W sobotę Polacy pokonali 3:1 Finlandię, a w tym samym czasie Holandia wygrała 3:1 z Brazylią. Jak wielką niespodziankę sprawili „Oranje”? Reakcja Artura Szalpuka mówi wszystko. „Naprawdę?” – zapytał nasz przyjmujący, gdy przekazaliśmy mu informację o pierwszej sensacji mistrzostw. „Fabian, wiesz, że Holandia wygrała z Brazylią?!” – zwrócił się po chwili do rozmawiającego kilka metrów dalej z dziennikarzami Drzyzgi.
Dzień później nasi siatkarze odpoczywali, a Holendrzy grając trzeci dzień z rzędu wygrali pięciosetową wojnę z Francuzami.
- Pierwsze dwa sety przegraliśmy, dlatego zdecydowaliśmy się wprowadzić nowych graczy. Chodziło o to, by dać drużynie nową energię. Świetny był nasz drugi rozgrywający, to samo muszę powiedzieć o drugim libero. Chociaż muszę powiedzieć inaczej: my nie mamy „drugich” zawodników, w naszym zespole może grać każdy – cieszył się po tym spotkaniu trener Vermuelen.
Holender mówi podobnie jak prowadzący Polskę Belg Vital Heynen. Ale Vermuelem ma nieporównywalnie mniejszy potencjał ludzki.
>> Drugie miejsce może bardziej opłacać się Polakom. Skomplikowana sytuacja
Szkoleniowiec znany z pracy w MKS-ie Będzin nie dysponuje ani jedną gwiazdą światowej czy choćby europejskiej siatkówki. Jego najlepszym zawodnikiem jest Nimir Abdel-Aziz. To były rozgrywający przekwalifikowany na atakującego. Przez polskich kibiców zapewne pamiętany z gry w Zaksie Kędzierzyn-Koźle.
W Bułgarii (Holandia gra w Ruse) Abdel-Aziz błyszczy. W rankingu najlepiej punktujących zawodników mundialu jest drugi (ma 68 pkt). To w dużej mierze dzięki niemu Holandia może wygrać grupę B. Na razie jest druga, bo przed wielkimi zwycięstwami nad mistrzami olimpijskimi i wicemistrzami Ligi Narodów przegrała z Kanadą 0:3 i wygrała z Chinami 3:1. Ale teraz mającą komplet trzech zwycięstw Kanadę Stephane’a Antigi czekają starcia z Brazylią i Francją, a Holendrzy wszystkie pozostałe im siły rzucą na Egipt.
- Będzie nam bardzo trudno. Zagramy czwarty mecz z rzędu, a Egipt to niebezpieczny rywal, każdy ma z nim problemy – asekuruje się Vermuelen. – Mecz z Francją skończyliśmy bardzo późno, będziemy musieli się szybko zregenerować. My tu przyjechaliśmy, żeby wyjść z grupy, naszym celem było pokonanie Egiptu i Chin – przypomina Abdel-Aziz. – Po czterech meczach awans już mamy, wygraliśmy z Brazylią i Francją. To jest niesamowite. Również dla nas to wielka niespodzianka. Nie wiem, co więcej mógłbym powiedzieć – dodaje atakujący.
>> Trener grzmi: Z Polakami nie rozmawiam! MŚ siatkówka. Polska - Iran
Więcej mówi Jasper Diefenbach. – Mamy dziwny zespół – zauważa nie bez racji 30-letni środkowy. – Gdybyście mi powiedzieli, że pokonamy Brazylię i Francję, nigdy bym nie uwierzył. Musieliśmy zastosować odpowiednią rotację, żeby wygrać z tymi facetami, i zrobiliśmy to!
Najlepszy dowód rotacji? Abdel-Aziz z Brazylią prawie nie grał, zdobył tylko dwa punkty. A z Francją punktował 31 razy.
Po zwycięstwie nad Brazylią trener Holendrów przypominał, że tego rywala jego zespół pokonał na mundialu po raz pierwszy od 52 lat. Brazylijczycy nie leżeli Holendrom nawet wtedy, gdy „Oranje” byli potęgą. W 1992 roku przegrali z nimi 0:3 finał igrzysk olimpijskich w Barcelonie.
Na sukcesy Holendrzy czekają już bardzo długo. Byli najlepsi na igrzyskach w Atlancie w 1996 roku i na mistrzostwach Europy w roku 1997. Rok później wywalczyli jeszcze brąz Ligi Światowej i od 20 lat czekają na jakikolwiek medal. Gdyby doczekali się go na trwającym mundialu, byłaby to sensacja jeszcze kilka razy większa od ich zwycięstw nad Brazylią i Francją, bo choć siatkówka w Holandii jest wciąż popularna, to w kadrze nie ma pokolenia graczy wybitnych ani nawet – z całym szacunkiem do siatkarzy Vermuelena – bardzo dobrych.
Warto jeszcze raz podkreślić, jak bardzo zdziwieni swoimi wynikami są sami Holendrzy. – To największe zwycięstwo w moim życiu! Po ostatnim punkcie patrzyłem na chłopaków i powtarzałem: „Czy to się naprawdę dzieje?”. Myśleliśmy, że szanse mamy tylko z Chinami i Egiptem – opowiadał 28-letni przyjmujący Maarten Van Garderen.
>> Polska - Iran. Gdzie obejrzeć mecz? Transmisja TV
Przesadna skromność? Wcale nie. W tegorocznej Lidze Europejskiej Holendrzy zajęli piąte miejsce, m.in. przegrywając mecze z Turcją i Ukrainą. Lepsi od nich w końcowej tabeli rozgrywek byli Estończycy, Czesi, Turcy i Portugalczycy.
Jeszcze w czerwcu sprawcy wielkich sensacji z ostatnich dni naprawdę nawet nie spoglądali na zespoły z elity, które grały wtedy w Lidze Narodów, szykując się do mundialu. Tu Holendrzy mieli być dla nich dostarczycielami punktów.