MŚK. Polki zmotywowane przed półfinałem. Wójcik: To najważniejszy mecz w życiu

- Jesteśmy w lepszej formie niż w poprzednich turniejach. Pokazałyśmy, że zasługujemy na strefę medalową. Choć po porażce z Serbią większość z nas nie wierzyła w awans - mówi Iga Chojnacka, kapitan reprezentacji kadetek. W sobotę o 18. Polki zagrają z Chinkami w półfinale mistrzostw świata w Ankarze.

Twoi znajomi już nas lubią. Sprawdź którzy na Facebook.com/Sportpl ?

Wysokie Azjatki nie przegrały w turnieju jeszcze żadnego spotkania i są głównymi faworytkami do złotego medalu. - Nie może nas zawieść głowa. Jeśli się "zagotujemy", będziemy popełniały błędy. Jeśli nie damy się zjeść nerwom, będzie dobrze - zapewnia Ewelina Tobiasz. - Nie możemy podejść do tego spotkania zbyt emocjonalnie. Trzeba się maksymalnie skoncentrować, bo jutro nasz najważniejszy mecz w życiu! - dodaje Aleksandra Wójcik.

Ale Polki nerwowe chwile na tureckim turnieju już przeżywały. Losy awansu do strefy medalowej rozstrzygnęły się w meczu Japonii z Brazylią. Po porażce z Serbią 1:3 tylko zwycięstwo Azjatek mogło dawało Polkom awans i tym razem się udało. W maju, podczas mistrzostw Europy również rozgrywanych w hali Baskent w Ankarze, Polki pokonały Hiszpanki i czekały na zwycięstwo Serbek z Turcją. Gospodynie wygrały jednak pewnie 3:1 i biało-czerwonym pozostała walka o miejsca 5-8 (ostatecznie zajęły 5. miejsce).

- Po porażce z Serbią kompletnie nie spodziewałam tego, że możemy awansować. Wolałam się nie nastawiać, że Japonia wygra. Lepiej się miło zaskoczyć, niż rozczarować. Poza tym, na mistrzostwach Europy nauczyłyśmy się, że nie należy polegać na innych - mówi Chojnacka.

Dzięki komu ten awans?

Polki solidnie zapracowały na awans. Twierdzenie, że o finał zagrają dzięki Japonkom byłoby niesprawiedliwe. Już dzień wcześniej w meczu z Brazylią były o krok od zwycięstwa 3:1 (ostatecznie przegrały 2:3). To one jako pierwsze pokonały Japonki (3:1), które do drugiej fazy turnieju awansowały jako lider grupy D.

- Im dłużej trwa turniej tym lepiej grałyśmy zagrywką. Sprawdza się reguła, że gdy zespół dysponuje dobrym serwisem, to wygrywa. Ułatwiało nam to grę blokiem. Do wyżej wystawianych piłek dochodziły nasze środkowe i kończyły akcje - wyjaśnia przyjmująca Martyna Grajebr.

- Mogło się wydawać, że po łatwiejszej pierwszej fazie (Polki rywalizowały Algierią, Egiptem i Turcją - przyp. red.) przeskok będzie tak duży, że możemy sobie nie dać rady w walce z silnymi zespołami o półfinał. Ale w drugiej fazie zagrałyśmy trzy naprawdę dobre mecze. Utrzymać taki wysoki poziom wcale nie jest łatwo. Teraz czujemy się na tyle mocne, że myślimy o finale. Z każdym przeciwnikiem potrafimy podjąć walkę i wygrać - dodaje Wójcik.

- Mecze z Japonią i Brazylią pokazały, że zasługujemy na to, by być w czwórce. Gramy w turnieju lepiej, niż na mistrzostwach Europy. Jesteśmy w formie - zapewniła Chojnacka.

Strózik zagra nawet bez nogi

Jedyny kłopot w drużynie to boląca noga atakującej Natalii Strózik. Polka naderwała mięsień czworogłowy uda. - Trener rozmasuje nogę i wszystko będzie w porządku. Choćby mi miało urwać nogę, będę grać - zapewnia.

Początek meczu Polska - Chiny o 18 czasu polskiego. O 15.30 w pierwszym półfinale Turcja podejmie Serbię.

Polki ? w półfinale

Więcej o: