MŚ w siatkówce. Mistrz z 1974 roku: Nie mamy drużyny na złoto

- Nie mamy zespołu na mistrza świata, ale to jest sport. Jeśli nie będzie złota, to jednak w czwórce powinniśmy być. Tak czuję - mówi przed rozpoczynającymi się w sobotę mistrzostwami świata w siatkówce Marek Karbarz, mistrz świata i mistrz olimpijski. Pierwszy mecz imprezy Polacy rozegrają w sobotę z Serbami na Stadionie Narodowym. Relacja Z Czuba na żywo w Sport.pl.

Karbarz to jeden z tych polskich siatkarzy, który zdobył zarówno złoto mistrzostw świata w 1974 roku, jak i złoto olimpijskie w 1976 roku. Przez lata był etatowym reprezentantem Polski, w kadrze wystąpił 218 razy. Był siatkarzem Stali Stalowa Wola, Resovii i Hutnika Kraków. Grał także we Francji, gdzie później pracował także jako trener. W Polsce prowadził Kazimierza Płomień Sosnowiec i Resovię.

Rozmowa z Markiem Karbarzem

Marcin Lew: 40 lat to szmat czasu. Tyle już Polska czeka na złoto mistrzostw świata. 40 lat i wystarczy?

Marek Karbarz: To sporo czasu, ale historia lubi zataczać koło. Czuję, że nasi zawodnicy w tym turnieju coś ugrają. Szczerze mówiąc, to my nie mamy zespołu na mistrza świata, ale to jest sport. Jeśli nie będzie złota, to jednak w czwórce powinniśmy być.

Pamięta Pan jeszcze mistrzostwa z 1974 roku i wasz złoty medal. Jechaliście jako faworyt czy tak jak teraz atakowaliście z drugiej linii?

- Raczej z drugiej linii, choć kilka turniejów już wygrywaliśmy w 1973 roku. Ale to nie były znaczące imprezy. Pierwszą poważną były dopiero te mistrzostwa świata.

Byliśmy bardzo dobrze przygotowani do nich, bo grając w Meksyku, w mieście położonym ponad 2 tys. metrów nad poziomem morza, takie przygotowanie było niezbędne. Zagraliśmy bardzo dobre zawody, byliśmy mistrzami piątego seta. Gdy był remis po 2, to każdy z nas był już pewny, że ten mecz wygramy.

Wy wtedy jechaliście na obcy teren. Teraz Polacy zagrają u siebie, presja jest ogromna, a to chyba nie pomaga.

- Oczywiście, że nie pomaga. Na pewno w meczu otwarcia pierwsze piłki, pierwszy set mogą być nerwowe. Przecież nikt nie grał przy tylu kibicach. Zresztą nie wiadomo też, jak się będzie grało na takim obiekcie, jakie będą punkty odniesienia dla siatkarzy. Z drugiej jednak strony obie ekipy będą miały takie same warunki.

Mam nadzieję, że ta presja jednak szybko zejdzie, to są przecież zawodowcy. A ten tłum kibiców poniesie naszych do zwycięstwa. Ale fakt, presja nigdy nie pomaga.

Tak samo jak zamieszanie przed mistrzostwami. Rezygnacja z Bartka Kurka to dobry ruch?

- Jeśli prawdą jest to, co pisali dziennikarze, że Bartek się obrażał, wydziwiał, to jak najbardziej. Nikt jeszcze w siatkówce nie zdobył nic, gdy zespół był rozwalany od środka. Zwycięstwa przychodzą tylko, jak jest dobra atmosfera.

Ale oczywiście Bartek w formie, w najlepszej dyspozycji przydałby się każdemu zespołowi.

Hubert Wagner, trener waszej złotej drużyny, też nie bał się odważnych decyzji.

- Nie bał się i dlatego wygrywał. Przecież zrezygnował ze Staszka Gościniaka, z Wieśka Czai, który na mistrzostwach świata grał w szóstce, a na igrzyska dwa lata później nie pojechał.

Kto oprócz Polaków może zagrać o medale?

- Na pewno wśród faworytów są Rosjanie, Brazylijczycy, Włosi. Jeśli chodzi o czwartą drużynę, to mogą to być właśnie Polacy, Serbowie lub Amerykanie. Nie można też zapominać o "czarnych koniach" mistrzostw, jak Francja, Iran czy Niemcy.

Te drużyny, które dojdą do strefy medalowej, czeka długi turniej, w sumie 13 meczów. Co będzie kluczowe w odniesieniu sukcesu?

- Na pewno przygotowanie fizyczne. A do tego atmosfera w zespole. Jeśli nie ma w nim grupek, nie ma kogoś, kto burzy wszystko, to dużo łatwiej osiągać sukcesy. Do tego ważna będzie też szeroka kadra. Nikt takich zawodów nie rozegra jedną szóstką, równo przez cały turniej, i to jest plus dla nas. Nie mieliśmy jeszcze tak wyrównanej reprezentacji, gdzie jeden może wejść za drugiego, gdy temu nie idzie, i poziom gry wcale się nie obniży.

Czyli do mistrzostw podchodzi Pan z optymizmem?

- Oczywiście. Ja może tego nie okazuję za bardzo, ale zawsze jestem optymistą. Czuję, że będzie dobrze.

Siatkarskie mistrzostwa świata zaczynają się 30 sierpnia od meczu Polska - Serbia na Stadionie Narodowym i potrwają do 21 września. Grupowymi rywalami Polaków oprócz Serbów są siatkarze z Australii (2.09), Wenezueli (4.09), Kamerunu (6.09) i Argentyny (7.09).

Kto wygra mecz?
Więcej o: