykorzystywać takie sytuacje - powiedział najskuteczniejszy zawodnik AZS-u, Wojciech Włodarczyk (22 zdobyte punkty).

Dzięki temu zwycięstwu Resovia utrzymała punkt przewagi w tabeli nad Jastrzębskim Węglem. AZS Olsztyn znajduje się obecnie poza najlepszą czwórką PlusLigi.

GKS Katowice - PGE Skra Bełchatów 2:3: (22:25, 25:21, 20:25, 25:22, 13:15)

Równie wyrównane spotkanie miało miejsce w katowickich Szopienicach, w których GKS podejmował PGE Skrę Bełchatów. Choć wydawało się, że wzorem pierwszej rundy PlusLigi zespół Philippe Blain nie powinien mieć problemów z wygraniem z drużyną Piotra Gruszki, to siatkarze GieKSy sprawili sporą niespodziankę przegrywając z 4. drużyną rozgrywek tylko dwoma punktami w tie-breaku.

Niemniej jednak byli mniej skuteczni w przyjęciu (26 do 47 procent), a także w ataku (49 do 54 procent). Zaserwowali więcej asów (8:7) i byli efektywniejsi w bloku (14:6).

- To był podobny mecz do naszej niedawnej potyczki z rzeszowianami. Graliśmy nieźle, momentami bardzo dobrze, ale czegoś zabrakło. Może trochę szczęścia? W tie-breaku walczyliśmy punkt za punkt, aż do stanu 13:13. Gdybyśmy popełnili trochę mniej błędów w piątym secie, to może byłoby inaczej. Grając z tak doświadczonym rywalem, który w swoich szeregach ma wielu reprezentantów różnych krajów, nie można sobie pozwolić na niektóre pomyłki. Zwłaszcza w tie-breaku - po spotkaniu powiedział zdobywca 12 punktów, środkowy Tomasz Kalembka.

Lotos Trefl Gdańsk - Jastrzębski Węgiel 1:3: (20:25, 25:14, 18:26, 26:28)

Sporo emocji i widowiskowy pojedynek atakujących - to wszystko można było zobaczyć w spotkaniu pomiędzy Lotosem Treflem Gdańsk a Jastrzębskim Węglem. Choć zespół ze Śląska pewnie wszedł w mecz, to w drugim secie przegrał 14:25 i musiał bronić się przed utratą punktów w tabeli. Damian Schulz zdobył 25 punktów, a jego vis a vis, Maciej Muzaj, o dwa więcej.

Największą przewagę gospodarze osiągnęli w bloku (14:5), lecz jastrzębianie byli skuteczniejsi w ofensywie - Muzaj do pomocy miał jeszcze Salvadora Hidalgo Olivę, który zdobył 17 punktów, i Jasona De Rocco (15).

Dzięki wygranej w czterech setach Jastrzębski Węgiel nadal pozostał w walce o medale rozgrywek PlusLigi. Obecnie w tabeli zajmuje 3. pozycję, wyprzedzając Skrę o punkt. Tyle samo traci do drugiej Resovii. Lotos Trefl Gdańsk jest na 8. miejscu.

AZS Częstochowa - ZAKSA Kędzierzyn-Koźle 0:3: (15:25, 16:25, 20:25)

Mecz kończący 25. kolejkę PlusLigi pokazał, jak wiele dzieli ostatni i pierwszy zespół w tabeli. ZAKSA bardzo pewnie wygrała 3:0 z AZS-em Częstochowa, w żadnym z setów nie dając większych szans podopiecznym Michała Bąkiewicza (nie przekroczyli oni bariery 20 punktów w jednej partii). Kędzierzynianie wygrali w każdym siatkarskim elemencie - ataku (52 procent dokładności do 31 rywali), przyjęciu (57 procent do 40), bloku (7:6) oraz zagrywce (7:3 asów).

W pierwszej szóstce na rozegraniu pojawił się Grzegorz Pająk, całe spotkanie grał Kamil Semeniuk (7 punktów, 55 procent w defensywie, 42 w ofensywie), a także Rafał Buszek (11 punktów w tym 3 z bloku). Po stronie częstochowian próżno było szukać stabilnie grającego siatkarza. Najwięcej punktów zdobył Oleksandr Grebeniuk (12), ale atakował ze skutecznością mniejszą niż jedna na trzy piłki.

ZAKSA z 65 punktami prowadzi w tabeli PlusLigi. AZS zamyka ją, mając ich tylko 13.

ONICO AZS Politechnika Warszawska - Effector Kielce 1:3: (23:25, 25:18, 18:25, 20:25)

Kolejną porażkę z rzędu odnotował stołeczny zespół. Tym razem ONICO AZS Politechnika Warszawska przegrała z Effectorem Kielce, przez co drużyna Sinana Tanika w tabeli zbliżyła się do niej na 3 punkty. Choć wśród podopiecznych Jakuba Bednaruka całkiem niezłe spotkanie odnotowali Michał Filip (23 punkty, 61 procent skuteczności ataku) oraz Bartosz Kwolek (16), to grający bardziej zespołowo kielczanie wykorzystali słabszą postawę Jana Firleja na rozegraniu.

Wśród gości często punktowali Leo Andrić (23), Maciej Pawliński (10), Jakub Wachnik (14) oraz Peter Wohlfahrtstatter (10). Statuetką MVP nagrodzony został rozgrywający Effectora - Marcin Komenda.

Warszawianie nastawiali się na grę w najlepszej ósemce, ale przegrana z zespołem z Kielc utrudniła im realizację tego celu. Mając 29 punktów musieliby liczyć na serię porażek 8. w tabeli Trefla. Sytuacja AZS-u komplikuje się jeszcze bardziej w związku z doniesieniami medialnymi o zmianie trenera w przyszłym sezonie.

Zobacz wideo

Cerrad Czarni Radom - Cuprum Lubin 3:0: (27:25 26:24, 25:21)

Choć Cuprum Lubin zajmuje 6. pozycję i w połowie sezonu typowany był do walki o najlepszą czwórkę, to spotkanie z sąsiadami w tabeli skończyło się jednoznacznym wynikiem 0:3. Walki w poszczególnych setach było jednak sporo - pierwsze dwa skończyły się wygraną radomian dopiero na przewagi.

Tylko w trzeciej Czarni zdołali wypracować sobie zapas punktowy, który pozwolił im na pewne zakończenie zmagań. W ich drużynie dobry mecz zagrał Jakub Ziobrowski, który przy 57 procentach skuteczności zdobył 20 punktów (w tym 3 w bloku).

Tak skutecznego siatkarza w ofensywie brakowało zespołowi Gheorghe Cretu - w nim wyróżnili się tylko Łukasz Kaczmarek (12 punktów, 33 procent skuteczności) oraz Robert Taht (również 12).

Po złym początku sezonu radomianie awansowali na 7. pozycję w tabeli. Do Cuprum tracą 5 punktów.

BBTS Bielsko-Biała - MKS Będzin 1:3: (25:20, 17:25, 14:25, 26:28)

Mimo wygranej BBTS-u w pierwszym secie meczu z MKS-em Będzin, w kolejnych trzech partiach zwyciężyli zawodnicy z Zagłębia. Choć końcowy wynik nie był tak jednoznaczny, jak w przypadku spotkania obu drużyn w pierwszej części sezonu zasadniczego, to partia numer dwa i trzy została wyraźnie wygrana przez MKS (25:17, 25:14).

Świetne spotkanie ma na swoim koncie Rafael Araujo - grając z 65 procentową skutecznością zdobył 27 punktów i nagrodę MVP meczu. Najskuteczniejszy po bielskiej stronie Bartosz Janeczek punktował 20 razy.

Dzięki temu zwycięstwu drużyna Stelio DeRocco utrzymała 10. miejsce w zestawieniu. BBTS nadal jest 14.

Łuczniczka Bydgoszcz - Espadon Szczecin 1:3: (21:25, 25:20, 23:25, 22:25)

- Jeden z ważniejszych meczów w tym sezonie, na wagę nie wiem już ilu punktów. Najważniejsze byłoby dla nas zwycięstwo, które dałoby troszkę więcej oddechu, ale na pewno nie będzie to łatwe zadanie. Będzie to bardzo nerwowy mecz, twarda, męska walka o każdy punkt - to przed spotkaniem z zespołem Michała Mieszko Gogola powiedział kapitan bydgoszczan, Wojciech Jurkiewicz.

W czterech partiach lepsi byli jednak szczecinianie. Stało się to za sprawą bardzo dobrze dysponowanego w ataku Janusza Gałązki (15 punktów), powrotu do lepszej dyspozycji Bartłomieja Klutha (16 punktów) oraz niezłej gry Dawida Murka na pozycji libero (50 procent skuteczności w przyjęciu). "Czarną robotę" w defensywie wykonał jednak Michał Ruciak, który piłkę odbierał 38 razy i robił to z około 70 procentową dokładnością.

Espadon oddalił się od ostatniego miejsca w tabeli - ma 5 punktów przewagi nad AZS-em Częstochowa. Łuczniczka Bydgoszcz nadal jest 13.

***

Po zmianie płci występuje w lidze żeńskiej

Wcześniej mężczyzna, teraz kobieta. Tiffany Pereira de Abreu zmienia oblicze światowej siatkówki, będąc pierwszą zawodniczką, która przeniosła się z rozgrywek męskich do żeńskich. Dwa lata temu przeszła operację zmiany płci. Dziś gra w lidze włoskiej. CZYTAJ WIĘCEJ >>

Co zostało z bielskiej siatkówki?

Jedno miasto, dwa kluby i przeszłość, w której jest do czego nawiązywać. O sukcesach, europejskich pucharach i trofeach krajowej ligi w Bielsku-Białej dawno jednak zapomniano. Co zostało z bielskiej siatkówki. CZYTAJ WIĘCEJ >>

Znokautował rywala swoim atakiem [WIDEO]

Nikola Jovović zdecydowanie nie miał szczęścia podczas meczu Monza - Modena. Został brutalnie posłany na parkiet po potężnym ataku Earvina N'Gapetha. ZOBACZ WIĘCEJ>>

W wyjątkowy sposób uczcili Międzynarodowy Dzień Pizzy [WIDEO]

9 lutego cały świat obchodził Międzynarodowy Dzień Pizzy. Świętowała również ONICO AZS Politechnika Warszawska! Z tej okazji trener Jakub Bednaruk, Andrzej Wrona oraz sieć Domino's Pizza dostarczyli pizzę najbardziej kreatywnym kibicom Inżynierów. ZOBACZ WIĘCEJ>>

Więcej o: