MŚ siatkówka 2018. Polska - Finlandia 3:1. Zatorski ospały, Kurek przebudzony, Szalpuk najlepszy [OCENY]

Artur Szalpuk znów dał popis gry, a Polska znów wygrała. W swoim trzecim meczu na mistrzostwach świata siatkarzy nasz zespół pokonał Finlandię 3:1 (25:20, 26:28, 25:16, 25:15). W niedzielę Polacy mają wolne, w poniedziałek zmierzą się z Iranem

Zawodników oceniamy w szkolnej skali 1-6.

Piotr Nowakowski: 3+

W ataku 80-procentowa skuteczność (4/5), ale to za mało na dobrą ocenę. Tylko jeden punkt blokiem, a zagrywka słaba. Jeden as i cztery serwisy zepsute.

Bartosz Kurek 4+

Pierwszy set znakomity – 4/5 w ataku, do tego punkt blokiem i punkt zagrywką. W drugim secie się zaciął, ale potrafił wrócić do dobrej gry. W sumie w ataku 10/18 (56 proc.), dwa asy i blok.

Dawid Konarski: 4

Wchodził na zmiany, pomagając Kurkowi. Skończył cztery z ośmiu ataków, a bardzo pomógł w bloku, aż trzy razy zatrzymując rywali.

Artur Szalpuk 5+

Gdyby nie słabsza skuteczność w ostatnim secie, byłaby nota idealna. Niesamowicie atakował. Po trzech partiach miał bilans 14/17. Skończył z 67-procentową skutecznością, z 24 piłek 16 zamienił na punkty. A do tego dorzucił trzy punktowe bloki. W przyjęciu – celowano w niego 17 razy – bezbłędny. Na razie to nasz najlepszy zawodnik.

Fabian Drzyzga: 4-

Nie potrafił opanować chaosu w drugim secie. W nim zaczął grać niedokładne piłki przede wszystkim Kurkowi. Oczywiście wynikało to z wyraźnie gorszej gry przyjmujących właśnie w tej partii. W dwóch następnych wszystko już było w porządku, nawet częściej grał ze środkowymi. Ale musi lepiej radzić sobie wtedy, kiedy rywale serwisem odrzucają nas od siatki.

Michał Kubiak: 3-

Trzy asy, jeden blok, przyjęcie dobre, jeden błąd, a odebrał zagrywkę 22 razy. Niestety, w ataku zacięty. Tu skończył mecz z bilansem 7/21 (33 proc.).

Mateusz Bieniek: 4

W ataku 10/15, do tego jeden as i jeden blok. Znów szkoda, że tylko jeden. Zresztą, zagrywać też potrafi dużo lepiej.

Paweł Zatorski: 3

Niby przyjmował najlepiej w zespole, ale w obronie czasami ospały tak bardzo, że aż trudno uwierzyć. Przy nim w boisko wpadają takie piłki, do których zdążyć powinien na jednej nodze. Ale on stoi, patrzy, a później się dziwi i rozgląda, jakby chciał znaleźć kogoś, kto niby miał bliżej.

Pozostali grali za krótko, by ich ocenić albo nie grali wcale.