Polska - Niemcy. Polacy bardziej odpoczywali, niż trenowali

- Proszę, dzisiaj nie - odpowiedział Fabian Drzyzga, gdy poprosiliśmy go o rozmowę. Zaspany rozgrywający reprezentacji Polski po treningu szybko poszedł do szatni. Podobnie jak chłodzący ramię Michał Winiarski oraz inni podstawowi zawodnicy. W piątkowych zajęciach w katowickim Spodku kluczowi gracze Stephane'a Antigi uczestniczyli tylko przez pół godziny. Później leżąc, obserwowali, jak ćwiczą zmiennicy. - W sobotę rano trening będzie ostrzejszy - mówi nam Piotr Nowakowski. Półfinałowy mecz Polska - Niemcy w sobotę o godz. 20.15. Relacja na żywo w Sport.pl

Którym siatkarzem reprezentacji Polski jesteś? Sprawdź! [PSYCHOTEST]

W czwartek w Łodzi Polacy pokonali Rosjan 3:2 w meczu o awans do półfinału mistrzostw świata. Po czterech z rzędu pięciosetowych meczach (wygrali wszystkie, nikt w historii nie miał dotąd takiej passy zwycięskich tie-breaków na MŚ) i podróży z Łodzi do Katowic biało-czerwoni mają prawo być zmęczeni.

Ignaczak i Wrona wdzięczni policji

- Dziękujemy polskiej policji, że pomogła nam przejechać po naszych pięknych drogach - żartuje Krzysztof Ignaczak. Na Twitterze na żywo drogę zespołu na decydujące mecze relacjonował Andrzej Wrona. "Chyba nam przyjdzie trochę zdjęć z fotoradarów do Katowic" - pisał, ale też dodawał, że na szczęście kadra pędzi pod eskortą policji.

Do stolicy polskiej siatkówki zespół Antigi dotarł po godzinie 13, a już o 18 rozpoczął zajęcia w hali, w której w sobotę zagra o finał z Niemcami. Trening miał być otwarty dla mediów tylko w ostatnim kwadransie, ostatecznie dziennikarze mogli oglądać go od początku do końca. Nic dziwnego - Antiga i Philippe Blain nie szlifowali z zawodnikami wyrafinowanej taktyki na półfinałowego rywala.

Pół godziny dla wszystkich i dodatkowa godzina dla Pawła Zagumnego, Marcina Możdżonka, Rafała Buszka, Dawida Konarskiego, Krzysztofa Ignaczaka i Andrzeja Wrony, a więc tych, którzy z Rosją nie grali wcale albo grali mało, miało przede wszystkim pozwolić drużynie poczuć halę.

Winiarski schłodzony na zapas

Niemcy w Spodku rozegrali komplet swoich 11 spotkań w trwających mistrzostwach. Polacy raz wystąpili w Warszawie, cztery razy we Wrocławiu i sześć razy w Łodzi. Ze zdawkowych komentarzy, jakich udzielili, zmierzając do szatni, wynika jednak, że mimo wszystko w sobotę poczują się u siebie.

Do wspomnianej szatni Winiarski zszedł z boiska z obłożonym lodem lewym ramieniem. - Michał, to kolejny uraz czy profilaktyka? - zapytaliśmy kapitana, pamiętając, że dopiero co wylizał się po kontuzji pleców. - To ozdoba - odpowiedział ze śmiechem.

Sytuację w rozmowie ze Sport.pl wyjaśnia Paweł Brandt. - Nie ma się czym martwić. Po tylu meczach każdego coś boli. Lód w tym przypadku to najzwyklejsza profilaktyka - tłumaczy nam główny fizjoterapeuta siatkarskiej kadry.

"Kat". Biografia Huberta Wagnera

Więcej o: