MŚ siatkówka. Daniel Pliński dla Sport.pl #2: Marouf kozak, Seyed kozak. Heynen krzyczy? Ciekawe czy zawodnicy sobie z tym poradzą, jak przegramy

- Kiweczki zawsze, wiadomo. Ale Artur Szalpuk powinien też dwa-trzy razy uderzyć Maroufowi górą. I po takich atakach powinien dyskretnie pokazać rywalowi, co zrobił z jego blokiem. Myślę, że wtedy gość by się zagotował - mówi Daniel Pliński, siatkarski ekspert nc+. W trakcie MŚ w Bułgarii i we Włoszech wicemistrz świata i mistrz Europy jest ekspertem Sport.pl.

Łukasz Jachimiak: Trzy mecze na rozgrzewkę za nami, a teraz zacznie się prawdziwe granie?

Daniel Pliński: Dokłanie. Forma naszej kadry jest okej. Z Finlandią przegraliśmy na przewagi seta, w którym mieliśmy mnóstwo piłek źle zagranych, powinniśmy je wygrać. Ale w sumie gra była dobra. No i miało być dziewięć punktów, jest dziewięć punktów – można wejść na wyższe schody. I zobaczyć prawdziwą weryfikację naszej reprezentacji.

Poniedziałkowy mecz z Iranem to będzie coś więcej niż sport? Skoro w tych spotkaniach pod siatką zawsze iskrzy, to teraz dostaniemy kolejny odcinek?

- Na pewno tak będzie. Chociaż wydaje mi się, że Irańczycy mniej dyskutują i to się pozytywnie przekłada na ich grę. Do tego są lepiej przygotowani fizycznie. Widzę to po Seyedzie. Obserwuję go dokładnie, widziałem, że i rok temu, i dwa lata temu miał problemy ze zdrowiem. A teraz wróciła mu swoboda. Zapowiada się naprawdę megaciekawy mecz.

Seyed w formie potrafił być statystycznie najlepszym blokującym na świecie. Tylko statystycznie?

- Kiedy Iran nagle dołączył do światowej czołówki, to Seyed był kozakiem. Jest znakomity. Mają też drugiego dobrego środkowego. Będzie się z kim bić. Nasi środkowi na pewno przyjmą wyzwanie. Już bym chętnie usiadł przed telewizorem i kibicował.

Seyed jest dobry, ale Vital Heynen, i nie tylko on, powtarza, że Iran to przede wszystkim Marouf. Nie obawiasz się, że irański rozgrywający przyćmi naszych, Fabiana Drzyzgę i Grzegorza Łomacza?

- Marouf to wybitny rozgrywający. Tu nie ma dyskusji. Ale myślę, że żaden z naszych rozgrywających nie jest zagrożeniem dla swojej drużyny, bo swoim zachowaniem nie jest w stanie rozwalić zespołu od środka. A Marouf już takie rzeczy robił. Ma mnóstwo atutów, ale ma też znane nam minusy.

Michał Kubiak wie doskonale, że właśnie Maroufa trzeba zdenerwować.

- My mamy dwóch zawodników, którzy są w stanie to zrobić. To oczywiście Michał, ale to też Artur Szalpuk. Obaj swoją pozytywną bezczelnością na boisku mogą go wyprowadzić z równowagi. Powinni to robić.

Mówisz nie tylko o słowach, ale też o czynach? O kiwkach, o sprytnym wykorzystywaniu irańskiego bloku?

- Kiweczki zawsze, wiadomo. Ale Artur powinien też dwa-trzy razy uderzyć Maroufowi górą, a jest w stanie zaatakować nad nim. I po takich atakach powinien dyskretnie pokazać rywalowi, co zrobił z jego blokiem. Myślę, że wtedy gość by się zagotował.

Jak oceniasz naszych rozgrywających? Drzyzga i Łomacz prezentują tylko średni, solidny poziom? Zgadzasz się, że Drzyzga cztery lata temu wyglądał może nie na następcę Pawła Zagumnego, bo tacy zawodnicy rodzą się raz na bardzo wiele lat, ale że zapowiadał się dużo lepiej, a nie rozwinął się tak, jak wszyscy liczyliśmy?

- Faktycznie wydawało się, że Fabian się rozwinie i będzie kozakiem. Ale nie mówmy, że mamy jakiś straszny problem. Trener ma o tyle dobrze, że korzysta z dwóch rozgrywaczy, że obu bardzo dobrze przygotowuje taktycznie. Jeśli chodzi o dokładną wystawę, to obaj potrafią ją dawać. W sumie to są rozgrywacze przez duże „R”. Jasne, Marouf ma w sobie coś więcej. Jest lepszy. Ale tu nie ma gigantycznej różnicy, tylko poziom jest zbliżony.

Niedawno Jakub Kochanowski przyznał, że lepiej mu się gra z Łomaczem. Mnie się wydaje, że Łomacz chętniej gra ze środkowymi. Też tak to widzisz?

- Nie mam pojęcia. Szczerze. Z żadnym z nich nie grałem. Kuba na pewno poradzi sobie grając z każdym rozgrywającym. Z Finlandią Fabian wystawiał środkowym, a oni kończyli na wysokich procentach. Grzesiu na pewno troszkę lepiej wystawia na lewą stronę, a Fabian ma bardzo dobre odbicie do tyłu. Tu widzę u nich różnice. Ale w sumie prezentują podobny poziom.

Po meczu z Finlandią Wojciech Drzyzga stwierdził, że jego syn za mało gra z Piotrem Nowakowskim. Też uważasz, że pięć piłek na cztery sety do Nowakowskiego to dużo za mało?

- Ja zauważyłem coś innego. Oglądałem mecz z żoną. Piotrek Nowakowski zepsuł zagrywkę i wtedy wydarzyło się coś, na co nasza reprezentacja musi uważać. Heynen usiadł sobie z Piotrkiem, spokojnie porozmawiali, a na kolejnym czasie widząc, że Fabian rozmawia z Nowakowskim powiedziałem do żony: „Kochanie, gdybym był trenerem Finlandii, to zaraz kazałbym trzem swoim zawodnikom skoczyć do Nowakowskiego”. No i co? Dostał dwie piłki z rzędu. Na takie rzeczy musimy zwrócić uwagę, bo człowiek, który zna się na siatkówce, takie rzeczy potrafi wychwycić. A w ekipie Iranu są ludzie znający się na siatkówce. W swoim ostatnim sezonie w Olsztynie na czasach to ja głównie obserwowałem, co się dzieje po drugiej stronie, z kim rozmawia trener rywali. To mi dużo mówiło, ułatwiało grę.

W transmisji telewizyjnej bardzo rzucało się w oczy - czy bardziej w uszy - to, że Heynen krzyczał na zawodników? Pytam, bo znów odżywa dyskusja czy nie jest za ostry.

- Czego my się spodziewaliśmy? Trenerzy się nie zmieniają. A na pewno nie na tyle. Przecież ludzie, którzy go zatrudniali, wiedzieli, że taki ma styl pracy. Teraz to jest wyłącznie kwestia mentalności, tego czy zawodnicy sobie z tym poradzą. Boję się, co będzie jak przegramy, czy wtedy nie dojdzie do mocniejszej wymiany zdań. Zobaczymy, jak się wtedy drużyna będzie zachowywała.

A propos zachowania – po meczu z Finlandią cały czas mam przed oczami dziwne zachowanie Pawła Zatorskiego. Pamiętasz tę akcję, gdy któryś z Finów klepnął piłkę zza antenki, a ta wpadła nam w boisko, na co nasz libero patrzył ze zdziwieniem, a później wyglądał, jakby szukał winnych? Może przesadzam, ale mam wrażenie, że Zatorski jest ospały, a jego szybkości i zdecydowania zaraz będziemy bardzo potrzebowali.

- Tak, to jest prawda. Ale moim zdaniem reakcja Pawła w tej sytuacji nie była zła, bo tam powinien brać piłkę lewy obrońca. Na pewno ten gościu nie miał prawa trafić w boisko. Oczywiście w końcu „Zator” powinien zrobić ruch do piłki, spróbować się położyć. Ale był przekonany, że w tym miejscu będzie Michał Kubiak.

Wiesz, że Michał grał z zatruciem pokarmowym i nie chciał zejść z boiska, mimo że mu nie szło? Dobrze zrobił czy w takiej sytuacji jednak powinien dać wejść komuś lepiej dysponowanemu?

- Kapitan pełną gębą. Pokazuje chłopakom, jak powinien się ktoś taki zachowywać, jak się godnie reprezentuje kraj. Czapki z głów.

Widzę, że nie muszę pytać czy i Ty byś grał, nie czując się dobrze.

- Nie chcę zgrywać bohatera, ale pracowałem z wieloma trenerami i każdy powiedziałby, że musiało się bardzo dużo wydarzyć, żebym nie trenował czy nie grał.

Wygramy z Iranem?

- Będzie pięć setów.

Dla kogo trzy?

- Nie wiem, to będzie loteria. Wiadomo, że serce by chciało, żeby Polska wygrała za trzy punkty [3:0 albo 3:1]. Ale to będzie megaciekawy mecz. I będzie nam potrzebne szczęście, żeby wygrać.

***

>> Polska - Finlandia 3:1. Cztery rzeczy po czterech setach: Nie szachy, tylko Szalpuk. Jesteśmy gotowi na trudne mecze

>> Tabela "polskiej" grupy D. Jaka jest sytuacja po meczu Polska - Finlandia