Po serii pięciu zwycięstw z rzędu biało-czerwoni musieli uznać wyższość rywali, czym skomplikowali sobie nieco sytuację. Ale wciąż wszystko jest w naszych rękach, wystarczy tylko wygrywać pozostałe mecze. - Spokojnie, wygramy z Włochami, choć będzie bardzo ciężko. Boję się trochę o głowy naszych siatkarzy, jak zareagują po porażce. Ale pokonamy Włochów, w sobotę Iran i w niedzielę z Francją zagramy o pierwsze miejsce w grupie - przewiduje Jan Such, były reprezentant Polski, a obecnie trener pierwszoligowego Campera Wyszków.
W środę, zdaniem trenera Sucha, Polacy trafili na znakomicie dysponowanych rywali. - Zagrali doskonale w każdym elemencie. Dodatkowo my mieliśmy swoje problemy - zauważa szkoleniowiec i wylicza: - Mateusz Mika, tak jak podejrzewałem, nie wytrzymał całego turnieju, ale Antiga chyba zbyt długo czekał ze zmianą, bo na początku oddał za wiele punktów. Do tego zmartwiła mnie nieco postawa Mariusza Wlazłego, który nie trafiał zagrywką, a do tego miał też problemy w ataku. Do tego Amerykanie doskonale rozpisali Pawła Zagumnego i czytali go blokiem jak chcieli.
Zdaniem szkoleniowca zawiodła jednak przede wszystkim zagrywka typu flot. - Nowakowski i Kłos grają jednostajnie, dalekiego flota pod dziewiąty metr. Dopiero gdy wszedł Możdżonek, zagrał skróty i wygrał trzeciego seta - analizuje Jan Such i dodaje: - Stawiałem przed turniejem na czwórkę Brazylia, Rosja, Polska oraz USA i te typy wciąż są realne.