Sport.pl na Facebooku! Sprawdź nas ?
Turniej w katowickim Spodku Polki musiały rozegrać w zasadzie "z marszu" i do tego bez swoich dwóch czołowych postaci: Anny Werblińskiej (Barańskiej) i Joanny Kaczor . Nasza przyjmująca i atakująca narzekały na problemy przeciążeniowe i zgodnie z zaleceniami lekarskimi dostały kilka dni wolnego. Ta druga już od poniedziałku wraca do treningów z kadrą, Werblińska w pełnym wymiarze zacznie trenować prawdopodobnie od środy.
W Memoriale Agaty Mróz-Olszewskiej biało-czerwone musiały sobie więc radzić innymi sposobami. - Nikt nie mówi o tym, że momentami tutaj w meczach z Czeszkami czy Chorwatkami, Serbkami zresztą też, było siatkarskie przedszkole na parkiecie. Momentami widać było, że to była szóstka zupełnie różna od tego, co było w zeszłym roku. Odmładzamy ten zespół i to z dobrym skutkiem - podkreśla Jerzy Matlak.
Dodaje, że wyraźnie widoczny był brak Anny Werblińskiej, ale mimo to jest zadowolony z postawy swoich podopiecznych: - Jeśli chodzi o grę to odczucia są różne, ale nie mogło być lepiej niż jest, mogło być na pewno jeszcze gorzej. Taki mamy cykl, jesteśmy w miejscu,w którym możemy robić jeszcze "głupoty".
W czasie meczu z Serbią drobnej kontuzji nabawiła się Milena Sadurek, jednak wiadomo, że nie jest to nic groźnego, jedynie naciągnięcie mięśnia, które nie wiąże się z żadną pauzą naszej podstawowej rozgrywającej.
Jeszcze wczoraj wieczorem polskie siatkarki wróciły do Szczyrku, gdzie już dziś rozpoczęły kolejny etap zgrupowania. - W piątek jedziemy do Warszawy na sparingi z Urałoczką - zapowiada Jerzy Matlak.
Cały wywiad z Jerzym Matlakiem ? znajdziesz w serwisie reprezentacja.net