Siatkówka. Małgorzata Glinka: W kadrze będę taką zapchajdziurą

PRZEGLĄD PRASY. Trener Jerzy Matlak 6. września podał kadrę siatkarek na mundial, który odbędzie się w Japonii. Sporą niespodzianką jest powołanie dla Małgorzaty Glinki, która jeszcze rok temu na pytania o kadrę odpowiadała, że to już raczej przeszłość. Dziś mówi Super Ekspressowi: - Gdzie się przydam, tam mnie trener pośle.

Kiedyś czołowa zawodniczka biało-czerwonych, zrezygnowała z gry w reprezentacji z powodów osobistych. Postanowiła poświęcić się przede wszystkim wychowywaniu nowo narodzonej córeczki Michelle. Teraz powraca do kadry. Wielki powrót?

- Jaki tam wielki powrót, przecież ja muszę wręcz walczyć o miejsce w składzie na mistrzostwa świata. Poprzednio miałam łatwiej: praktycznie zawsze byłam pewniakiem. Dziś po prostu chcę pomóc reprezentacji. Nigdy nie miałam przed sobą takiego wyzwania jak teraz - mówi zawodniczka tureckiego Vakifbank Güne Sigorta Stambuł.

Na pytania dziennikarzy, czy długo musiał ją namawiać trener Matlak, Glinka odpowiada: - Oj popracował nade mną trochę... To była jego propozycja, a ja pomyślałam, że może to dobry pomysł i że przynajmniej spróbuję. Nie ma przecież gwarancji, że wszystko pójdzie jak z płatka i że pojadę do Japonii. Jak okaże się, że nie daję rady, to odejdę.

Do 14 września selekcjoner kadry siatkarek poda uzupełniony o 4 zawodniczki ostateczny skład reprezentacji.

Skreślenie Skowrońskiej z kadry to wielkie zaskoczenie!

 

Bez Skowrońskiej, ale z Glinką, czyli personalne decyzje Jerzego Matlaka

Więcej o: