MŚ siatkarzy. Bagnoli: Polacy są ofiarami systemu

Daniele Bagnoli, trener reprezentacja Rosji, przyznaje, że porażka jego drużyny z Hiszpanią 2:3 była efektem kalkulacji. - System zmusza wszystkich do rozważania różnych opcji zamiast do gry w siatkówkę - mówi. Bagnoli dodaje także, że reprezentacja Polski, która zakończyła mundial już na drugiej fazie mistrzostw, padła ofiarą chorego systemu rozrywek.

Jest Pan zadowolony z tego, co dotychczas prezentuje Pański zespół podczas mistrzostw świata?

Daniele Bagnoli, trener reprezentacji Rosji: - Tak, zespół jest w dobrej dyspozycji. Jest tylko jeden problem - dotychczas w tym turnieju nie spotkaliśmy się jeszcze z żadnym zespołem ze światowej elity. Ale powtarzam, zespół jest w dobrej formie tak fizycznej, technicznej jak i, co najważniejsze, psychicznej. I nie mówię tu tylko o pierwszej szóstce, ale o całym składzie.

Czy porażka 2:3 z Hiszpanią to była kalkulacja?

- Ten temat długo mnie męczył... W dwóch pierwszych setach chciałem zobaczyć, jak sprawdzą się podstawowi gracze w takim spotkaniu. Wynik był zadowalający. A wtedy również ważne było to, żeby ci, którzy najwięcej czasu spędzają na boisku, mieli trochę wolnego przed decydującymi meczami. Wiedzieliśmy, że wygrywając te dwa sety możemy być w zasadzie pewni gry w kolejnej rundzie turnieju, a ja myślałem tylko o tym, co będzie dobre dla mojej drużyny i dlatego zdecydowałem się na takie posunięcie. Tak naprawdę poważne mistrzostwa świata zaczynają się dziś.

Brazylia chyba też uznała, że lepiej spotkać się w fazie medalowej niż teraz, w grupie.

- Wszyscy, z którymi rozmawiałem, oczywiście poza Włochami, krytykują ostro ten system rozgrywek. Jest on dość nierówny i niesprawiedliwy. Po co było po pierwszej fazie turnieju zostawiać 18 zespołów w grze? To, że w jednej grupie spotkała się trójka medalistów poprzednich mistrzostw świata to jest czyste szaleństwo (Brazylia, Polska, Bułgaria - red.)! I dalej - mogło się zdarzyć, że numery 1 i 2 światowego rankingu, czyli Brazylia i Rosja spotkałyby się na etapie, kiedy w grze jest jeszcze 12 zespołów! To jest nonsens! Oczywiście, gospodarze zawsze mają jakieś przywileje, ale nie w takim stopniu. Do tego cyrk, jaki urządzili Bułgarzy i Brazylijczycy... Tyle, że konsekwencje takiego systemu mogą ostatecznie ponieść sami Włosi, bo teraz jest spora szansa, że w półfinałach zagrają z Brazylią.

Co może Pan powiedzieć o najbliższych rywalach Rosjan?

- Serbia i Argentyna to dwa wielkie zespoły. Niebezpieczni mogą być szczególnie Serbowie, gdzie wróciło dwóch wielkich mistrzów - Nikola Grbić i Ivan Miljković. Jedyne, co przemawia na ich niekorzyść, to fakt, że Serbowie jeden mecz grają dobrze, a następny już słabo, brak im stabilności w grze. Tak czy siak to groźny rywal, bo Serbowie są mocni psychicznie, nie boją się nikogo.

Argentyńczycy są młodzi i dobrze przygotowani fizycznie. Ich zaletą jest dobra gra w przyjęciu i obronie. Ta drużyna to jedno z odkryć tego sezonu.

Co jeszcze zaliczyłby Pan do niespodzianek tego mundialu?

- System zmusza wszystkich do rozważania różnych opcji zamiast do gry w siatkówkę. Na wyróżnienie zasługuje zespół Kamerunu, który pokazał się z dobrej strony, zagrał radosną siatkówkę. Były też niespodzianki in minus i tutaj wymienić należy Amerykanów. Jeżeli aktualny mistrz olimpijski ledwo, w pięciu setach wygrywa z Meksykiem i Kamerunem, to znaczy, że coś z tą drużyną jest nie tak.

W turnieju nie ma już także mistrzów Europy, Polaków...

- Polacy stali się ofiarami systemu rozgrywania tych mistrzostw. W pierwszej fazie prezentowali się genialnie, wygrali wszystko i trafili na Bułgarię oraz Brazylię. Efekt - dwie porażki.

Więcej o siatkówce w serwisie Reprezentacja.net

Więcej o: