MŚ w siatkówce. Polska bez Kurka, ale z medalem. Zawsze kogoś brakowało

Polscy siatkarze, zdobywając w niedzielę mistrzostwo świata, wpisali się na stałe do historii. Dołożyli kolejny rozdział do księgi sukcesów, którą piszą od ośmiu lat. A w tym czasie każdy z medali wywalczony był w mniej lub bardziej okaleczonym składzie, bez wydawałoby się kluczowych zawodników. Tak samo jak teraz.

Którym siatkarzem reprezentacji Polski jesteś? Sprawdź! [PSYCHOTEST]

Gdyby ktoś kilka miesięcy temu powiedział, że Polacy osiągną taki sukces bez Bartosza Kurka, zapewne wszyscy wysłaliby go na przymusowe leczenie. Zresztą w momencie gdy Stephane Antiga poinformował o tym, że lider naszej kadry w ostatnich sezonach nie będzie grał na mistrzostwach, klęska była wpisana we wszelakie komentarze. A tu na odwrót, zamiast klęski jest triumf, ogromny.

Ale nie jedyny w tak okrojonym składzie. Zaczęło się od srebrnego medalu mistrzostw świata w 2006 roku w Japonii. Polacy zagrali turniej życia, ale chwilę wcześniej w kadrze zawrzało. Argentyńczyk Raul Lozano jeszcze w 2005 roku wyrzucił z zespołu trzech siatkarzy. Dla Andrzeja Stelmacha był to koniec reprezentacyjnej kariery. Do Japonii nie poleciał też Krzysztof Ignaczak. Był w reprezentacji, ale przegrał rywalizację z Piotrem Gackiem (wtedy można było zabrać tylko 12 zawodników). Kadra bez Ignaczaka to było coś nowego.

Problemy kadrowe Polacy mieli też trzy lata później. W kadrze na mistrzostwa Europy w 2009 roku, z różnych powodów, zabrakło Mariusza Wlazłego, Sebastiana Świderskiego i Michała Winiarskiego. Wtedy świetny turniej rozegrali młody Bartosz Kurek i niezwykle doświadczony Piotr Gruszka. Polacy pod wodzą Daniela Castellaniego wywalczyli złoty medal.

Trzy krążki w 2011 roku także przyszły w mocno okrojonym składzie. W Lidze Światowej (brązowy medal) i w mistrzostwach Europy (także brąz) zabrakło całej plejady doświadczonych graczy. Trener Andrea Anastasi nie mógł skorzystać z usług Michała Winiarskiego, Sebastiana Świderskiego, Mariusza Wlazłego i Pawła Zagumnego. Zabrakło też miejsca dla Daniela Plińskiego. Kadra była nie tylko odmłodzona, ale także przebudowana. Na atak przesunięty został bowiem Zbigniew Bartman. I znowu to wypaliło, tak samo jak w późniejszym Pucharze Świata, gdzie Polacy wywalczyli srebrny medal i kwalifikację olimpijską.

Wrócili co prawda wtedy Zagumny i Winiarski, ale nadal nie było Wlazłego i Świderskiego, a na domiar złego wypadł też Piotr Gruszka.

Teraz, przed polskimi mistrzostwami świata sytuacja wydawała się o wiele lepsza. Do kadry wrócili przecież Wlazły i Zagumny, kontuzje też jakoś nas omijały. A tu na dwa tygodnie przed turniejem z kadry wyleciał Bartosz Kurek, lider tego zespołu w ostatnich latach. Wyleciał, bo nie dogadywał się ze Stephane'em Antigą. Sukces bez niego? To wydawało się niemożliwe.

A jednak Antiga zbudował skład, który znakomicie się uzupełniał. Kurka zastąpił z powodzeniem Mateusz Mika, a Polacy znów zakończyli imprezę z medalem. Może więc przed każdym kolejnym turniejem musi coś się u nas wydarzyć złego? Bo jak jest dobrze, o sukcesy jest trudniej.

Teraz do zastąpienia będzie kolejna trójka siatkarzy. Z kadrą po mistrzostwach żegnają się bowiem Mariusz Wlazły, Paweł Zagumny i Krzysztof Ignaczak. Ale nie ma wątpliwości, że znajdą się następcy. Przez osiem lat zawsze się znajdowali.

Zobacz wideo

>>> Biografia wielkiej postaci polskiej siatkówki Huberta Wagnera. Przeczytaj książkę <<<

Więcej o: