Polska - Brazylia 3:2. Możdżonek: Zrobiłem to, o czym rozmawialiśmy z Zagumnym

- Brazylijczycy zepchnęli nas na dno i nie pozwolili się odbić - mówi Marcin Możdżonek o trzecim secie, którego mistrzowie świata wygrali do 14. - Ale to tylko jeden set - dodaje środkowy, który znów zaliczył fantastyczne wejście z ławki rezerwowych. Polska wygrała 3:2 swój pierwszy mecz trzeciej rundy MŚ. W środę Brazylia zagra z Rosją (o 20.25), a w czwartek mecz Polska - Rosja (20.25). Relacje na żywo w Sport.pl

Którym siatkarzem reprezentacji Polski jesteś? Sprawdź! [PSYCHOTEST]

Łukasz Jachimiak: W poprzednich meczach wchodziłeś na boisko, by pognębić rywali blokiem, Brazylię rozmontowałeś zagrywką. Jak wpadliście na to, że w czwartym secie da się odwrócić mecz, posyłając na ich stronę twoje floaty?

Marcin Możdżonek: Podoba mi się to, że znów trener mnie wpuścił, a ja znów zrobiłem swoje. Swoje to znaczy w tym przypadku to, o czym rozmawialiśmy z Pawłem Zagumnym. Z "Gumą" zastanawialiśmy się, co by się stało, gdyby tak zagrywać cały czas w określoną strefę boiska. Podejrzewaliśmy, że z przyjęciem z tej strefy nie poradzi sobie ich rozgrywający. No i Bruno sobie nie poradził.

Która to strefa?

- To naprawdę nieistotne, nie chcę ludzi zanudzać wchodzeniem w niuanse i słownictwem, które osobom spoza siatkówki trudno zrozumieć. W każdym razie opłaciło się sprawdzić, jak zareagują na nasz pomysł.

Wyciągnięcie wyniku z 1:2 na 3:2 w meczu z mistrzem świata to kolejna rzecz mocno świadcząca o waszej odporności psychicznej. Mentalnie cały czas w tym turnieju rośniecie?

- Mistrzostwa świata rozgrywane w naszym kraju są taką mobilizacją, że mentalnie nie pękamy od samego początku. A z Brazylią kibice pomogli nam w takim stopniu, w jakim nie zrobili tego w żadnym z wcześniejszych meczów. Kto nie wierzy, niech obejrzy powtórkę tego meczu. Ich doping pomagał nam dobijać Brazylijczyków, im naprawdę opadały ręce, kiedy nakręcaliśmy się razem z naszymi fanami.

Nie złamało was lanie do 14 w trzecim secie. Co sobie powiedzieliście po nim?

- Że gramy z mistrzem świata, który bez cienia litości wykorzystał nasz słaby moment. Wiedzieliśmy, że Brazylijczycy zepchnęli nas na dno i nie pozwolili się odbić, ale też jasne było, że to tylko jeden set, a w kolejnym gra zaczyna się od nowa.

Od nowa, czyli jak konkretnie? Co pomogło wam zagrać zupełnie inaczej?

- Postanowiliśmy cieszyć się jak dzieci po każdej udanej akcji. Skakaliśmy, jakbyśmy dzięki każdej z nich wygrywali mecz. Mieliśmy nadzieję, że widząc nasze zachowanie, kibice jeszcze bardziej w nas uwierzą. Błyskawicznie to podłapali, nakręcaliśmy się nawzajem, a Brazylijczycy mieli coraz większe kłopoty. Wielkie dzięki kibicom! Oni pomogli nam wygrać. I to nie jest czcze gadanie.

Po takim meczu czuje się zmęczenie, czy tylko euforię, a ciało zacznie się domagać odpoczynku dopiero kiedy zejdzie adrenalina?

- Euforia jest, ale zmęczenie też. Oczywiście to prawda, że z czasem będzie większe, zawsze dokucza najmocniej, kiedy już opadną emocje. Ale my się ze zmęczeniem dobrze znamy. Znów każdy z nas znajdzie u siebie coś, co go będzie bolało, i znów się z tym uporamy, żeby grać dalej.

Z kontuzją uporał się Michał Winiarski. Na tyle, żeby trochę pomóc drużynie, czy już na sto procent?

- To, że zagrał, jest dla naszej ekipy bardzo ważne. Super, że sztab medyczny postawił Michała na nogi i że znów walczymy razem, całą drużyną. Wiedzieliśmy, że z Brazylią zagra tylko trochę, że bez względu na wynik zejdzie z boiska. Michał ma być w pełni gotowy na mecz z Rosją.

Jakie macie plany na środę? Wybierzecie się do hali, żeby obejrzeć mecz Rosja - Brazylia?

- Wątpię, żeby ktokolwiek z nas chciał oglądać ten mecz z trybun. Mamy swój plan - trochę odpoczniemy, odbędziemy jeden trening, a spotkanie rywali będziemy śledzili w hotelu.

Podeszliście do walki o półfinał zgodnie z filozofią Stephane'a Antigi, który zaraz po losowaniu powiedział, że trudna grupa w trzeciej fazie może zdjąć z was presję, bo faworytami do awansu nie jesteście, a jeśli go wywalczycie, to może też dać łatwiejszego rywala w walce o finał?

- Nie mieliśmy wyjścia, tylko tak mogliśmy do sprawy podejść. Ale wiesz co, to są bajki, że jeżeli z grupy wyjdziemy, to w półfinale będzie nam łatwiej. Wtedy będziemy musieli nie wpaść w pułapkę właśnie takiego myślenia. Bo takie nastawienie z reguły kończy się źle. Jest tak, że trzeba brać, co dał los. I walczyć, ile starczy sił.

Zobacz wideo

Siatkarskie mistrzostwa świata potrwają do 21 września. W III rundzie grupowymi rywalami Polaków będą jeszcze Rosjanie (18.09). W drugiej grupie grają Francja, Iran i Niemcy. Do półfinału przejdą po dwie najlepsze drużyny z każdej z grup.

"Kat". Biografia Huberta Wagnera

Więcej o: