MŚ siatkarzy. Raul Lozano: "Polska ma problem z blokiem. A siatkówka z sędziami. Są słabiutcy"

- Polska jest w ataku jedną z najlepszych drużyn świata. W obronie już nie, i Amerykanie to wykorzystali - mówi Sport.pl Raul Lozano, który w 2006 doprowadził Polaków do wicemistrzostwa świata. I krytykuje sędziów: "Oni nic nie widzą. Challenge goni challenge".

Którym siatkarzem reprezentacji Polski jesteś? Sprawdź! [PSYCHOTEST]

Paweł Wilkowicz: Czego najbardziej brakowało polskim siatkarzom?

Raul Lozano: Przede wszystkim, nie brakowało dużo. Dwa sety wygrane przez Amerykanów dwoma punktami, jeden różnicą trzech punktów... Nie widziałem dziś dobrze pracującego polskiego bloku, to mi się najbardziej rzuciło w oczy. Dobrej organizacji tego bloku. Poprzedni rywale nie potrafili tego wykorzystać, byli za słabi. Polska świetnie się czuje atakując, gorzej gdy jest atakowana. Różnica między Polską atakującą i Polską broniącą jest bardzo duża. W ataku to jedna z najsilniejszych drużyn na świecie. Nieważne, kto gra, kto wchodzi z rezerwy - to działa. A w obronie, dużo gorzej. Zanim w meczu z USA wszedł Możdżonek, czyli do trzeciego seta, środkowi nie zrobili bloku. Możdżonek to najważniejszy siatkarz dla polskiego bloku. Dobrze blokowali Winiarski i Wlazły, Kubiak też dotykał. Ale to środkowi są kluczem. Ich reakcje, ich decyzje. A Kłos i Nowakowski mieli z tym problemy. Dlatego wszedł Możdżonek i odmienił blok. W poprzednich meczach Polska tak dobrej gry blokiem nie potrzebowała. Nawet Serbia jej do tego nie zmusiła. Po pięciu meczach pierwszej rundy analitycy drużyn, z którymi Polska się zmierzy, już wiedzą o niej bardzo dużo. Widzą, co się z polskim blokiem dzieje, i jak to wykorzystać. Polska zdobywa tak punkty bardzo rzadko, w porównaniu z mocnymi rywalami. Zrobiła to w Łodzi kilka razy, Amerykanie kilkanaście. Jaka z tego się już robi różnica punktowa, prawda? A Francja, Brazylia czy Rosja będą próbować z Polską dokładnie tego samego co Amerykanie. Iran pewnie mniej, bo Iran nie ma aż takiego zaplecza analitycznego, Irańczycy raczej wolą się skupiać na swojej grze, niż szukać słabych stron rywala.

Mówi pan o bloku, ale i w ataku Polski nie było tyle ognia co poprzednio.

- A to już zasługa organizacji Amerykanów w obronie. Oni zawsze bardzo ofiarnie się bronią, i potrafią to robić. Trzeba przeciw nim atakować bardzo dobrze. Ponad blokiem, obok. To samo jest, gdy się gra z Francją, Brazylią, Rosją. Amerykanie, jak Francja, rzadko oddają punkty za darmo. W trzecim secie się trochę pod tym względem pogubili, ale wcześniej grali świetnie. W trzecim i czwartym secie poziom się obniżył po obu stronach siatki.

A gra z tyloma challenge'ami, czekaniem, zmianami decyzji sędziów podoba się panu?

- Problemem jest poziom pracy sędziów. Są słabiutcy. Nie powinni sędziować tak ważnych meczów. Trzeba takie mecze zostawić najlepszym.

A może ich rozleniwia świadomość, że jest challenge, więc nawet jak się pomylą, da się to poprawić?

- Ale challenge to jest ciągle w siatkówce luksus, a nie norma. Oni muszą się bardziej starać, bo już się robi tak, że co ktoś dotknie piłkę, jest challenge. Challenge goni challenge. Bo oni niczego nie widzą. Ich poziom nie dorównuje obecnemu poziomowi siatkówki.

Co dalej z Polską?

- Wygra z Włochami, uspokoi nastroje w drużynie. Bo przegrana z Amerykanami na pewno zasieje niepewność. Więc starcie z Włochami będzie okazją do uspokojenia. A potem zostaną dwa bardzo trudne mecze, Iran i Francja. Z rywalami, którzy grają siatkówkę dla Polaków niewygodną. Polska wyjdzie z grupy, na pewno. Ale tu naprawdę warto wyjść na pierwszym miejscu i uniknąć w trzeciej fazie najmocniejszego rywala.

Zobacz wideo

Siatkarskie mistrzostwa świata potrwają do 21 września. W II rundzie rywalami Polaków będą jeszcze drużyny Włoch (11.09), Iranu (13.09) i Francji (14.09).

"Kat". Biografia Huberta Wagnera

Więcej o: