MŚ w siatkówce. "Walec jedzie dalej", ale nie chce jechać po Stadionie Narodowym

- Walec jedzie dalej! - cieszył się po wygranej 3:0 z Serbią Paweł Zagumny. Rozgrywający chwalił Stadion Narodowy, ale Mariusz Wlazły powiedział, że nie chciałby już na nim grać: - Chodzi o podmuchy wiatru, które utrudniały nam grę - wyjaśnił. Grupowymi rywalami Polaków oprócz Serbów są siatkarze z Australii (2.09), Wenezueli (4.09), Kamerunu (6.09) i Argentyny (7.09)

- Bardzo się cieszę, że mogłem to przeżyć. Doczekałem się stadionu, który Raul Lozano wymarzył sobie parę lat temu. Do tego trzy punkty z Serbią i walec jedzie dalej! - cieszył się po fantastycznej inauguracji turnieju Zagumny.

- Na pewno jakiś stresik był. Nie wiedzieliśmy w ogóle, jak się zachowa ten obiekt podczas meczu. Co z wiatrem, co z oświetleniem... Może Serbom jednak nie pasowało to jeszcze bardziej - dodał rozgrywający reprezentacji.

Komentatorzy domagali się, by turniej mógł pozostać na dłużej na Stadionie Narodowym - wielu kibiców pewnie też by się z tego ucieszyło - ale nawet polscy siatkarze cieszą się chyba, że nie będą już musieli na nim grać.

- Nie chodzi o wygląd czy o kibiców, ale o podmuchy wiatru, które utrudniały nam grę - zaznaczył Wlazły, który naprawdę odczuł ulgę z pożegnania ze Stadionem Narodowym.

- Serce chciało wyskoczyć z radości. Doceniamy ten moment, dziękujemy władzom związku za zorganizowanie tego wszystkiego. Chcemy zapamiętać ten widok, który tu dzisiaj mieliśmy - mówił po meczu jak zwykle doskonale ważący słowa Paweł Zatorski.

- Nie chcemy jeszcze przepowiadać nie wiadomo czego. Czekamy na kolejny mecz - dodał.

Zobacz wideo

Kim był Hubert Wagner - trener, który w latach 70. doprowadził polską reprezentację siatkówki do największych triumfów w historii? Sprawdź >>

Którym siatkarzem reprezentacji Polski jesteś? Sprawdź! [PSYCHOTEST]

Czy chciałbyś więcej meczów na Stadionie Narodowym?
Więcej o: