MŚ siatkówka 2018. Polska - USA. Stephane Antiga: Polska mi imponuje. Możecie wygrać ze wszystkimi

- Muszę wyróżnić Michała Kubiaka. On jest wszędzie. Bardzo dużo daje Mateusz Bieniek. Robi różnicę, a przecież rzadko to środkowi ją robią. No i jeszcze oczywiście Bartosz Kurek. Świetnie widzieć, że gra tak dobrze - mówi Stephane Antiga, oceniając grę Polski na siatkarskich mistrzostwach świata. Były trener naszej kadry tłumaczy, dlaczego w ostatnich latach USA to dla Polski najtrudniejszy rywal. I mówi, jak można go pokonać. Półfinał MŚ Polska - USA w sobotę o godz. 21.15. Relacja na żywo w Sport.pl

Łukasz Jachimiak: Poprowadziłeś Polskę w stu meczach, za Twojej kadencji osiem razy graliśmy z USA, a wygraliśmy tylko dwa spotkania. Teraz pod wodzą Vitala Heynena przegraliśmy oba mecze z Amerykanami. Dlaczego oni są dla nas najtrudniejszym rywalem ze wszystkich?

Stephane Antiga: Stany są bardzo trudnym rywalem nie dla Polski, tylko dla każdego. Oni grają bardzo, bardzo dobrze. W tym roku trzy razy grała z nimi Kanada, którą prowadzę, i nie wygraliśmy ani razu. Dla mnie od początku mistrzostw Stany były ich faworytem, bo mają najmniej słabych stron. Praktycznie ich nie mają. Są w stanie w każdym elemencie zrobić wszystko dobrze. Jeśli miewają gdzieś kłopoty, to chyba tylko w przyjęciu.

To nasza nadzieja? Polska może zagrywać tak dobrze, że odrzuci rywala od siatki i spowoduje jego kłopoty w innych elementach?

- Tak, Polska musi utrudnić rozegranie Christensonowi. Ale – niestety – i na wysokiej piłce amerykańscy skrzydłowi są bardzo skuteczni. Poza tym Stany świetnie grają „pajpa”. W każdym ustawieniu, każdy przyjmujący potrafi to robić. Dlatego bardzo ciężko jest ich zatrzymać. USA to naprawdę kompletny zespół. Bardzo mocno zagrywają, atakują, blokują, bronią.

A jak oceniasz Polskę Vitala Heynena? Podoba Ci się gra naszego zespołu?

- Oczywiście! Oczywiście! Gracie imponująco. Polska mi naprawdę imponuje. Stany są faworytem, ale pokonanie ich przez Polskę jest naprawdę możliwe. W piątek z Włochami tego pierwszego seta zagraliście wspaniale, dzień wcześniej z Serbami też graliście bardzo dobrze. Bardzo mi się Polska podoba, widzę, że wszystko jest możliwe, możecie wygrać ze wszystkimi.

Który z naszych zawodników zrobił według Ciebie największy postęp?

- Wygraliście tak łatwo mecze z Serbami i tak łatwo zrobiliście co trzeba z Italią, bo wszyscy grali świetnie. Ale muszę wyróżnić Michała Kubiaka. On jest wszędzie. Bardzo dużo w tej ostatniej fazie turnieju daje też Mateusz Bieniek. Robi różnicę, a przecież rzadko jest tak, że to środkowi ją robią. No i jeszcze oczywiście Bartosz Kurek. Świetnie widzieć, że gra tak dobrze.

Czujesz satysfakcję, że trzy lata temu namówiłeś go, żeby w reprezentacji grał na ataku?

- W drugim meczu z Serbią miał 72-procentową skuteczność w ataku. To jest bardzo, bardzo dobrze. Widzę, że gra na tym samym poziomie, co w 2015 roku w Japonii na Pucharze Świata. Tam był znakomity i teraz znów jest znakomity. Na igrzyskach w Rio w 2016 roku Bartek też grał świetnie. Dobrze, że w tym roku w kadrze Polski wrócił na atak, bo wiem, że to jest jego pozycja, na niej on jest najskuteczniejszy, może dać drużynie najwięcej. I jest najszczęśliwszy, kiedy gra na ataku. Bartek jest lepszym atakującym niż przyjmującym, a imponujące jest to, że może grać i w jednej, i w drugiej roli.

Wasz mecz ze Stanami na Pucharze Świata był jednym z najlepszych za Twojej kadencji, prawda? Wygraliście 3:1 po świetnej wymianie ciosów. Pamiętam, że wychodziło Wam wszystko, a czym według Ciebie wtedy wygraliście?

- Wszystko nam funkcjonowało, ale zagrywka była naszym najmocniejszym elementem. Bez niej ze Stanami się nie wygra, ona jest najważniejsza.

W sobotę w Turynie Polska będzie zagrywać i wygrywać?

- Typuję, że Polska wygra.

Tak mi mówisz, bo tak wypada, bo może tak byś chciał? Czy mimo że bardzo cenisz Stany, naprawdę widzisz dla nas szansę?

- Polska ma szansę, to naprawdę widać. Ale też wiadomo, że chcę, żeby tak się ten półfinał skończył.

***

Cristiano Ronaldo i oskarżenia o gwałt

West Ham pokonał Manchester United

Robert Lewandowski zawiódł

Więcej o: