MŚ w siatkówce. Ciemności, tie-break i trzy łatwe mecze [PODSUMOWANIE]

W poniedziałek, w trzecim dniu mistrzostw świata odbywających się od soboty w Polsce, udział w turnieju rozpoczęło dwanaście kolejnych drużyn, z grup B i C. Na 30 możliwych setów, rozegrano 22, co oznacza, że wielkich emocji nie było. Choć był wyjątek.

Mowa o starciu Finów z Kubańczykami w drugim spotkaniu grupy B. Zespół z Gorącej Wyspy wygrywał już 2:0, ale ostatecznie ze zwycięstwa w meczu cieszyli się podopieczni Tuomasa Sammelvuo. Kubańczycy zaczęli znakomicie, grając tak jak do tego przyzwyczajali przez lata - szybko, energicznie i co najważniejsze skutecznie. I pewnie byliby nawet faworytem tych mistrzostw, gdyby nie fakt, że po raz kolejny musieli odmłodzić skład. Przez sytuację polityczną, co roku z Kuby uciekają najzdolniejsi siatkarze, ale jak grzyby po deszczu rosną ich następcy. I choć tym razem nie udało się im wygrać, to mogą jeszcze w tym turnieju sporo namieszać.

Zabrakło doświadczenia

Finowie zwyciężyli bowiem dzięki większej cierpliwości i doświadczeniu. Siatkarsko najmłodsza drużyna turnieju słabsza nie była, ale cierpliwa gra rywali doprowadziła ich do zwycięstwa. - Gratuluję rywalom. Moja bardzo młoda drużyna zapłaciła wysoką cenę za brak doświadczenia. Nie wygraliśmy meczu, ponieważ przegraliśmy najważniejsze punkty - powiedział po meczu trener Kuby Rodolfo Sanchez, który w 2013 roku zastąpił na tym stanowisku legendarnego Samuelsa Blackwooda. - To dla nas wielkie zwycięstwo, które doda nam pewności w grze - stwierdził z kolei Antti Siltala, kapitan reprezentacji Finlandii, która wspierana była w hali przed bardzo liczną grupę kibiców z tego kraju. - Doping był niesamowity. Grało się nam jak w domu, a jeszcze dojedzie tu około 300 kibiców, którzy z powodu mgły utknęli na lotnisku - dodał.

Szybkie 3:0, trzy razy

Wcześniej w tej grupie emocji nie było. Brazylia nie dała cienia nadziei Niemcom na sukces, choć nasi zachodni sąsiedzi zaczęli mecz całkiem nieźle. Prowadzili nawet 10:7 w pierwszym secie, ale gdy Canarinhos włączyli piąty bieg, nie było czego zbierać na boisku. - Każdy, kto widzi statystyki, wie, że Brazylia była lepsza w każdym elemencie, zagrywce, przyjęciu, rozegraniu, ataku i bloku - podsumował spotkanie Vital

Heynen, szkoleniowiec Niemców.

Podobnie jak ten mecz wyglądały też starcia Rosjan z Kanadą i Bułgarii z Meksykiem w grupie C, która gra w Gdańsku. Faworyzowani Rosjanie i Bułgarzy w trzech setach uporali się z rywalami, nie przemęczając się przy tym zbytnio. Z Kanadyjczykami bawił się szczególnie Dmitriy Muserski, który zdobył aż 18 punktów, z czego pięć po asach. W ataku skończył 12 piłek, na 14 dogranych do niego. - Rosjanie zmiażdżyli nas zagrywką. Do tego nie potrafiliśmy się przebić przez ich blok - podsumował spotkanie Glenn Hoag, trener Kanady.

Bułgarzy zagrali natomiast bardziej zespołowo. Zdominowali rywali zwłaszcza na siatce. Gracze z Meksyku w ataku mieli zaledwie 38-procentową skuteczność, przy 55-procentowej rywali. - Zrealizowaliśmy swoje założenia taktyczne, graliśmy bardzo intensywną siatkówkę i byliśmy cały czas skoncentrowani - cieszył się Todor Aleksiev, kapitan Bułgarii. - Ale nie spuszczajcie głów, bo jestem pewny, że umiecie grać lepiej niż dziś - zwrócił się do kapitana i trenera Meksyku.

Egipskie ciemności

Nieco więcej emocji przyniosły dwa wieczorne pojedynki. I to emocji nie tylko sportowych. W trzecim secie pojedynku reprezentacji Chin z Egiptem w hali w Gdańsku zgasło światło. Przerwa trwała około 20 minut, ale egipskie ciemności opanowały siatkarzy z tego kraju zdecydowanie na dłużej. Wtedy Chińczycy prowadzili już 2:0 i byli o krok od zwycięstwa 3:0. Przysnęli jednak w końcówce, a Egipcjan do ataku poprowadzili rezerwowi. I odwrócili losy seta.

Niewiele brakło, by udało się im także odwrócić cały mecz, bowiem w czwartej partii gracze z Afryki mieli piłki setowe, których jednak nie wykorzystali. Chińczycy dowodzeni przez Zhi Yuana dopięli swego zwyciężając 33:31 i 3:1.

W grupie B o niespodziankę postarali się gracze Korei Płd., która mierzyła się z wyżej notowaną Tunezją. Początek meczu wyglądał tak, jak wskazywałby na to ranking FIVB. Tunezyjczycy wygrali pierwszego seta, ale dopiero w grze na przewagi. Drugiego przegrali w taki sam sposób, a w kolejnych byli bezradni wobec szybkiej gry rywali, a także dobrej organizacji ich w bronie. Do tego sami mylili się zbyt często, w efekcie czego zostali bez punktów.

Którym siatkarzem reprezentacji Polski jesteś? Sprawdź! [PSYCHOTEST]

Więcej o: