MŚ siatkarzy 2014. Wrona: Mieliśmy słaby dzień, w niedzielę będą szachy

- Trudno gra się mecze, które nie mają większego znaczenia - mówi w rozmowie ze Sport.pl Andrzej Wrona. Środkowy zadebiutował na mistrzostwach świata w spotkaniu z Kamerunem, które Polska nie bez problemów wygrała 3:1. - Będą szachy, będą kombinować. My też. Na pełnej walce - zapowiada niedzielny mecz z Argentyną, w której brylują znani ze Skry Bełchatów Nicolas Uriarte i Facundo Conte. Ostatni mecz biało-czerwonych w pierwszej fazie turnieju w niedzielę. Relacja na żywo w Sport.pl od godz. 16.30.

Którym siatkarzem reprezentacji Polski jesteś? Sprawdź! [PSYCHOTEST]

Łukasz Jachimiak: Co się stało, że polski walec się zaciął?

Andrzej Wrona: Po prostu mieliśmy słaby dzień. Źle nam się grało, na szczęście odwróciliśmy ten mecz, zaczęliśmy odrabiać straty i wygraliśmy za trzy punkty. To ważne psychologicznie. A dla drużyny jeszcze ważniejsze, że kluczowi zawodnicy mogli trochę odpocząć. To zwycięstwo jest cenne, bo wygrane osiągnięte z trudem budują drużynę. A jeśli to prawda, że każdej drużynie w turnieju przytrafia się gorszy mecz, to mam nadzieję, że właśnie taki zaliczyliśmy.

Dwa pierwsze sety zagraliście słabo, Kamerun mocno was przycisnął. Taki zimny prysznic dobrze wam zrobi przed niedzielnym spotkaniem z Argentyną?

- Wygraliśmy za trzy punkty, kilku chłopaków szykowanych na niedzielę odpoczęło, więc nie przesadzajmy z tym prysznicem.

Trener Stephane Antiga mówi, że zagraliście gorzej i że Kamerun dał wam ostrzeżenie. Więc chyba jednak coś w tym jest?

- Zgoda co do tego, że zagraliśmy słabiej. Ale najważniejsze, że znów wygraliśmy.

W jakim stopniu wasza słabsza gra była spowodowana gorszą koncentracją niż na poprzednich rywalach? Po czwartkowym meczu z Wenezuelą pytaliśmy was bardziej o niedzielne spotkanie z Argentyną niż sobotnie z Kamerunem, więc pewnie i my przyczyniliśmy się do myślenia, że to będzie tylko rozgrzewka przed ostatnim meczem pierwszej fazy?

- Trudno gra się mecze, które nie mają większego znaczenia. Wiedzieliśmy, że ten wynik w dalszej grze w mistrzostwach nie będzie się liczył, bo Kamerun nie awansuje do drugiej fazy. Oczywiście chcieliśmy go wygrać dla kibiców i dla podtrzymania passy. Ale to inna motywacja niż wtedy, kiedy gra się o ważne punkty. Szkoda, że przegraliśmy seta, ale może kibice są zadowoleni, że dłużej pobyli w hali. Ja i "Igła" [Krzysztof Ignaczak] też możemy się cieszyć, że dłużej pograliśmy. A najcenniejsze jest na pewno to, że grając źle, wygraliśmy z bardzo dobrze grającym przeciwnikiem, że znaleźliśmy na niego sposób.

Mówisz, że graliście źle, a jak oceniasz swój debiut w mistrzostwach?

- Nie wiem, nie widziałem statystyk.

9/12 w ataku, trzy punkty blokiem, jeden serwisem.

- Są w porządku, ale na pewno jakieś rzeczy mogłem zrobić lepiej. Wszyscy mogliśmy, jako drużyna. W pierwszych dwóch setach było dużo nieporozumień. Nie radziliśmy sobie w dograniach, gubiliśmy się na kontrze, wiele razy nas zblokowali.

W pierwszym secie w bloku wygrali 5:1.

- To są wyskakani zawodnicy, udowodnili, że potrafią grać dobrze na siatce. W pierwszych dwóch setach nie pozwolili nam grać w ataku tak, jak lubimy. No ale w końcu odrzuciliśmy ich zagrywką od siatki i wprowadziliśmy swoje warunki.

Goniąc wynik w meczu z zawodnikami, którzy na co dzień trenują pod gołym niebem na piachu i betonie, a nie w hali, myślicie, że to wstyd przegrywać z takimi sportowcami, czy motywujecie się zupełnie inaczej?

- Nie myślimy o tym, ale po meczu trzeba powiedzieć, że na ich przykładzie widać piękno sportu. Kamerun pokazuje, że trenując bez hali, można fajnie grać w siatkówkę i walczyć z zespołami, które mają bardzo dobre warunki do przygotowań. Oni się cieszą grą, grają widowiskowo, robią show dookoła gry. Życzę im jak najlepszych warunków do treningu, niech się rozwijają. A my ich będziemy pamiętać. Nam nie wolno narzekać, że hala jest gdzieś za mała, że gdzieś jest za ciemno albo za zimno.

Na koniec pierwszej fazy turnieju zagracie z drużyną, w której brylują Nicolas Uriarte i Facundo Conte, a więc koledzy wielu z was ze Skry Bełchatów. Kto kogo zna lepiej?

- W Skrze jest ich dwóch, a nas więcej. Uwaga na rozgrywających, bo Nico i Lucciano De Cecco są światowej klasy zawodnikami. No i wiedzą, że my wiemy (śmiech). Będą szachy, będą kombinować. My też. Na pełnej walce.

Obecny we Wrocławiu Raul Lozano przewiduje, że wygracie 3:0. Grzeczność czy realna ocena sił?

- A ile postawił na taki wynik? (śmiech). Na pewno nie obrażę się, jeśli się nie pomyli.

Zobacz wideo

Siatkarskie mistrzostwa świata potrwają do 21 września. W pierwszej fazie rywalami Polaków będą jeszcze siatkarze Argentyny (7 września). Do drugiej rundy awansują po cztery najlepsze drużyny z każdej z grup z zachowaniem wyników między nimi. Czwórka z "polskiej" grupy zagra z czterema najlepszymi drużynami z grupy D. Obecnie są to Francja, Iran, USA, Włochy. Druga runda rozpocznie się 10 września.

Więcej o: