MŚ siatkarzy 2014. Zatorski: Nie obrażę się, jeśli Antiga wyśle mnie na trybuny

- Zagraliśmy niezapomniany mecz i jedziemy dalej - mówi w rozmowie ze Sport.pl Paweł Zatorski po zwycięstwie 3:0 nad Serbią w meczu otwarcia MŚ na Stadionie Narodowym w Warszawie. 24-letni libero wygrał rywalizację o miejsce w składzie z Krzysztofem Ignaczakiem i nie zawiódł trenera Stephane'a Antigi, spisując się świetnie. - Turniej będzie długi, na pewno nie obrażę się, jeśli Stephane w którymś meczu odeśle mnie na trybuny - zapewnia mimo to. Grupowymi rywalami Polaków oprócz Serbów są siatkarze z Australii (2.09), Wenezueli (4.09), Kamerunu (6.09) i Argentyny (7.09)

Łukasz Jachimiak: 16 razy przyjmowałeś zagrywkę, aż 14 razy zrobiłeś to perfekcyjnie i nie popełniłeś ani jednego błędu. Mecz jak z marzeń?

Paweł Zatorski: Na pewno! Zawsze chciałbym mieć takie statystyki. Świetnie się czułem, wszystkim nam grało się znakomicie. Wspaniały wieczór.

Miałeś ostatnio trudniejszy czas w kadrze, bo do bardzo wysokiej formy doszedł Krzysztof Ignaczak i wykorzystywał każdą chwilę twojej gorszej dyspozycji. Bałeś się, że to on zagra przeciw Serbii?

- Tak, obaj do końca nie wiedzieliśmy, na którego z nas postawi Stephane Antiga. Myślałem, że do gry może zostać wybrany "Igła", bo choćby na Memoriale Wagnera spisał się świetnie [zagrał w wygranych meczach z Chinami oraz Rosją i dostał tytuł najlepszego libero imprezy - red.]. Trener decyzję podjął dopiero w dniu meczu. "Igła" trafił na trybuny, co na pewno było dla niego trudne. Obaj bardzo chcieliśmy zagrać w takim historycznym spotkaniu.

Spodziewaliśmy się, że na szczególnie trudny mecz z Serbami, nie tylko za sprawą ich klasy, ale też otoczki tego spotkania, Antiga tym razem zmieści do meczowej "12" was obu. Kiedy dowiedziałeś się, że zagrasz tylko ty, nie pomyślałeś, że może być ciężko i że Ignaczak przydałby się w obronie?

- Mimo młodego wieku [24 lata] jestem już zawodnikiem doświadczonym, nie boję się takich rzeczy, bo wiele razy grałem sam i musiałem sobie radzić i z przyjęciem zagrywki, i z grą w obronie. Byłem spokojny. A po pierwszych piłkach to już zupełnie.

Wy już, wychodząc na prezentację, wyglądaliście na pewnych siebie. Stadion Narodowy, którego tak się baliście, chyba się sprawdził?

- Niemal w stu procentach. Nie było problemów z natężeniem światła, punkty odniesienia przy zagrywkach czy przyjęciu też sobie szybko znaleźliśmy, a wiatr, który czasem się pojawiał, nie był duży. Jedynym problemem było zimno, które pod koniec meczu już mocno dokuczało. Ale co to za problem? Zagraliśmy niezapomniany mecz i jedziemy dalej.

Po takim meczu na pewno umocniłeś się na pozycji pierwszego libero, ale pewnie powiesz, że wcale nie musisz nim być do końca turnieju?

- Bo to prawda. Chcemy grać do końca, a jeśli to nam się uda, rozegramy aż 13 meczów. Na pewno będą momenty, kiedy każdy z nas wpadnie w dołek i wtedy bardzo potrzebny będzie ktoś, kto da zmianę. Mogę powiedzieć, że jeśli Stephane odeśle mnie na trybuny w którymś z meczów, to na pewno się nie obrażę. W ogóle u nas nikt nie stroi fochów. Jesteśmy naprawdę zgraną, fajną grupą.

Zobacz wideo
Czy Polska przejdzie pierwszą rundę grupową bez porażki?
Więcej o: