MŚ siatkówka 2018. Polska - Serbia. Sebastian Pawlik: Rywale się odgrażają? Na pewno będą mieli trochę obaw

- Wiecie, że nie jest tak, że chłopaki się jakoś przed rozmowami bronią. Teraz po prostu chcą mieć jak najmniej rzeczy i zajęć, które ich rozpraszają - mówi Sebastian Pawlik. Asystent Vitala Heynena tłumaczy, dlaczego przeddzień i dzień meczu z Serbią w Turynie to czas ciszy medialnej obowiązującej trenera Vitala Heynena i jego siatkarzy. W czwartek o godz. 20.30 Polacy rozpoczną walkę o półfinał mistrzostw świata. Relacja na żywo z meczu z Serbią w Sport.pl o godzinie 20.30

Łukasz Jachimiak: Vital Heynen nie rozmawia z dziennikarzami, nie licząc nieoficjalnych, towarzyskich pogawędek, zawodnicy też z nami nie rozmawiają. Po co ta cisza medialna i kto ją zarządził?

Sebastian Pawlik: To pomysł wszystkich, drużyny i sztabu.

Zawodnicy uznali, że dobrze im to zrobi?

- Tak, drużyna też tego chciała. Zawodnicy stwierdzili, że potrzebują trochę odpoczynku i skupienia. Ja to rozumiem, mam nadzieję, ze państwo też.

Jeśli ma to pomóc zdobyć medal, to tak.

- Wiecie, że nie jest tak, że chłopaki się jakoś przed rozmowami z dziennikarzami bronią. Po prostu oni są świadomi tego, co ich teraz czeka i na tę najtrudniejszą i najważniejszą część turnieju chcą się maksymalnie skoncentrować, skupić tylko na graniu. Dlatego chcą mieć jak najmniej rzeczy i zajęć, które ich rozpraszają. Po meczu z Serbią cisza się skończy.

W niedzielę w Warnie Serbów pokonaliście między innymi dzięki świetnym zagrywkom. W hali w Turynie nasi zawodnicy zdążą odnaleźć te słynne w siatkówce punkty odniesienia i znów tak straszyć rywali z pola serwisowego? Serbowie chyba zdążą się poczuć w hali pewniej, dzięki rozegranemu meczowi z Włochami?

- Po pierwszym treningu [we wtorek nasza kadra trenowała w hali meczowej, w środę nie miała tego przywileju, bo tego dnia nie grała, a w dniu meczowych w Pala Alpitour trenować mogą tylko te ekipy, które danego dnia będą grały] muszę powiedzieć, że jeszcze trzeba trochę czasu. Na takiej dużej hali nie jest łatwo odnaleźć punkty odniesienia. Ale jeszcze w czwartek przed meczem będziemy w Pala Alpitour trenować i myślę, że to wystarczy, że będzie dobrze.

O co dokładnie chodzi z tymi punktami odniesienia? Potrafi Pan to wyjaśnić tak, żeby zrozumiał każdy kibic?

- Jeżeli bardzo daleko od boiska są trybuny, ściany, sufit, czyli generalnie jeżeli daleko jest wszystko, to w momencie patrzenia na piłkę, która jest w grze, praktycznie nic nie widać. Chodzi o to, żeby sobie znaleźć jak najwięcej punktów, dzięki którym się orientujemy w swoim położeniu na boisku i w położeniu piłki. Łatwiej o to w mniejszych halach albo wtedy, kiedy na trybunach jest dużo kibiców.

Jak się ogólnie odnaleźliście po przeprowadzce z Bułgarii do Włoch? Michał Kubiak już nie narzeka na jedzenie?

- Po dwóch tygodniach przebywania w jednym miejscu i jedzenia tego samego każda zmiana jest dobra. A tu naprawdę jakość jedzenia jest wyższa

Widzimy, że Michał normalnie trenuje z drużyną i już wygląda dobrze. W pełni wyzdrowiał?

- Z dnia na dzień czuje się coraz lepiej. Widzę jak się rusza, jaką ma energię na treningach. Jest dobrze.

Fabian Drzyzga nie narzeka na kręgosłup?

- Te problemy nie są tak duże, żeby mu utrudniały prowadzenie gry. Lekko przeziębiony jest tylo Bartek Kwolek, ale tego zupełnie nie widać na treningu, on normalnie pracuje.

Kwolka i Jakuba Kochanowskiego prowadził Pan jeszcze przed rokiem, jako trener złotej reprezentacji z rocznika 1997. Jest Pan zadowolony z tego, jak grają w tych mistrzostwach?

- Bartek jest w trudniejszej sytuacji, bo to jego pierwsza duża impreza seniorska. A doświadczenie z takich turniejów ma bardzo duże znaczenie. Ale cieszę się, że obaj wzrastają, że są na takiej imprezie. A wkład Bartka w grę i w wygrywanie z czasem też na pewno będzie coraz większy.

Środowe mecze Brazylia – Rosja i Włochy – Serbia sztab obserwował w hali, a dlaczego zawodnicy zostali w hotelu?

- Uznaliśmy, że jedzie tylko sztab, a dla drużyny będzie lepiej, żeby została przed telewizorami. To by nie był dobry pomysł, żeby zawodnicy spędzili sześć godzin w hali. Jednak straciliby za dużo energii.

Będzie jej trzeba bardzo dużo, żeby po raz drugi pokonać Serbię?

- Pewnie będzie nam ciężko powtórzyć granie na aż tak wysokim poziomie, ale myślimy, że Serbowie będą mieli trochę obaw, bo my zagraliśmy naprawdę bardzo, bardzo dobrze i oni będą pamiętać wysoką porażkę.

Podobno odgrażają się swoim kolegom z PlusLigi, że tym wygrają.

- Na pewno będą próbowali się zrewanżować, nastawiamy się na dużo trudniejsze spotkanie. Ale przecież w „szóstce” już nie będzie łatwych meczów do zagrania. Jesteśmy zmobilizowani jak trzeba. Nie wyobrażam sobie, żeby ktoś myślał, że już dużo zrobiliśmy i więcej nie musimy. Jesteśmy w „szóstce”, zobaczymy czy ugramy coś więcej, ale na pewno wszyscy zrobimy wszystko, żeby grać jak najlepiej i zajść jak najdalej.

***

Co zwycięstwo Serbów oznacza dla reprezentacji Polski? Odpowiadamy

Vital Heynen: Czuję się zmęczony, stary i głupi