MŚ w siatkówce. Mistrz świata z 1974: Nie ma co szukać winnych

- To był bardzo fajny, zacięty mecz, szkoda tylko, że wynik nie był odwrotny - mówi Marek Karbarz, mistrz świata z 1974 roku i mistrz olimpijski z 1976 roku. Polscy siatkarze w środę przegrali z USA 1:3 w pierwszym meczu drugiej fazy mistrzostw świata rozgrywanych w naszym kraju.

Pojedynek był niezwykle zacięty, ale o tych kilka punktów słabsi okazali się biało-czerwoni, którzy nie straszyli już tak zagrywką jak w poprzednich meczach. - Nie pracowała ta zagrywka tak jak wcześniej i nie dawała tylu korzyści - ocenia Karbarz i dodaje: - Amerykanie bardzo dobrze przyjmowali, przez co dużo łatwiej było im rozrzucać nasz blok.

Reprezentacja USA zagrała najlepsze spotkanie na tym turnieju. W polskiej ekipie wysoki poziom trzymał praktycznie tylko Michał Winiarski. Słabsze momenty przytrafiały się choćby Pawłowi Zagumnemu czy Mariuszowi Wlazłemu. Trener Stephane Antiga jednak nie szalał ze zmianami. - Wiemy, że mamy wyrównaną czternastkę. Może szkoda, że zagrało tak mało zawodników - zastanawia się były znakomity siatkarz. - Ale nie ma co szukać winnych, nie ma co płakać. Jutro też jest dzień, trzeba wyjść i wygrać z Włochami. Trzeba być pozytywnie nastawionym - dodaje Marek Karbarz.

Włosi, choć są już poza turniejem, zapowiadają jednak że mecz z Polakami to spotkanie o honor. Że postawią się mocno. - Niech sobie zapowiadają. A co mają mówić, że wyjdą i się położą? - kończy członek ekipy trenera Huberta Wagnera. Początek spotkania Polska - Włochy w czwartek o godz. 20.15. Relacja na żywo na Sport.pl

Więcej o: