MŚ siatkarzy. Siatkarze na czwórkę z plusem

Złoto dla polskich siatkarzy? - Możemy śmiało o tym myśleć, lecz do gry naszego zespołu trzeba wprowadzić kilka istotnych korekt - mówi Wojciech Drzyzga, ekspert Polsatu i Sport.pl.

Wideo z mistrzostw świata we Włoszech tylko w Sport.pl ?

Po dwóch meczach pierwszej fazy grupowej - z Kanadą 3:0 i Niemcami 3:2 - Polacy zapewnili sobie awans do następnej rundy. W ostatnim meczu z Serbią Polacy wygrali 3:1 i zajęli pierwsze miejsce w grupie.

Przemysław Iwańczyk: Jak ocenisz Polaków na starcie mistrzostw?

Wojciech Drzyzga: Pozytywnie, bo plan został osiągnięty. Już pierwsze spotkania pokazały wiele ważnych cech zespołu, który ma walczyć o finał mistrzostw.

W meczu z Kanadą wyszło doświadczenie Polaków, kiedy po zaciętej końcówce pierwszego seta i złym początku drugiego chłopaki potrafili bez większych emocji spokojnie zwyciężyć. Nie liczył się styl gry i indywidualne popisy, bezcenna była wygrana na otwarcie mundialu. Miało to niebagatelne znaczenie dla drugiego spotkania. Z Niemcami, mimo ujemnego bilansu z nimi w tym sezonie, mimo presji, jaka ciążyła na naszych, i mimo bardzo dobrych opinii o grze rywala [m.in. dwa zwycięstwa w sparingach z Brazylią], tocząc ciężki bój, wykazaliśmy wyższość. A nie wszystko w naszej drużynie układało się tak, jak powinno. W szkolnej skali ocen za początek mistrzostw świata wystawiam Polakom czwórkę z plusem.

Każdy z tych meczów miał innego bohatera.

- Przeciwko Kanadyjczykom wyróżniłem Michała Winiarskiego, ale i inni zagrali na poziomie, który dał nam zwycięstwo. Właściwie każdy dołożył cegiełkę do wygranej. Za to w niedzielnym starciu z drużyną Raula Lozano mieliśmy huśtawkę. Chwile słabości przeżywały naprzemiennie obie drużyny, poszczególni zawodnicy również. Nie znajduję nikogo, kto zagrałby w naszym zespole równo całe spotkanie, ale najlepsze wrażenie zrobili Bartosz Kurek i Piotr Nowakowski. Nie zapominam oczywiście o fantastycznie grającym, ale dopiero w końcówce meczu, Piotrze Gruszce. Całą drużynę wyróżniam za dobre przyjęcie zagrywki, szybujący serwis sprawiający przeciwnikowi kłopot w kluczowych momentach meczu oraz obronę.

I znów - powtarzając za Zdzisławem Ambroziakiem - gdyby nie było Piotra Gruszki, trzeba by go wymyślić...

- Pozycja atakującego, na której grają Piotr Gruszka i Mariusz Wlazły, wymaga niesamowitej odporności psychicznej. To ogromna odpowiedzialność w najtrudniejszych momentach seta czy meczu. Jak dotąd ta para się uzupełnia, ale gdy się patrzy na całe spotkania, a nie tylko fragmenty, to żaden z nich nie jest pewnym punktem.

Przecież gdyby nie Gruszka, poleglibyśmy z Niemcami...

- W tym właśnie tkwi wielka intuicja trenera Castellaniego, bo być może w następnych spotkaniach takim bohaterem będzie Wlazły, na co czekam. Myślę przede wszystkim o jego mocnej zagrywce. Gruszka potwierdza klasę i odporność na stresujące sytuacje. Drużyna może na niego liczyć w beznadziejnych momentach.

Wlazły: nie mam satysfakcji, że wygrałem z Lozano

Na szczęście nie było ich zbyt wiele.

- Tak. Zespół uniknął długich serii błędów i mimo że oddał Niemcom przewagę psychologiczną w czwartym secie - a to na razie najbardziej krytyczny moment turnieju - zachował koncentrację do końca z dobrym skutkiem.

Może nie będzie to mankamentem Polaków w następnych spotkaniach, ale zwracam uwagę na niezbyt urozmaiconą grę w ataku. Zbyt wiele razy piłka dość czytelnie przechodzi od rozgrywającego do atakującego. Rywale orientują się w tym bardzo szybko i wielokrotnie ustawili skuteczny blok. Proporcja wystaw Pawła Zagumnego do skrzydłowych i środkowych jest zachwiana. Ci pierwsi zbyt często dostają wysoką, a więc łatwą do przewidzenia przez rywala piłkę. Trzeba zmienić szybkość rozegrania, przecież nawet do skrzydła można wystawić piłkę w trzech tempach.

Nie jesteś zbyt surowy? Może taka jest właśnie taktyka trenera Castellaniego?

- Jeśli trener nie chce grać zbyt kombinacyjnie i przez to unikać własnych błędów, to nie mam zastrzeżeń do Zagumnego. Ale mam małe wątpliwości, czy taki sposób gry przyniesie zwycięstwa nad najlepszymi. Moim zdaniem z tuzami trzeba zagrać bardziej niekonwencjonalnie niż do tej pory.

Inni faworyci do złota mają większe kłopoty - Brazylijczykom rozchorował się podstawowy rozgrywający, a atakujący boryka się z drobnym urazem. Bułgaria poległa z Francją. Amerykanie z trudem uciułali punkty ze słabiutkim Meksykiem, a Serbia przegrała z Kanadą.

- Historia pokazuje, że w każdym długim turnieju zwycięstwa faworytom w pierwszej fazie nie przychodzą bez trudu. Powodów jest kilka: szukają formy na kluczowe mecze, nie są jeszcze tak skoncentrowani, trenerzy dokonują wielu znaczących zmian w wyjściowych składach.

Zdobędziemy złoto na tych mistrzostwach?

- Możemy śmiało o tym myśleć. Wierzę, że nasz zespół stać na grę na poziomie, który daje szansę na złoto. Do tej pory Polacy nie pokazali wszystkich możliwości, a mają ich naprawdę wiele: zagrywka czy nietuzinkowe rozegranie, a co za tym idzie - skuteczniejszy atak.

Telewizyjne hity weekendu

Piotr Gruszka: ? Niech inni kombinują by nie trafić na nas

Więcej o: