Dla Polaków pojedynek z ekipą "Kangurów" będzie drugim pojedynkiem grupowym. W pierwszym podopieczni trenera Stephane'a Antigi rozbili Serbów na Stadionie Narodowym 3:0. - Mówi się, że każda wygrana buduje zespół, więc i nam zwycięstwo nad Serbami pomoże. Nie oznacza to jednak, że zlekceważymy kolejnego przeciwnika. My nie dzielimy ich na słabszych i silniejszych, patrzymy na cel ostateczny, czyli jak najlepszy występ w turnieju. Na Australię będziemy gotowi - zapowiada środkowy reprezentacji Polski Karol Kłos. Pytany o dobre i słabe strony najbliższego rywala, odpowiada: - Musimy uważać na ich atakującego Thomasa Edgara. To zawodnik, który ma dobre warunki do gry w siatkówkę [212 cm wzrostu - przyp. red] i bardzo dobrze gra. A jeśli chodzi o problemy? Słyszałem, że Australijczycy słabiej przyjmują, ale o tym dowiemy się dopiero na boisku - uśmiechał się Kłos.
Libero Paweł Zatorski, pytany, na co Polacy powinni być przygotowani, mówi: - Na dobrą taktykę trenera Uriarte, ojca naszego kolegi ze Skry Bełchatów. Prowadzi tę drużynę już po raz drugi i robi tam kawał dobrej roboty. Musimy być przygotowani na to, że Australijczycy stawią nam duży opór. Ale chcemy wygrać.
Zatorski pozytywnie wypowiada się o Hali Stulecia, w której zagrają Polacy z Australijczykami. - Myślę, że większość z nas lubi ten obiekt. Jest ciepły, ma ciemne trybuny, na których tle dobrze widać piłkę. Hala jest wysoka, więc nic nam nie przeszkadza - podkreśla Zatorski.
Zdaniem 24-letniego zawodnika wygrana nad Serbią w żadnej mierze nie rozproszy biało-czerwonych. - Wiemy, że to tylko jeden mecz. Przed nami są znacznie większe cele.
Którym siatkarzem reprezentacji Polski jesteś? Sprawdź! [PSYCHOTEST]